Po kolejnych atakach wilków w gminie Sorkwity mieszkańcy boją się o własne bezpieczeństwo
12 sierpnia do świetlicy w Warpunach (woj. warmińsko-mazurskie), mimo trwających żniw i intensywnych prac polowych przybyło wielu mieszkańców gminy, bojących się już nie tylko o swoje zwierzęta, ale także o własne bezpieczeństwo.
38 przypadków w gminie Sorkwity 2026 r. w tym 22 zagryzienia
Inicjatorką spotkania i organizatorką była Monika Szymańska prowadząca wspólnie z mężem gospodarstwo, pracująca także zawodowo poza gospodarstwem, a nocami wspólnie z innymi mieszkańcami gminy pilnująca i odstraszająca wilki. Podczas spotkania mieszkańcy z wielkim niepokojem mówili, że przerażające jest to, że wilki swobodnie poruszają się już nie tylko po ich polach, ale prawie wchodzą do zabudowań także za dnia. Nie reagują na odstraszanie, trąbienie tak jakby już się przyzwyczaiły.
Nasilający się w bieżącym roku problem z wilkami, potwierdza Urząd Gminy Sorkwity, który w trybie ciągłym przyjmuje zgłoszenia od mieszkańców. Przeanalizowano dane z lat 2023 - 2026. W roku 2023 zanotowano 37 przypadków, 2024 r. – 12, 2025 r. – 10, natomiast w roku 2026 do początku sierpnia zgłoszono już 38 przypadków, w tym 22 o zagryzieniu zwierząt gospodarskich i 18 o wilkach, które widziane były przy posesjach.
Rolnik stracił 19 cielaków w dwa miesiące
19 cieląt stracił w ciągu dwóch miesięcy właściciel jednego gospodarstwa prześladowanego przez watahę wilków w gm. Sorkwity. Duże stado ponad 700 szt. bydła rasy limousine, rozległy teren, wśród lasów, zagajników ogrodzony i podzielony na kwatery najczęściej odwiedzany jest przez grasujące wilki.
1 244 zł za 100 kg cielę!
Kazimierz Licznerski, właściciel gospodarstwa, które od lat rozwijał, utrzymywał krowy, czekał aż dadzą i odchowają cielę, a teraz w jednej chwili niespełna dwa miesiące i takie straty.
Anna Jamróz pracownica gospodarstwa opiekująca się stadem bydła nie kryła emocji: żal, złość, strach i bezradność. Co robić dalej, co z hodowlą, jak tak będzie dalej to stado trzeba będzie zlikwidować. Tu nie chodzi o rekompensaty, odszkodowania hodowcy chcą pracować, rozwijać swoją produkcję i spokojnie żyć.
– Jeżeli chodzi o odszkodowania to otrzymaliśmy od RDOŚ, odszkodowanie za pierwsze cielę. Czekaliśmy prawie 60 dni i dostaliśmy 12,44 zł za 1 kg, co dało łączną kwotę 1244 zł za 100 kg cielę! Nawet brak słów, żeby to skomentować. W tym momencie nie wiemy co mamy robić dalej, bo jeżeli wilki w takim tempie będą zjadały nasze cielęta to niestety kolejne gospodarstwo zniknie. Zastanawiamy się, czy nie zacząć sprzedawać cieląt wcześniej i stopniowo nie wygaszać hodowli – mówiła ze łzami w oczach Anna Jamróz.
Rolnicy z gminy Sorkwity podkreślają, że przy obecnej sytuacji mają wrażenie, że wychowują cielęta, żeby stały się pokarmem dla wilków. Warto wspomnieć, że ataki wilków powodują również upadki zwierząt z powodu stresu.
Władze gminy od początku współpracują z mieszkańcami i wspólnie podejmują działania związane z monitorowaniem występowania wilków oraz zdarzeń z ich udziałem. Przyjmowanie i ewidencjonowanie zgłoszeń od mieszkańców współpraca z właściwymi służbami i instytucjami min. Regionalną Dyrekcją Ochrony Środowiska, policją, nadleśnictwami i kołami łowieckimi to od pewnego czasu codzienność w gminie Sorkwity.
Uczestnicząca w spotkaniu zastępca wójta Iwona Kropiwnicka, podkreślała, że gmina informuje mieszkańców o potencjalnym zagrożeniu, podejmuje działania edukacyjne mające na celu ograniczenia ryzyka i występowania szkód i sytuacji konfliktowych. Odbyło się również spotkanie dla rolników z przedstawicielami ODR, ARMiR, RDOŚ, Inspektorem Weterynarii oraz nadleśnictwem Mrągowo omawiające bardzo szeroko obecną sytuację dotyczącą wilków zagrożeń odszkodowań i wielu innych zagadnień związanych z tym tematem.
Troska o środowisko naturalne, ale nie kosztem bezpieczeństwa i zdrowia mieszkańców
Hodowcy bydła podczas spotkania bezradnie rozkładali ręce, bo robią wszystko wg. wskazówek, zaleceń, żeby ochronić swoje zwierzęta. Pastwiska są ogrodzone elektrycznym pastuchem, rozwieszane są fladry, przeprowadzają kilka objazdów dziennie, nocami mają dyżury, żeby odstraszać i informować innych, gdzie są wilki. Reagują na każde niepokojące zachowanie stada, a mimo to wilki nadal atakują. Uczestnicy spotkania otwarcie mówią, że metody odstraszania proponowane przez RDOŚ z których skorzystali w praktyce okazały się nieskuteczne. Co robić dalej, jak ochronić swoje stada i siebie przed wilkami?
Obecny system prawny oparty na bezwzględnej ochronie gatunkowej nie uwzględnia dynamicznych warunków w jakich żyjemy. Wszyscy rozumieją i podzielają stanowisko, że ochrona przyrody jest niezwykle istotna dla zachowania równowagi ekologicznej i różnorodności biologicznej. Ale troska o środowisko naturalne i zachowanie drapieżników nie może odbywać się kosztem bezpieczeństwa i zdrowia mieszkańców i ich mienia.
Czy jest szansa na wypracowanie elastycznego rozwiązania, pozwalającego na zrównoważone zarządzanie populacją dzikich zwierząt zapewniając jednocześnie ochronę przyrody i bezpieczeństwo mieszkańców i ich mienia?
Monika Kopaczel – Radziulewicz
