Pierwsze ogniska niebieskiego języka w Polsce w 2026 roku
Służby weterynaryjne potwierdziły dwa pierwsze przypadki choroby niebieskiego języka (BTV) w 2026 r. u bydła. Zakażenia wykryto w województwie zachodniopomorskim w dwóch różnych powiatach: świdwińskim oraz kołobrzeskim – w stadach o niewielkiej liczebności. W obu sytuacjach dodatnie wyniki uzyskano w ramach rutynowego monitoringu, a nie w odpowiedzi na zgłoszenie objawów klinicznych.
W powiecie świdwińskim stado liczyło 32 sztuki bydła. Dodatni wynik badania potwierdzono u dwóch zwierząt, przy czym, jak podkreślają służby, nie obserwowano u nich objawów chorobowych. W drugim przypadku, w powiecie kołobrzeskim, stado liczyło 23 sztuki, a zakażenie potwierdzono tylko u jednej z nich. Również tutaj nie odnotowano objawów klinicznych, które mogłyby wskazywać na aktywny przebieg choroby w stadzie.
Niebieski język wykrywany „przy okazji badań”, nie po zgłoszeniach od rolników
Jak zaznacza Sławomir Pacholczyk, inspektor ds. zdrowia zwierząt Wojewódzkiej Inspekcji Weterynaryjnej, tego typu przypadki coraz częściej są wykrywane właśnie dzięki systematycznemu nadzorowi, a nie dlatego, że choroba daje wyraźne sygnały w gospodarstwach.
„Ognisko” BTV dziś znaczy coś innego niż na początku epidemii
W przypadku choroby niebieskiego języka samo pojęcie „ogniska” nie zawsze jest rozumiane w sposób jednoznaczny. W praktyce jego znaczenie zmieniło się wraz z rozwojem sytuacji epizootycznej w kraju i objęciem znacznej części Polski tzw. strefą niebieską.
„Ognisko w pełnym, prawnym znaczeniu tego słowa występowałoby wtedy, gdyby dodatni przypadek pojawił się na obszarze wolnym od choroby. Na terenach już objętych strefą niebieską mówimy raczej o potwierdzonych przypadkach, a nie o nowym ognisku w sensie zwalczania choroby” – wyjaśnił Sławomir Pacholczyk w rozmowie z naszą redakcją.
Oznacza to, że mimo iż na mapach i w tabelach nadal używa się określenia „ognisko”, w rzeczywistości nie uruchamia ono już pełnej procedury zwalczania, jak miało to miejsce na początku pojawienia się BTV w Polsce – pod koniec 2024 roku. Choroba jest obecna w środowisku, a działania koncentrują się dziś głównie na monitoringu i kontroli przemieszczania zwierząt.
Dlaczego te przypadki BTV „należą” jeszcze do 2025 roku?
Choć dwa opisane przypadki zostaną formalnie ujęte w statystykach roku 2026, z punktu widzenia epidemiologii są one powiązane z końcówką sezonu 2025. Wynika to z daty pobrania materiału do badań, a nie z momentu wydania decyzji administracyjnej.
„Materiał do badań został pobrany jeszcze w grudniu, w ramach końcowego etapu monitoringu. Potwierdzenie laboratoryjne nastąpiło już w styczniu, dlatego przypadki te pojawią się w zestawieniach 2026 roku” – tłumaczył inspektor.
Przemieszczanie bydła w strefie niebieskiej: co wolno, a czego nie trzeba
Jakie są zasady sprowadzania bydła z niebieskiej strefy do niebieskiej?
Pojawienie się kolejnych przypadków choroby niebieskiego języka nie zmienia zasad obowiązujących w strefie niebieskiej. Na obszarach, gdzie choroba już wystąpiła, przemieszczanie bydła pomiędzy gospodarstwami pozostaje dozwolone i nie podlega obowiązkowym ograniczeniom administracyjnym.
„Przemieszczanie bydła z niebieskiej do niebieskiej strefy jest wolne. Nie ma tu formalnego obowiązku wykonywania badań, choć wielu hodowców decyduje się na nie z własnej ostrożności” – wskazał Sławomir Pacholczyk.
Czy rolnicy, którzy są w białej strefie, mogą sprowadzać zwierzęta z niebieskiej?
Inaczej wygląda sytuacja w przypadku gospodarstw położonych w strefie białej, czyli na obszarach uznawanych za wolne od choroby. Tam każdorazowo decyzję o dopuszczeniu przemieszczenia podejmuje lokalna inspekcja weterynaryjna. W praktyce oznacza to konieczność wykonania badań, przede wszystkim testów PCR, potwierdzających brak materiału genetycznego wirusa. Koszty tych badań ponosi właściciel zwierząt, a całe przemieszczenie wymaga czasu i ścisłej współpracy z inspekcją.
Serotyp 3 dominuje w Polsce. Szybko się rozprzestrzenia, zwykle łagodnie
W rozmowie pojawił się także wątek serotypów wirusa choroby niebieskiego języka. Choć formalnie unijne przepisy uwzględniają 24 serotypy, w praktyce naukowcy opisują ich więcej. Dla obecnej sytuacji w Polsce kluczowe znaczenie ma jednak serotyp 3, który w ostatnich latach bardzo szybko rozprzestrzenił się w Europie.
„Serotyp 3 jest wyjątkowo zakaźny i szybko się rozprzestrzenia, ale na szczęście u bydła zazwyczaj ma łagodny przebieg. W większości przypadków nie obserwujemy objawów klinicznych” – podkreśla Pacholczyk.
Zapytany o to, czy bardziej narażone są stada mleczne czy mięsne, inspektor zwraca uwagę, że nie chodzi o rasę, lecz o sposób utrzymania zwierząt. Bydło mięsne, które przez cały sezon przebywa na pastwiskach, może mieć częstszy kontakt z owadami przenoszącymi wirusa, czyli kuczmanami. Z kolei w stadach mlecznych objawy, jeśli się pojawią, są szybciej zauważane, bo zwierzęta pozostają pod stałą obserwacją.
Oprac. Maryia Khamiuk
