Koniec żniw w GR PiechFb/Krzysztof Piech/Canva
StoryEditorGłos rolnika

„Dożynki tak, ale nie dorzynki”. Mocne słowa rolnika po zakończeniu żniw

07.08.2026., 14:00h

Krzysztof Piech, rolnik z Igłowic na Opolszczyźnie, podsumowuje tegoroczne żniwa. Jak mówi, były to jedne z najtrudniejszych zbiorów, jakie pamięta od ponad 50 lat. Rolnik wskazuje na suszę, upały, deszcze, awarie sprzętu, niskie ceny zbóż i wysokie koszty paliwa.

Piech: „Jestem bardzo szczęśliwy, że mam dożynki”

Zdaniem Piecha, były to jedne z najtrudniejszych żniw, jakie pamięta od ponad 50 lat. Rolnik wskazuje, że na przebieg tegorocznych żniw miały wpływ przede wszystkim niekorzystne warunki atmosferyczne. Piech nie ukrywa, że najpierw susza, a później upał załatwiły plony. Nie pomogły również deszcze, które dodatkowo opóźniły zbiory. Jak dodaje, nie obyło się także bez awarii kombajnu.

– Jestem bardzo szczęśliwy, że mam dożynki. I na tym pozytywy się kończą – komentuje.

Czytaj dalej pod WIDEO:

Pszenica po 760–780 zł/t, rzepak po 2300 zł/t

Rolnik mówi wprost, że aktualne ceny skupu zbóż i rzepaku są takie, jakie były 20 lat temu.

– Pszenica kosztuje od 760 do 780 zł/t. 2300 zł/t to cena za rzepak, którego w tym roku nie ma. Jak żyć panie premierze? Usłyszał pan to 3 kadencje temu i dziś wciąż nie wiadomo, jak żyć. Teraz może pan to usłyszeć od każdego rolnika – twierdzi.

Piech nie ukrywa, że takie stawki nie pokrywają kosztów poniesionych na produkcję. 

– Te ceny nie pokrywają kosztów i to nie jest przejaw frustracji czy etatowe narzekanie rolników, bo my nie jesteśmy urodzonymi marudami, tylko ludźmi ciężko pracującymi. Radzącymi sobie z wieloma przeciwnościami. Ale z niektórymi trudno jest sobie poradzić – dodaje.

Rolnik o cenach paliwa: „To jakiś dramat”

Rolnik negatywnie ocenia również ceny paliw, jakie obowiązywały podczas żniw i które się utrzymują.

Ceny paliw to jakiś dramat. Miałem dwa dni przerwy w żniwach i nie mogłem wykosić tego, co miałem do skończenia. Pojechałem do młyna zawieźć pszenicę na mąkę, którą sprzedaję w ramach RHD i tankowałem busa na stacji paliw. 8,20 zł/l ropy. Tak samo drogie paliwo leję do kombajnu. Zbiornik paliwa ma wielkość ponad 1100 l. Każdego dnia wlewam 500-600 l i każdego dnia ten kombajn spala paliwo za 4 500 zł. Jakby paliwo było po 5,00 albo 6,00 zł/l, to spalałby go za 2 500 – 3 000 zł. To jest kolosalna różnica – opowiada.

Rolnik zwraca także uwagę ministrowi rolnictwa Stefanowi Krajewskiemu na to, że chwalił się, że dzięki jego staraniom rolnicy mieli 2,00 zł zwrotu akcyzy za paliwo zamiast 1,40 zł. 

– 2,00 zł z 8,00 zł i tak daje 6,00 zł. Jak paliwo było po 5,00 zł i akcyzy było zwrotu po 1,40 zł, to było po 3,6 zł, efektywnie. Nie wiem, czy się cieszyć, czy płakać. Kiedyś pewnie to paliwo potanieje, daj Boże, i wtedy ta akcyza będzie coś wnosiła, bo teraz nic nie daje – dodaje. 

Piech: „Dożynki warto obchodzić, ale jako święto dziękczynne”

Jak mówi Piech, w jego ocenie dożynki są świętem dziękczynnymi i takim powinny pozostać, a nie okazją dla elit do pokazania się przy rolnikach.

– Dożynki warto obchodzić, ale jako święto dziękczynne. Jednak dożynki jako impreza, na której bawią się politycy kosztem niedoli rolnictwa są nie do przyjęcia – twierdzi. 

Rolnik przypomina również, że jest autorem przeinaczenia ortograficznego w nazwie „dożynek” na „dorzynki”.

– To ja rok temu przy okazji ogłoszenia dożynek ministerialnych w Spale powiedziałem, że nie można dorzynać rolnictwa. Nie można świętować w ten sposób i dalej to podtrzymuję – przypomina.

Piech: „My nie potrzebowalibyśmy tych dotacji, gdyby dało się żyć”

Krzysztof Piech odniósł się również do kwestii dopłat dla rolników. Jego zdaniem wsparcie nie byłoby potrzebne, gdyby produkcja rolna pozwalała na normalne funkcjonowanie gospodarstw i pokrywanie kosztów.

– Drodzy politycy, tak, drodzy, bo bardzo drogo państwo i Unię Europejską kosztuje wasze utrzymanie, gdyby per capita, jak to się ładnie mówi, czyli na głowę liczyć przychody, to na pewno każdy z was zarabia dużo więcej niż te osławione dotacje rolnicze, które są wypominane przez was i z wami, przez nieświadomych ludzi z miasta – mówi.

Piech uważa, że problemem nie jest samo istnienie dopłat, ale sytuacja, w której rolnik bez wsparcia nie jest w stanie zbilansować kosztów produkcji. Jego zdaniem przyczyn należy szukać w sposobie funkcjonowania rynku i kształtowania cen płodów rolnych.

– My nie potrzebowalibyśmy tych dotacji, gdyby dało się żyć, a rachunek ekonomiczny spinałby się normalnie. Nie spina się, bo nie ma wolnego rynku. To, że cenami rządzą kursy giełdowe, to są bzdety. W UE gospodarka jest od dawna centralnie sterowana i regulowana. Wspomina się o wolnym rynku, kiedy jest to wygodne dla polityków, a tak naprawdę ryzuje się działalność gospodarczą. Z drugiej strony jest to UE na rękę – twierdzi.

Rolnik krytycznie ocenia także kierunek, w jakim zmierza obecnie europejska polityka gospodarcza. Jego zdaniem problemem są przede wszystkim błędne priorytety i coraz większe uzależnienie od importu.

– Ludzie, którzy obecnie rządzą UE, zarządzają nią bardzo źle. Nieudolnie. Coraz gorzej. Priorytety, które są obrane, są bardzo chybione. Chyba jest takie zamierzenie, żeby wykończyć rolnictwo, tak jak inne gałęzie gospodarki. Tylko ja kiedyś studiowałem ekonomię i powiem tyle, nie da się w żadnej gospodarce funkcjonować jedynie z obrotu handlowego dobrami importowanymi z zewnątrz. Trzeba wytwarzać jakąś pierwotną wartość, jeżeli coś ma z tego zostawać na naszym kontynencie – komentuje.

Piech: „Zawsze będę przeciwko głupocie, ignorancji i niekompetencji”

Piech podkreśla także, że jego krytyczne uwagi nie wynikają z przynależności politycznej czy sprzeciwu wobec konkretnych władz. Jak zaznacza, ocenia przede wszystkim decyzje, które jego zdaniem szkodzą rolnictwu.

– Nie pozwolę sobie na przypinanie łatek politycznych. Nigdy nie byłem przeciwko rządzącym. Nigdy nie byłem też przeciwko UE. Natomiast zawsze byłem i będę przeciwko głupocie, ignorancji, niekompetencji, indolencji i manipulacji, czyli wszystkim tym negatywnym cechom, które nigdy nie powinny cechować elit, a niestety ostatnio coraz częściej widzimy tego objawy w życiu społecznym i politycznym – wyjaśnia. 

W jego ocenie podobnie należy spojrzeć na organizację dożynek i udział w nich przedstawicieli polityki.

– Dożynki przez "ż" tak, natomiast dorzynki przez "rz" organizowane przez polityków po to, żeby podpiąć się pod ciężki trud rolniczek i rolników, to obrazoburstwo. Na to nie powinno być zgody. Jeżeli się przeszkadza rolnikom, a nie pomaga, to nie powinno się próbować przypisywać sobie prawa do wspólnego święta – dodaje. 

Piech: „Bez najbliższych to na pewno by nie wyszło”

Mimo krytycznej oceny tegorocznego sezonu Krzysztof Piech podkreśla, że zakończenie żniw jest dla niego powodem do wdzięczności. Szczególnie dziękuje swojej rodzinie, która pomagała w pracy podczas intensywnych zbiorów.

– Bez najbliższych to na pewno by nie wyszło. Mamy prawdziwe gospodarstwo rodzinne. Nie zatrudniamy nawet jednego pracownika. Pozdrawiam szczęśliwy, że te trudne żniwa dobiegły końca – kończy.

Zobacz WIDEO:

Oprac. Justyna Czupryniak-Paluszkiewicz na podst. FB/Krzysztof Piech

Warsaw
wi_00
mon
wi_00
tue
wi_00
wed
wi_00
thu
wi_00
fri
wi_00
07. sierpień 2026 14:02