Murawiec i Krupiński o MercosurCanva/Fb/Krupiński/Fb/Murawiec
StoryEditorGłos rolników

Po słowach ministra zawrzało. Rolnicy: „Jesienią wyjdziemy na drogi”

24.07.2026., 09:30h

– Jesienią wyjdziemy na ulice. Mam nadzieję, że w końcu przestaniemy wnikać, czy miasto jest z nami, czy nie, tylko zaczniemy walczyć o to, aby było z czego wykarmić swoje rodziny, nasze dzieci, spłacić kredyty, które wzięliśmy po to, żeby kupić sprzęt, żeby pracować nim każdego dnia – zapowiada Konrad Krupiński z RGR. To reakcja na komunikat ministra rolnictwa Stefana Krajewskiego, który po pierwszym miesiącu obowiązywania umowy UE – Mercosur ogłosił sukces, wskazując na wzrost eksportu polskiej żywności do krajów Mercosur i spadek importu z tego kierunku.

O stanowisku ministra oraz przedstawionych przez MRiRW danych pisaliśmy już w artykule: „Rząd ogłasza sukces ws. Mercosur. Rolnicy: prawdziwy problem dopiero nadejdzie”. Teraz do tych deklaracji odnoszą się przedstawiciele środowisk rolniczych, którzy zarzucają resortowi zbyt pochopne wyciąganie wniosków.

Murawiec: „Ogłaszanie sukcesu po 30 dniach to kpina”

Zdaniem Damiana Murawca z Ogólnopolskiego Oddolnego Protestu Rolników minister rolnictwa nie ma podstaw, by już teraz mówić o pozytywnych skutkach umowy.

– To jest jakaś kpina, propaganda, której nie powstydziłby się sam Goebbels. Ogłasza się sukces po 30 dniach obowiązywania umowy, a przecież transport tych produktów żywnościowych z Brazylii to jest w najlepszym wypadku 25 dni do nawet ponad 30, a gdzie jeszcze obsługa w naszym kraju, dystrybucja itd.? – pyta.

Rolnik podkreśla, że pierwsze statystyki nie odzwierciedlają rzeczywistego wpływu porozumienia na rynek.

– Należy ocenić, jak te liczby wyglądają w dłuższej perspektywie, a nie od 1 do 30 czerwca stwierdzić, ile statków przypłynęło, a ile było zamówionych wcześniej. Przecież to tak nie działa – zaznacza.

Czytaj dalej pod WIDEO:

Krupiński: „Niech politycy wrócą do realnej gospodarki”

Do komunikatu MRiRW odniósł się również Konrad Krupiński z Ruchu Gospodarstw Rodzinnych. Jego zdaniem politycy powinni skupić się na problemach ekonomicznych gospodarstw, zamiast ogłaszać sukces po pierwszym miesiącu obowiązywania umowy.

– Ja to poproszę tych polityków, żeby zeszli na ziemię, wrócili do gospodarki i zajęli się produkcją wołowiny, mleka czy pszenicy i zostawili stołki w Sejmie. Tak samo powinni zrobić etatowi specjaliści od wszystkiego rodem z PSL i zobaczą, ile kosztuje ropa na CPN-ie – proponuje.

Krupiński zwraca uwagę na rosnące koszty produkcji i niskie ceny skupu.

– Ropa na CPN-ie kosztuje 8,00 zł/l, a mleko 1,80 albo 1,20 zł/l, pszenica 700 zł/t. A ile kosztuje mocznik? Ile kosztuje NPK? Ile kosztuje hektar pola i sprzęt jak poszedł do góry? Wszystko drożeje, a nożyce cenowe zjadają nasze zyski. Nie mamy tak naprawdę nic, a każdy z nas zastanawia się, co posiać jesienią, z czego żyć i z czego opłacić faktury – wylicza.

Rolnikom jest obojętne to, kto rządzi

Przedstawiciel RGR przekonuje, że dla rolników najważniejsza jest opłacalność produkcji, niezależnie od tego, która partia sprawuje władzę.

– Nie obchodzi mnie to, czy rządzi PiS czy PSL, my chcemy godziwych cen i chcemy zarabiać na tym, co robimy, bo nie zarabiamy za wykonywanie ciężkiej pracy mającej na celu zapewnienie bezpieczeństwa żywnościowego w kraju.

Jednocześnie Krupiński ostro krytykuje działania rządzących.

Władza żyje w swoim matriksie, biorąc diety poselskie, zajmują się tym czy jest płeć, czy nie ma płci, czy ktoś jest mężczyzną, czy nie jest mężczyzną, a nie problemami polskiego rolnika – twierdzi.

Rolnicy zapowiadają jesienne protesty

Krupiński podtrzymuje, że jeśli sytuacja ekonomiczna gospodarstw się nie poprawi, protesty są nieuniknione.

– Jesienią wyjdziemy na drogi, bo zwyczajnie oddamy płody rolne do skupu, zaliczkę dopłat bezpośrednich i zostaniemy z nieopłaconymi fakturami. Tak właśnie jest na wsi za waszych rządów – prognozuje.

Rolnik ma również nadzieję na to, że sprawa rolnictwa stanie się priorytetem.

– Jesienią wyjdziemy na ulice. Mam nadzieję, że w końcu przestaniemy wnikać, czy miasto jest z nami, czy nie, tylko zaczniemy walczyć o to, aby było z czego wykarmić swoje rodziny, nasze dzieci, spłacić kredyty, które wzięliśmy po to, żeby kupić sprzęt, żeby pracować nim każdego dnia. Nie kupowaliśmy samochodów dla przyjemności, jachtów z KPO, tylko silosy, żeby trzymać zboże i oddać je teraz taniej, jak były żniwa, a teraz nie jest nas stać, żeby w ogóle siać – dodaje.

Czytaj dalej pod WIDEO:

Rolnicy podkreślają, że ich zdaniem rzeczywiste skutki umowy UE–Mercosur będzie można ocenić dopiero po kilku miesiącach jej obowiązywania, gdy na rynek zaczną trafiać większe ilości towarów sprowadzanych z Ameryki Południowej. Ich zdaniem dopiero wtedy okaże się, czy obawy dotyczące konkurencji dla unijnej produkcji rolnej były uzasadnione.

oprac. Justyna Czupryniak-Paluszkiewicz na podst. FB/Krupiński, FB/Murawiec

Warsaw
wi_00
mon
wi_00
tue
wi_00
wed
wi_00
thu
wi_00
fri
wi_00
24. lipiec 2026 10:59