Nagła odwilż zalewa pola i gospodarstwa
Po silnych mrozach przyszła gwałtowna odwilż. W tym roku pojawiła się nagle i jest wyjątkowo intensywna – a jak podkreślają rolnicy, prawdziwe problemy mogą dopiero się zacząć. W wielu regionach Polski ziemia wciąż jest zamarznięta nawet na kilkadziesiąt centymetrów, woda nie ma więc gdzie wsiąkać i spływa z pól do gospodarstw, zalewając drogi i podwórka.
– Ziemia rozmarza od dołu i od góry, a jak będzie kilkanaście stopni, to pójdzie szybko – tłumaczy nam Łukasz Smolarczyk z Izby Rolniczej w Opolu. Dodaje również: – To jest normalne w naszej szerokości geograficznej. Zawsze to było. Taka kolej rzeczy. Zima, potem roztopy. Wiadomo, raz są większe, raz mniejsze.
DALSZA CZĘŚĆ ARTYKUŁU POD GALERIĄ ZDJĘĆ
Przedwiośnie i Polska roztopami stoi
Według danych Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej kolejne dni przyniosą znaczne ocieplenie. Instytut wydał więc ostrzeżenia przed roztopami m.in. dla północnej Polski. A oznacza to jedno – ogromne ilości wody mogą spływać nadal z pól do najniżej położonych terenów.
Pomorskie: woda dopiero nadejdzie?
Na Pomorzu sytuacja jest obserwowana bardzo uważnie, szczególnie na Żuławach Wiślanych, gdzie roztopy jeszcze nie osiągnęły dramatycznego poziomu, ale prognozy nie napawają optymizmem.
– Sytuacja na Żuławach jeszcze nie jest dramatyczna, natomiast roztopy przyspieszą i będzie jeszcze, tak powiem, duszno. Czyli dopiero się zacznie – mówi nam Paweł Cywiński, pełnomocnik ministra rolnictwa ds. Żuław Wiślanych.
Podkreśla, że nie ma jeszcze masowych podtopień w gospodarstwach, ale zagrożenie rośnie.
– Największe ulewy przyszły na Żuławach, największe śniegi przyszły też na Żuławach – zauważa Cywiński.
Jak dodaje, intensywne topnienie śniegu i opady deszczu w kolejnych dniach mogą znacząco pogorszyć sytuację.
– Jak pierwsze roztopy spłyną z gór, to woda zacznie się pojawiać i na Żuławach – dopiero wtedy sytuacja może się skomplikować – mówił. – Optymizmu więc nie ma, bo wiadomo, że przyjdzie.
W zachodniej części województwa pomorskiego sytuacja jest o wiele trudniejsza.
– Ludzie już mają tam podtopienia, woda spływa z pól do gospodarstw – mówił Paweł Cywiński.
Na północy Polski tegoroczna zima nie skąpiła śniegu. Na polach jest go jeszcze sporo, a roztopy zmieszane z opadami deszczu powodują, że woda spływa z pól do gospodarstw. Jak dodaje Wiesław Burzyński, prezes Pomorskiej Izby Rolniczej, kluczowe jest teraz, by w nocy były przymrozki, które zatrzymają spływanie wody i pozwolą zachować równowagę.
Wielkopolska: woda spływa z pól do wsi
Na północy Wielkopolski roztopy po kilku dniach silnych mrozów zamieniły pola w rozległe zastoiska wody. Rolnicy mówią, że sytuacja zmieniła się niemal z dnia na dzień – śnieg zaczął szybko znikać, a zamarznięta ziemia nie była w stanie przyjąć wody. Ta zaczęła spływać z pól w kierunku zabudowań i dróg.
Strażacy z rejonu Piły od kilku dni wyjeżdżają do zgłoszeń związanych z podtopieniami piwnic, gospodarstw i lokalnych dróg. W wielu miejscach woda stoi na polach i nie ma gdzie odpłynąć.
– Od niedzieli stoją zastoiska na polach. Są roztopy i woda zaczęła się zbierać – mówi nam rolnik Paweł Klimek z północnej Wielkopolski. – W niektórych miejscach wygląda to tak, jakby ktoś rozlał wielkie kałuże na całych działkach.
DALSZA CZĘŚĆ ARTYKUŁU POD GALERIĄ ZDJĘĆ
Oziminy pod wodą
Rolnicy obserwują sytuację z rosnącym niepokojem, bo pod wodą znajdują się już zasiewy ozime. Jeśli woda utrzyma się dłużej, może to mieć poważne konsekwencje dla upraw.
– Teraz patrzymy na to z niepokojem, bo gdyby zrobiło się cieplej, ziemia rozmarzłaby i wchłonęła wodę – mówi nam Mieczysław Łuczak, prezes Wielkopolskiej Izby Rolniczej.
Jak podkreśla, wszystko zależy od najbliższych dni i temperatur.
– Jeżeli woda będzie stała na zbożach, to fizycznie mogą one wygnić – mówił Łuczak. – Rośliny po prostu nie wytrzymują tak długiego zalania.
Rolnicy z regionu przyznają, że na razie pozostaje im tylko obserwować pola i liczyć na szybką zmianę pogody – przede wszystkim na ocieplenie, które pozwoli glebie rozmarznąć i wchłonąć nadmiar wody.
DALSZA CZĘŚĆ ARTYKUŁU POD VIDEO
Dolnośląskie: sytuacja spokojniejsza, ale uważnie obserwowana
Na Dolnym Śląsku roztopy dopiero się zaczynają i, jak na razie, sytuacja jest spokojniejsza niż w północnej Polsce. Śnieg w górach topnieje stopniowo, a stojąca woda na polach nie powoduje jeszcze poważnych podtopień.
– Na razie, przynajmniej ja, nie miałem takiej informacji, żeby gdzieś były jakieś podtopienia, że coś jest zalane, pola czy gospodarstwa – mówił Ryszard Borys, prezes Dolnośląskiej Izby Rolniczej.
Jak podkreśla, wszystko może się zmienić w nadchodzących dniach wraz z ociepleniem i topnieniem śniegu w górach.
– Jak się tak bardzo ociepli, to może być jeszcze nieciekawie. My jesteśmy o tyle zagrożeni, że to, co idzie z gór, idzie jako pierwsze do nas – dodawał prezes. – Jak ten śnieg zacznie się topić, no to może być wszystko jeszcze przed nami – dodał.
Na razie Dolny Śląsk obserwuje sytuację ostrożnie, mając nadzieję, że gwałtowne podtopienia ominą region.
Zachodniopomorskie: „wszędzie są jeziora na polach”
Rolnicy z Pomorza Zachodniego mówią wprost – pola miejscami zaczęły przypominać jeziora. Woda stoi w zagłębieniach terenu, wypełnia rowy i spływa w kierunku gospodarstw oraz dróg.
Jak relacjonuje Mirosław Ignaszak, wiceprezes Zachodniopomorskiej Izby Rolniczej, skala zjawiska w wielu miejscach regionu jest naprawdę duża.
– Wody są naprawdę duże. Wczoraj jeździłem po kilku powiatach i wszędzie są jeziora na polach – mówił Ignaszak.
Rolnicy podkreślają, że problemem nie jest tylko topniejący śnieg. W ostatnich dniach spadło sporo deszczu, a gleba pozostaje mocno zamarznięta, przez co woda nie ma gdzie wsiąkać.
– Pierwszy deszcz poważny był tydzień, czy dwa tygodnie temu i już wtedy zaczęło płynąć. Wypełniały się pierwsze dołki na polach. Teraz spadły kolejne deszcze i wszystko trafiło na zamarzniętą ziemię – mówił Ignaszak.
Z informacji przekazywanych przez rolników wynika, że gleba jest zamarznięta bardzo głęboko.
– Jak rozmawiam z ludźmi, którzy kopali w ziemi, to mówią, że jest zamarznięta w granicach 60–70 centymetrów – mówił Ignaszak.
Jak tłumaczy, w takich warunkach woda spływa po powierzchni zamiast wnikać w glebę.
– To wszystko płynie, bo nie ma gdzie wsiąkać – mówił Ignaszak.
Rolnicy już zaczynają się zastanawiać, jak rośliny poradzą sobie z taką ilością wody.
– Jeżeli są uprawy pod tą wodą i to postoi dłuższy czas, to te uprawy zginą – mówił Ignaszak.
Na razie rolnicy liczą, że ocieplenie sprawi, iż gleba zacznie przyjmować wodę i poziom zastoin na polach stopniowo spadnie.
Podlasie: prezes Izby Rolniczej uspokaja
Na Podlasiu sytuacja wygląda spokojniej niż w wielu innych regionach kraju. Woda miejscami stoi na polach, ale takie zjawisko po zimie jest czymś normalnym. Gdy śnieg topnieje, a gleba pozostaje jeszcze zamarznięta, woda przez pewien czas utrzymuje się na powierzchni pól.
– Ziemia jest zamarznięta, więc woda stoi. To normalne zjawisko – mówił Grzegorz Leszczyński, prezes Podlaskiej Izby Rolniczej.
Wiele zależy od tempa odmarzania gleby w kolejnych dniach.
Na filmie województwo podlaskie, Hajnówka:
Problem z wjazdem w pola przed nawożeniem
Rolnicy w wielu regionach Polski mają jeszcze jeden problem. Jak mówią, od 1 marca można rozpocząć nawożenie azotowe, jednak w gospodarstwach, gdzie pola stoją pod wodą po roztopach, wjazd maszyn może być utrudniony.
– W wielu przypadkach nie będzie możliwości wjazdu na uprawy – mówił Mieczysław Łuczak, prezes Wielkopolskiej Izby Rolniczej.
Na filmie województwo łódzkie, gmina Koluszki
Agnieszka Sawicka
