Czarnek zaapelował o dymisję ministra rolnictwa
Wiceprezes PiS Przemysław Czarnek zaapelował dziś w czasie konferencji prasowej zorganizowanej pod resortem rolnictwa o dymisję urzędującego ministra rolnictwa i rozwoju wsi Stefana Krajewskiego. Zarzucił mu m.in. brak konkretnych działań dla rolników, które ulżyłyby im w ich trudnej obecnie sytuacji, a także brak reakcji na rosnący – w ocenie wiceszefa PiS – import z Ukrainy, grożący w efekcie zapaścią sektora rolno-spożywczego w naszym kraju.
Na początku konferencji, wiceprezes PiS Przemysław Czarnek skrytykował jednak propozycje zmian podatkowych przedstawione przez premiera Donalda Tuska i ministra finansów Andrzeja Domańskiego. Przypomnijmy: rząd proponuje m.in. podniesienie drugiego progu PIT ze 120 tys. do 130 tys. zł oraz wprowadzenie nowej stawki 24 proc.
- To, co wczoraj zaproponował pan Tusk z Domańskim, jest tylko potwierdzeniem mojej tezy, że nadają się do Nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii - ironizował przed resortem rolnictwa Czarnek. Ocenił, że propozycja przedstawiona przez premiera i ministra finansów to "propozycja skomplikowania podatkowego, ale też ściągnięcia pieniędzy od polskich przedsiębiorców", do tego – zdaniem wiceszefa PiS – zmiany te uderzą w przedsiębiorców, w tym także tych z sektora rolno-spożywczego. Przywołał w tym kontekście zapowiedź podniesienia stawki CIT z 19 do 22 proc. dla podmiotów osiągających roczne przychody przekraczające 50 mln euro (czyli 200 mln zł), a także powrotu do wcześniejszego limitu przychodów dla podatników ryczałtowych wynoszącego 250 tys. euro (czyli ok. 1 mln zł). Obecnie limit przychodów na ryczałcie to 2 mln euro.
- Tusk z Domańskim uderzył w polskich przedsiębiorców, nie w gigantów, którzy unikają płacenia podatku, tylko uderzają w polskich przedsiębiorców, z nich chcą zedrzeć pieniądze, a zwykłych Polaków, którzy dzisiaj rzeczywiście wchodzą w tę stawkę podatkową najwyższą, od kwoty 120 tysięcy, chcą oszukać jakąś kosmetyczną zmianą - ocenił Czarnek.
Wyraził też nadzieję, że zaproponowane zmiany podatkowe nie wejdą w życie.
- My jesteśmy za tym, żeby rzeczywiście sprzyjać tym, którzy chcą pracować i chcą odprowadzać podatki, i chcą również więcej konsumować, więcej również płacić VAT-u, czyli tych, którzy wchodzą w ten próg powyżej 120 tysięcy złotych. Chcemy podnieść go do 180 tysięcy złotych, bez żadnej dodatkowej stawki PIT. To jest nasza propozycja, którą zgłaszaliśmy w ramach Planu Czarnka, Planu Prawa i Sprawiedliwości. To będzie również sprzyjało polskiemu budżetowi i wpływom do budżetu państwa – stwierdził wiceszef PiS.
Wiceprezes PiS o rolnikach i imporcie z Ukrainy
Wiceprezes PiS poruszył także temat negatywnego wpływu proponowanych zmian podatkowych na sytuację polskich przetwórców rolno-spożywczych, a także wspomniał o "radykalnym" wzroście importu produktów rolno-spożywczych z Ukrainy. Wymienił w tym kontekście produkty mleczne, jaja czy owoce miękkie.
- Tego polski rolnik nie wytrzyma, a przetwórca rolno-spożywczy, przedsiębiorca, który ma być dotknięty jeszcze tego rodzaju rewolucją, socjalistyczną rewolucją, wręcz komunistyczną rewolucją pana Tuska i Domańskiego, po prostu padnie - stwierdził wiceprezes PiS i dodał: - Ten człowiek, który tu urzęduje, nie reaguje w ogóle na to, co się dzieje w rolnictwie. Musi się podać do dymisji - powiedział Czarnek, odnosząc się do ministra rolnictwa Stefana Krajewskiego.
Ciecióra: za nasze pieniądze promowany jest ukraiński olej rzepakowy
Obecnego także na konferencji były wiceminister rolnictwa Krzysztof Ciecióra zarzucił natomiast Stefanowi Krajewskiemu zero reakcji w obliczu tego, że polskie przetwórnie rzepaku nie chcą skupować surowca z polskich pól, natomiast olej rzepakowy z Ukrainy płynie do naszego kraju szerokim strumieniem.
- Polscy podatnicy składają się na tzw. Fundusz promocji produktów oleistych. Czyli to oznacza, że z naszych pieniędzy opłacana jest promocja ukraińskiego oleju rzepakowego. Między innymi, bo to dotyczy również innych produktów. Ale pokazuje to skalę absurdu, w jakim się obecnie znaleźliśmy. (…) Uśmiechnięty pan minister Krajewski, który promuje kawę z żołędzi, promuje również olej z Ukrainy – stwierdził Ciecióra.
Dopłaty do nawozów. Ciecióra: Nie można się na to godzić
Były wiceminister rolnictwa odniósł się także do informacji związanych z planowaną przez resort rolnictwa pomocą nawozową.
- Rolnicy czekali cały rok na warunki i pomocy, rekompensat do nawozów, które wystrzeliły w góry po wybuchu wojny na Bliskim Wschodzie. Okazuje się, że tą pomocą zostaną objęci rolnicy, ale tylko ci, którzy zakupili nawozy między 1 marca a 30 czerwca. Czyli ci, którzy kupowali przed 1 marca, nie otrzymają pomocy, a ci, którzy kupili po 30 czerwca, a też czekali na warunki pomocy, czekali na kryteria również zostaną obcięci z tego wsparcia. To absolutny skandal. Nie można się na to godzić. Jest to wywrócenie jakichkolwiek porozumień społecznych między rządem a rolnikami – grzmiał Krzysztof Ciecióra.
I dodał:
- Dzisiaj rolnicy zostają pozostawieni sami sobie. (…) Przypominam, za rządu Zjednoczonej Prawicy wszyscy rolnicy, którzy złożyli wniosek poprawnie sformułowany, otrzymali 500 zł wsparcia do hektara. To było 3,9 mld zł wsparcia finansowego. 500 zł do hektara. Dzisiaj jedyna stawka, jaką znamy, którą zaproponował minister Stefan Krajewski, to 23 zł do hektara. Widzicie różnicę? (…) Jest to porażające, to jest niekompetencja, jest to nieszanowanie polskich rolników i to jest niestety kolejny efekt rządów tego słabego, źle zorganizowanego rządu.
Opr. A.Kozłowska na podst. X - PiS
