Konferencja ”Wilk - między prawem, nauką a praktyką”Sejm.gov.pl
StoryEditorRolnicy doszli do ściany

38 ataków wilków w jednej gminie. Rolnicy w Sejmie: „Doszliśmy do ściany”

16.09.2026., 14:00h

– Każdego dnia giną nasze zwierzęta – mówiła w Sejmie Monika Szymańska, hodowczyni bydła z gm. Sorkwity (woj. warmińsko-mazurskie). Ataki wilków na zwierzęta gospodarskie, problemy z odszkodowaniami, brak wiarygodnych danych o liczebności populacji i wieloletnie procedury dotyczące odstrzału zdominowały konferencję „Wilk – między prawem, nauką a praktyką”, która odbyła się 15 września br.

Pasławska: „Trzeba rozmawiać bez emocji”

Konferencję otworzyła przewodnicząca Komisji Ochrony Środowiska Małgorzata Pasławska, która podkreślała potrzebę rozmowy pomiędzy różnymi środowiskami. Spotkanie od początku miało dotyczyć nie tylko samego wilka, ale przede wszystkim prawa, nauki i praktyki, czyli tego, jak przepisy dotyczące ochrony gatunku działają w terenie.

Wśród uczestników znaleźli się przedstawiciele administracji ochrony środowiska, naukowcy, rolnicy z terenów dotkniętych atakami wilków, samorządowcy oraz przedstawiciele Polskiego Związku Łowieckiego.

Jednym z najważniejszych tematów od początku była odpowiedź na pytanie, czy państwo ma wystarczające dane dotyczące liczebności wilków i czy na tej podstawie można mówić o skutecznym zarządzaniu gatunkiem.

image
Konferencja "Wilk - między prawem, nauką a praktyką"
FOTO: Sejm.gov.pl

Prof. Okarma: „Czy naprawdę wiemy, ile jest wilków?”

Jednym, z pierwszych naukowców, którzy zabrali głos, był prof. Henryk Okarma, który od lat prowadzi badania nad wilkami.

Okarma zakwestionował przede wszystkim sposób, w jaki w Polsce określana jest liczebność wilków. Przypominał kolejne wartości podawane na przestrzeni lat i zwracał uwagę, że liczby te znacząco się zmieniały.

– Mieliśmy 100 wilków w 1975 roku, 500 w 1998, 600 w 2018, potem 2026, a następnie 5110. Pytanie brzmi: ile tych wilków naprawdę mamy? – pytał.

Jego zdaniem problemem nie jest tylko sama liczba wilków, ale brak wiarygodnego systemu, który pozwalałby określić zarówno ich liczebność, jak i rozmieszczenie.

Profesor wskazywał, że monitoring prowadzony w Polsce pozwala przede wszystkim stwierdzić obecność wilków, natomiast znacznie trudniej na jego podstawie odpowiedzieć na pytanie, ile zwierząt rzeczywiście żyje w kraju. Według Okar­my właśnie brak takich danych utrudnia późniejsze podejmowanie decyzji dotyczących zarządzania gatunkiem.

Naukowiec mówił również o rosnącej liczbie konfliktów związanych z wilkami, w tym o szkodach w gospodarstwach i pojawianiu się zwierząt coraz bliżej terenów zamieszkałych. Jednocześnie podkreślał, że nielegalne zabijanie wilków jest zjawiskiem, którego nie należy akceptować.

image
Ataki wilków

Kolejny atak wilków. Wcześniej w jednym gospodarstwie zagryzły 19 cieląt

Niemal 40 ataków wilków w pół roku

W dalszej części konferencji mocno wybrzmiał głos mieszkańców gminy Sorkwity.

Iwona Kropiwnicka, zastępczyni burmistrza Sorkwit, przedstawiła sytuację swojej gminy. Jak mówiła, jest to teren rolniczy i turystyczny, na którym działa ponad 300 producentów rolnych, a w gospodarstwach znajduje się ok. 7 tys. szt. bydła.

Według danych przedstawionych przez samorząd w pierwszej połowie 2026 roku zgłoszono 38 przypadków ataków wilków, w których zginęły 22 zwierzęta.

– W jednym gospodarstwie jest to ponad 16 zagryzień – wskazywała.

Kropiwnicka mówiła również o problemie uzyskania zgody na odstrzał interwencyjny, kiedy gmina występowała o zgodę na usunięcie dwóch wilków i dopiero po długim oczekiwaniu otrzymała decyzję dotyczącą jednego osobnika. Jak przyznała, ofiarami ataków są przede wszystkim bydło i owce. Według szacunków hodowców realne straty poniesione dotychczas w tym roku wynoszą ok. 170 tys. zł.

image
Konferencja "Wilk - między prawem, nauką a praktyką"
FOTO: Canva

Kropiwnicka przyznała, że problemem jest również bezpieczeństwo mieszkańców, którzy w związku z atakami muszą ograniczać spacery i korzystanie z terenów leśnych ze względu na częste obserwacje wilków. Jej zdaniem potrzebne są zmiany prawa i sprawniejszy system reagowania w miejscach, gdzie konflikty są szczególnie nasilone.

Rolniczka: „ Niemal każdego dnia giną nasze zwierzęta”

Po samorządowcu głos zabrała Monika Szymańska, rolniczka z gminy Sorkwity, która wraz z mężem prowadzi hodowlę bydła rasy Limousine.

Jej wystąpienie było jednym z najbardziej emocjonalnych głosów konferencji. Szymańska mówiła, że gospodarstwo przez lata rozwijało hodowlę, ale kolejne ataki wilków zaczęły powodować sytuację, w której rolnicy – jak sama określiła – „doszli do ściany”.

Jak wynika z jej relacji ataki występują bardzo często, również w pobliżu gospodarstw i budynków. Rolniczka opowiadała o stosowaniu fladr, wysokich ogrodzeń elektrycznych i innych metod odstraszania. Jej zdaniem wilki w niektórych sytuacjach przestają reagować na takie zabezpieczenia i coraz mniej boją się człowieka.

– Wilki się przyzwyczaiły. Nie boją się człowieka, podchodzą pod same domy i zabudowania gospodarcze – relacjonowała.

Szymańska wyjaśniła, że część gospodarstw jest związana wieloletnimi zobowiązaniami wynikającymi z programów dobrostanowych, w ramach których bydło musi przez określony czas przebywać na wybiegach lub pastwiskach.

– Jak mamy realizować te wieloletnie wymogi i zapewnić zwierzętom stały wypas na świeżym powietrzu, skoro w nocy na nasze stada polują wilki? – pytała.

Mówiła również o problemie wypłaty odszkodowań i o tym, że rekompensata za zabite zwierzę nie odpowiada rzeczywistym kosztom prowadzenia hodowli. Podała przykład cielęcia rasy limousine ważącego ok. 100 kg, za które – jak mówiła – rolnik otrzymuje 1244 zł. Jej zdaniem taka kwota nie odpowiada rzeczywistej wartości hodowlanej zwierzęcia ani kosztom poniesionym przez gospodarstwo.

Jak za takie pieniądze odbudować stado, kupić nowe zwierzę czy pokryć koszty lat pracy hodowlanej? – pytała.

Wskazywała także na wieloletni czas potrzebny do odbudowania stada i wartości hodowlanej zwierząt.

– Niemal każdego dnia giną nasze zwierzęta. Codziennie gdzieś ginie zwierzę, w którego hodowlę włożyliśmy lata ciężkiej pracy, zdrowia i serca – tłumaczyła.

image
Ataki wilków

Wilki zagryzły mu 19 cieląt. „Jak tak dalej pójdzie, zlikwidujemy hodowlę”

Rolnik: „Potrzebne są zmiany w szacowaniu szkód”

Głos w sprawie zabrał również rolnik z gm. Sorkwity Adam Woźniel. Jak mówił, wilki mocno ingerują w prowadzenie hodowli i jego zdaniem zmiany są potrzebne przede wszystkim w systemie szacowania szkód. Jak podkreślał, rolnicy ponoszą stratę nie tylko w postaci wartości utraconego zwierzęcia, ale również koszty produkcji, hodowli i zabezpieczania stad.

Kinga Stępniak: „Nie ma silnych dowodów”

Następnie głos zabrała Kinga Stępniak z Uniwersytetu Warszawskiego, biolożka, genetyczka i etolożka zajmująca się dużymi psowatymi.

Stępniak podkreśliła, że docenia dorobek prof. Okar­my, ale jej zdaniem w jego prezentacji zabrakło części nowszych badań dotyczących szkód powodowanych przez wilki, metod zapobiegania tym szkodom oraz efektów usuwania wilków. Natomiast jej najważniejszy argument dotyczył odstrzału.

– Nie ma silnych dowodów na to, że odstrzał wilków prowadzi do zmniejszenia szkód wśród zwierząt gospodarskich – mówiła.

Jak tłumaczyła, skala szkód zależy od wielu czynników: warunków środowiskowych, charakterystyki gospodarstwa, liczby i rodzaju zwierząt oraz stosowanych metod zabezpieczenia.

Według Stępniak niektóre badania wskazują również, że usuwanie wilków w określonych warunkach może nie przynieść oczekiwanego efektu, a szkody mogą zostać przesunięte w inne miejsce.

Wskazała także na badania, według których duża część szkód koncentruje się na stosunkowo niewielkiej liczbie gospodarstw. Jej zdaniem właśnie dlatego nie można traktować zależności między liczebnością wilków a poziomem szkód jako prostego równania.

image
Alarm PIR

„Czujemy oddech drapieżników na plecach”. Mocny apel rolników

GDOŚ: „Mamy system zarządzania”

Do zarzutów naukowców i rolników odniosła się Anna Ronikier-Dolańska, zastępczyni Generalnego Dyrektora Ochrony Środowiska.

Jej zdaniem w Polsce funkcjonuje system zarządzania wilkiem. Obejmuje on monitoring, możliwość uzyskiwania decyzji dotyczących konkretnych osobników, działania związane z ograniczaniem konfliktów oraz system odszkodowań, podkreśliła jednak, że system nie jest doskonały i przyznała, że obecna metodologia monitoringu wymaga zmian.

Ronikier-Dolańska odniosła się również do danych GUS dotyczących liczebności wilków. Przyznała, że są to dane bardzo szacunkowe i mogą być zawyżone, ponieważ ten sam osobnik lub ta sama grupa może zostać odnotowana więcej niż raz.

Dane podawane do GUS-u nie są wyssane z palca. One są zbierane przez generalnego dyrektora z regionalnych dyrekcji. Od lat to robimy – tłumaczyła.

Jej zdaniem nie oznacza to jednak, że dane są bezużyteczne. Jeżeli przez kolejne lata stosuje się podobną metodę, można – według niej – obserwować kierunek zmian. Ronikier-Dolańska zapowiedziała jednocześnie prace nad poprawą metodologii monitoringu.

Dlaczego decyzje dotyczące wilków nie są realizowane?

Jednym z ważniejszych punktów sporu była kwestia zezwoleń na odstrzał interwencyjny.Okarma wskazywał, że procedury trwają zbyt długo, a Ronikier-Dolańska odpowiadała natomiast, że powodem niewykonania części decyzji nie zawsze jest niechęć czy opieszałość osób mających je realizować.

– Nie ma już przedmiotu danej decyzji – tłumaczyła.

Chodzi o sytuacje, w których wskazany w decyzji osobnik nie jest już obecny w miejscu, w którym miał zostać usunięty.Przedstawicielka GDOŚ wskazywała również, że w sytuacji bezpośredniego zagrożenia istnieją procedury umożliwiające szybką reakcję.

image
Reportaż z gospodarstwa

Nie dają żyć rolnikom. „Bydło boi się wyjść na pastwisko”

Dr Maciej Perzyna: „Ludzie nauczyli się rozwiązywać sprawy po swojemu”

Do dyskusji włączył się także dr Maciej Perzyna z SGGW. Jego zdaniem jednym z najpoważniejszych zagrożeń jest sytuacja, w której ludzie przestają wierzyć, że oficjalne procedury pozwolą im rozwiązać problem. Perzyna, który wykonuje sekcje zwierząt, podał przykłady wilków, u których stwierdzano ślady wcześniejszych, nielegalnych działań człowieka, natomiast nie rozwijał szczegółowo metod takich działań, podkreślając, że nie chce przekazywać wiedzy, która mogłaby zostać wykorzystana do nielegalnego zabijania zwierząt. Jego zdaniem sama obecność takich przypadków jest jednak ważną informacją o stanie konfliktu.

– Ludzie nauczyli się rozwiązywać sprawy po swojemu. W momencie, kiedy my nie dopasowujemy przepisów do życia, to życie znajduje sposoby, żeby te przepisy odchodzić – mówił.

Według Perzyny jest to sygnał ostrzegawczy dla państwa. Jeżeli mieszkańcy przez długi czas odbijają się od kolejnych instytucji, mogą w końcu przestać szukać legalnych dróg rozwiązania problemu.

Marta Rzemieniuk: WATAHA ma poprawić monitoring

O monitoringu mówiła również Marta Rzemieniuk, dyrektor Departamentu Monitoringu Środowiska. Przedstawiła założenia projektu WATAHA, który ma dotyczyć monitoringu wilka, rysia i niedźwiedzia, podkreślając, że nie będzie to klasyczna inwentaryzacja wszystkich osobników.

– Nie jesteśmy w stanie zinwentaryzować każdego wilka – tłumaczyła.

Celem ma być uzyskanie możliwie wiarygodnych szacunków liczebności i rozmieszczenia zwierząt. Rzemieniuk zwróciła również uwagę na konieczność uzgodnienia metodologii pomiędzy różnymi środowiskami. Jej zdaniem dane będą miały większą wartość, jeżeli zostaną zaakceptowane przez uczestników konfliktu. Jednocześnie ostrzegła, że projekty czasowe nie mogą być jedynym źródłem pieniędzy na monitoring, ponieważ jeżeli po zakończeniu projektu zabraknie finansowania, problem – jej zdaniem – będzie powracał.

image
Ustawa o ochronie przyrody

Wilki coraz bliżej gospodarstw. Jest decyzja prezydenta Nawrockiego

PZŁ: „Nie mamy rzetelnych informacji o stanie liczebności”

Do dyskusji włączył się również Eugeniusz Grzeszczak, łowczy krajowy, podkreślając, że Polski Związek Łowiecki nie występuje z postulatem odstrzału wilków, ale deklaruje gotowość do pomocy w monitoringu. Grzeszczak mówił, że związek posiada dane terenowe i doświadczenie, które mogą zostać wykorzystane, jeżeli państwo stworzy jasne zasady współpracy.

Michalik z PZŁ: „Wilki coraz częściej blisko ludzi?”

Zbigniew Michalik, kierujący w PZŁ działem gospodarki łowieckiej, mówił o zwiększającej się liczbie zgłoszeń dotyczących obserwacji wilków, także w pobliżu zabudowań. Jego zdaniem może to świadczyć o zmniejszaniu się naturalnej bariery pomiędzy wilkiem a człowiekiem. Podkreślał jednak, że do zarządzania populacją potrzebne są przede wszystkim wiarygodne dane dotyczące liczebności. Jednocześnie stanowczo potępił nielegalne zabijanie wilków przez myśliwych.

– Myśliwy, który strzela do wilka nielegalnie, nie jest myśliwym, tylko kłusownikiem – powiedział.

Złotorzyński: „Najważniejsze są głosy rolników i samorządowców”

Bogdan Złotorzyński z PZŁ zwrócił uwagę na jeszcze jeden element dyskusji – odpowiedzialność państwa wobec rolników.

– Najważniejsze są głosy rolników i najważniejsze są głosy samorządowców. To oni codziennie się z tym stykają – mówił.

Jego zdaniem fakt, że zwierzę jest objęte ochroną, nie powinien oznaczać, że wszystkie konsekwencje tej ochrony zostają przerzucone na właścicieli gospodarstw. Złotorzyński zadeklarował jednocześnie, że PZŁ jest gotowy współpracować przy rozwiązaniu problemu, ale decyzje dotyczące sposobu zarządzania wilkiem należą do państwa.

Myśliwy z centralnej Polski: „Nie czekajmy na tragedię”

Jakub Rafalski, myśliwy z centralnej Polski, opowiedział o sytuacji, którą – jak zaznaczył – sam obserwował.

Jak wynika z jego relacji wilk zaatakował stado jeleni znajdujące się w pobliżu ambony. Zwierzę miało zauważyć człowieka, ale nie wycofało się od razu. Kobieta znajdująca się na ambonie miała próbować je odstraszyć, a wilk nadal ją obserwował.Dopiero po pojawieniu się drugiej osoby i zdecydowanej reakcji zwierzę miało odejść.

Rafalski mówił również o licznych obserwacjach wilków w centralnej Polsce. Podkreślał, że informacje te pochodzą z bezpośrednich obserwacji, rozmów z mieszkańcami i pracy w terenie, a nie z oficjalnej inwentaryzacji i apelował o działanie zanim będzie za późno. 

image
Ataki wilków

„Rano idziemy do obory z obawą”. Ataki tuż przy domach rolników

Okarma: „Nie mamy systemu zarządzania tym gatunkiem”

Pod koniec konferencji ponownie głos zabrał prof. Henryk Okarma, który bardzo mocno polemizował z wcześniejszym stanowiskiem GDOŚ.

– Według mnie problemem jest to, że nie mamy systemu zarządzania tym gatunkiem – powiedział.

Okarma nie zgodził się z twierdzeniem, że sam fakt prowadzenia monitoringu oznacza istnienie pełnego systemu zarządzania.

Mamy tylko monitoring występowania – przekonywał.

Jego zdaniem potrzebne są jednocześnie: wiarygodne dane o liczebności, stały monitoring, scenariusze postępowania, jasne wytyczne oraz program zarządzania gatunkiem.

– My sobie z tym nie poradzimy. Po prostu sobie nie poradzimy. Musimy mieć scenariusze, musimy mieć wytyczne – mówił.

Okarma: „Nie mówię, że my mamy strzelać”

Okarma ponownie zaznaczył, że nie postuluje powszechnego odstrzału wilków. Jego zdaniem myśliwi mogliby być narzędziem, którego państwo używałoby w konkretnych sytuacjach, jeżeli takie rozwiązanie zostałoby prawnie określone. Naukowiec wskazywał również, że rozważenia wymaga zmiana statusu ochronnego wilka, która – w jego ocenie – mogłaby przenieść część decyzji na poziom regionalny.

Jednocześnie podkreślał, że jego zdaniem nie chodzi o masowe zabijanie wilków, lecz o możliwość szybkiego reagowania w przypadku konkretnych konfliktów. Odmiennie do tej kwestii podchodziła Kinga Stępniak, która wskazywała na brak mocnych dowodów, że odstrzał sam w sobie ogranicza szkody.

Okarma: „Bez strategii i programu nie poradzimy sobie”

Okarma wrócił również do kwestii strategii ochrony wilka, przypominając, że przed laty przygotowywano taki dokument, ale nie został on wdrożony. Jego zdaniem obecnie potrzebny jest dokument, który jasno określi, co państwo ma robić w konkretnych sytuacjach.

– Bez takowej strategii i bez programu my sobie z tym nie poradzimy – mówił.

Jego zdaniem system powinien być stały, a nie oparty wyłącznie na projektach finansowanych przez kilka lat. Właśnie dlatego odniósł się również do projektu WATAHA.

– Ja się boję właśnie tego, że jak się programy skończą i te pieniądze z funduszy norweskich się skończą, to państwo (...) będziemy dokładnie w tej samej sytuacji – mówił.

Jego zdaniem pieniądze na monitoring powinny być zagwarantowane na stałe.

image
Atak na Podlasiu

„Przeciągnęły budkę o metr”. Dramat rolnika po ataku na cielęta

Pasławska: „Ochrona wilka jest wielkim polskim sukcesem”

Na zakończenie głos ponownie zabrała Małgorzata Pasławska. Podkreśliła, że ochrona wilka w Polsce jest sukcesem, ale sukces ten musi być odpowiednio zarządzany.

– Ochrona wilka jest wielkim polskim sukcesem, ale musi być również ten sukces właściwie zarządzany po to, aby ludzie nie czuli się ofiarami tego sukcesu – powiedziała.

Jej zdaniem państwo powinno stworzyć zasady bezpieczeństwa, system monitoringu oraz sprawne procedury interwencji.

– Jeżeli państwo polskie (...) nie stworzy systemu monitoringu, interwencji (...), to ludzie zrobią to za nas – ostrzegła.

Jednocześnie Pasławska zapowiedziała dalszą pracę Komisji Środowiska nad problemem wilków.

– Będziemy również zapraszać dalej wszystkie strony tej dyskusji – mówiła.

I podkreśliła, że kolejne rozmowy mają być prowadzone „beznamiętnie”, czyli bez emocji i w oparciu o wiedzę.

image
Konferencja "Wilk - między prawem, nauką a praktyką"
FOTO: Sejm.gov.pl

Jednego rozwiązania nie przedstawiono

Konferencja nie przyniosła jednej odpowiedzi na pytanie, jak powinno wyglądać zarządzanie wilkiem w Polsce.

Rolnicy wskazywali na rzeczywiste straty i problemy z odszkodowaniami. Samorządowcy – na bezpieczeństwo mieszkańców i czas oczekiwania na decyzje. Naukowcy spierali się o jakość danych oraz o to, czy odstrzał może skutecznie ograniczać szkody. GDOŚ przekonywała, że system istnieje, ale wymaga poprawy. PZŁ deklarował gotowość do udziału w monitoringu i podkreślał, że nie postuluje odstrzału.

Prof. Okarma pozostawił natomiast uczestników z jednym głównym postulatem: Polska potrzebuje stałego, opartego na wiarygodnych danych systemu zarządzania wilkiem, a nie tylko kolejnych czasowych projektów.

Czy taki system powstanie i jakie narzędzia powinien obejmować – to pytania, do których Komisja Środowiska, zgodnie z zapowiedzią Pasławskiej, ma jeszcze wrócić.

Link do nagrania konferencji jest dostępny TUTAJ.

oprac. Justyna Czupryniak-Paluszkiewicz na podst. sejm.gov.pl

Warsaw
wi_00
mon
wi_00
tue
wi_00
wed
wi_00
thu
wi_00
fri
wi_00
16. wrzesień 2026 15:58