Deficyt rzepaku utrzyma presję na ceny
W ocenie uczestników debaty podstawowy problem pozostaje niezmienny: krajowa produkcja rzepaku nie pokrywa potrzeb przemysłu. Jak zauważyli eksperci, rynek będzie musiał szukać surowca za granicą, a to oznacza większą presję na ceny.
Juliusz Młodecki, prezes KZPRiRB, podkreślał, że rzepak w tym roku wygląda słabo, a plantacje są przerzedzone i zachwaszczone. Jednocześnie zwracał uwagę na utrzymujący się od lat problem z plonami.
— Mimo nowych odmian i wyższego potencjału średni plon rzepaku nadal kręci się wokół 3,0–3,3 t/ha — mówił.
To oznacza, że nawet przy dobrym popycie rynek będzie oparty na deficycie surowca.
Rumunia nie gwarantuje już taniego rzepaku
Zdaniem Jakuba Agasia z Bunge Polska, rzepak do Polski popłynie z kierunków, gdzie będzie najtańszy. Na dziś — jak wskazał — największe znaczenie ma Rumunia, a także kraje sąsiednie: Czechy, Słowacja i Niemcy. Dalsze kierunki, jak Australia, Ameryka Południowa czy USA, pozostają opcją uzupełniającą.
Problem w tym, że nawet Rumunia nie gwarantuje już taniego surowca.
— To nie będzie tanie jak kiedyś — zaznaczył.
Agnieszka Kotarska z Louis Dreyfus Company dodała, że rumuński rzepak był dostępny na rozsądniejszych poziomach miesiąc lub dwa temu, ale sytuacja się zmienia.
— Teraz poziomy cenowe wzrastają i nie jest łatwo wyrwać ten towar — mówiła.
Premie do MATIF-u kluczowe dla cen rzepaku
W centrum uwagi pozostają premie do giełdowego benchmarku MATIF. Anna Bykowska z ADM Direct Polska oceniła, że w nadchodzącym sezonie kluczowe będą nie tylko notowania giełdowe, ale też sytuacja na rynku fizycznym.
— Jeśli towar przypłynie statkami albo przyjedzie pociągami, na pewno położy to czapkę na premie w kraju — podkreśliła.
Jej zdaniem sam poziom ceny bazowej może być podobny do zeszłorocznego, ale kurs walutowy może działać na korzyść sprzedających.
Rolnicy odkładają sprzedaż rzepaku
Jak zauważył Arkadiusz Gasidło, rolnicy coraz częściej nie chcą zamykać ceny od razu. Preferują umowy 70/30 lub depozytowe, czyli sprzedaż z późniejszym rozliczeniem.
— Rolnicy przede wszystkim oczekują bezpieczeństwa i dobrych cen — mówił.
To oznacza, że w żniwa może być mniej klasycznej sprzedaży „na już”, a więcej transakcji z odroczeniem wyceny.
Rzepak po około 2200 zł/t? Eksperci prognozują ceny
W debacie padły konkretne prognozy cenowe. Najczęściej powtarzały się widełki:
- około 2200 zł/t jako cena bazowa,
- 2200–2300 zł/t z gospodarstwa w spokojniejszym okresie jesiennym,
- możliwość chwilowych odchyleń w górę lub w dół zależnie od podaży i pogody.
Agnieszka Kotarska oceniła, że ceny w złotówkach mogą być zbliżone do poprzedniego sezonu, natomiast Arkadiusz Gasidło wskazał, że bazowo rzepak może kosztować około 2200 zł/t, a jesienią nawet nieco więcej.
— Niezależnie od wysokości ceny rynek nie będzie płynny. Spodziewam się mocnej walki firm handlowych o zakup surowca w żniwa — podsumował.
Rynek rzepaku pozostanie napięty
Wiele więc wskazuje na to, że rynek rzepaku w nowym sezonie pozostanie napięty, a o cenie zdecydują przede wszystkim import, dostępność towaru i premie do MATIF-u. Rolnicy nie powinni oczekiwać nadmiaru surowca ani wyraźnego spadku cen. Bardziej prawdopodobny scenariusz to walka o każdy tonę i utrzymanie stawek w rejonie 2200–2300 zł/t.
Bartłomiej Czekała
