KPO. Rolnicy mówią: nie damy rady
Narasta napięcie wokół inwestycji finansowanych z Krajowego Planu Odbudowy (KPO). Rolnicy ostrzegają, że obecne terminy realizacji projektów są nierealne i grożą utratą potężnych środków. Minister rolnictwa obiecuje pomóc, ale na razie to tylko zapowiedzi.
W związku z tym rolnicy żyją w niepewności i domagają się wydłużenia terminów. Na 17 kwietnia zapowiadają głośny protest w Warszawie. Liczą również na owocny dialog z ministrem rolnictwa Stefanem Krajewskim.
– Mamy nadzieję, że w piątek dojdzie do spotkania z ministrem rolnictwa – mówi Adam Reimann, prezes Stowarzyszenia Rolników Towarowych Wspólna Rola.
Chaos wokół terminów
Podkreśla, że minister Krajewski w trakcie konferencji prasowej zorganizowanej 16 kwietnia zapowiedział, że termin realizacji działań w ramach KPO zostanie przedłużony do 15 czerwca, jednak nie wskazał szczegółów.
– Pan minister nie powiedział, jakich konkretnie działań dotyczy ta deklaracja, a w samej interwencji A1.4.1 jest ich dziesięć – zauważa Reimann. – Szef MRiRW nie wskazał także przyczyn ustalenia tak krótkiego terminu, choć termin kwalifikowalności wydatków ponoszonych przez beneficjentów w ramach KPO upływa 31 sierpnia – dodaje.
„Potrzebujemy oddechu”. Rolnicy chcą więcej czasu
Adam Reimann podkreśla, że producenci rolni dalej stoją na stanowisku, że termin realizacji inwestycji budowlanych w ramach Interwencji A1.4.1 KPO powinien być wydłużony do 31 lipca br.
– Ten termin da ARiMR aż pięć miesięcy na zweryfikowanie wniosków o płatność. Ten termin da beneficjentom odpowiedni czas na zrealizowanie projektów – bez naginania rzeczywistości, bez poświadczania nieprawdy, bez zbytniego pośpiechu kosztem jakości wykonanych prac, bez niepotrzebnego stresu – tłumaczy prezes Stowarzyszenia Rolników Towarowych Wspólna Rola.
Wiadomo, że wydłużenie terminu pozwoli wielu beneficjentom na szybką realizację inwestycji, z którymi do tej pory się wstrzymywali w obawie, że nie wyrobią się w czasie. Środki z KPO zostaną zatem na pewno lepiej wykorzystane.
KPO na ostrym zakręcie
Krajowy Plan Odbudowy miał być impulsem modernizacyjnym dla polskiego rolnictwa i przetwórstwa. W praktyce coraz częściej staje się jednak źródłem niepewności i napięć.
Rolnicy oraz organizacje branżowe alarmują, że przy obecnym tempie procedur i krótkich terminach realizacji inwestycji wielu beneficjentów może nie zdążyć z ich zakończeniem.
Problem dotyczy przede wszystkim terminów składania i rozliczania wniosków. Zgodnie z aktualnymi założeniami, w wielu działaniach graniczną datą jest 30 kwietnia, co – zdaniem rolników – nie uwzględnia realiów inwestycyjnych, opóźnień administracyjnych i rosnących kosztów.
Gra o miliony. Widmo utraty pieniędzy coraz realniejsze
Środowisko rolnicze domaga się wydłużenia kluczowego terminu co najmniej do połowy lipca. – Chodzi o to, żeby jeszcze w ramach negocjacji udało się wydłużyć termin do 15 lipca. To dałoby wielu ludziom poważny oddech i swobodę w realizacji projektów, bez ogromnego stresu – mówi Adam Reimann.
Prezes Wspólnej Roli zwraca uwagę, że sytuacja jest dynamiczna, a komunikaty ze strony administracji rządowej pozostają niejednoznaczne.
– Na dziś ten czerwcowy termin nie jest jednoznacznie potwierdzony. Ze strony ministerstwa płynie raczej więcej niedopowiedzeń niż konkretów – ubolewa.
Niepewność i ryzyko utraty środków
Rolnicy boją się nie tylko opóźnień, ale przede wszystkim konsekwencji finansowych. Niedotrzymanie terminów może oznaczać konieczność zwrotu środków lub brak wypłaty wsparcia, mimo poniesionych już kosztów.
– To jest realne zagrożenie dla gospodarstw. Chcemy pokazać skalę problemu i ludzi, którzy mogą zostać poszkodowani, jeśli decyzje nie zapadną na czas – podkreśla Reimann.
W jego ocenie planowany protest nie ma charakteru konfrontacyjnego, lecz ma być formą merytorycznego dialogu z administracją.
– Nie chodzi o nastawianie się przeciwko ministrowi, tylko o pokazanie realnego problemu i wsparcie w podjęciu właściwych decyzji – dodaje.
Ministerstwo uspokaja, ale napięcie rośnie
Tak jak wspomnieliśmy na początku artykułu, do sprawy odniósł się minister rolnictwa podczas czwartkowej konferencji prasowej. Jak podkreślił, resort jest świadomy trudności i podejmuje działania, by maksymalnie wydłużyć terminy tam, gdzie to możliwe.
Z wypowiedzi wynika, że w wielu działaniach terminy zostały już wydłużone do 15 czerwca, administracja rządowa stara się przyspieszać procedowanie wniosków, jednak część terminów wynika bezpośrednio z przepisów unijnych i nie może być dowolnie zmieniana.
Minister zaznaczył również, że ostateczny termin rozliczenia środków z KPO przypada na koniec 2026 roku, co dodatkowo ogranicza elastyczność systemu.
Kluczowe jest, by żadna część środków nie wróciła do Brukseli – podkreślono podczas konferencji.
Protest w Warszawie. Rolnicy wychodzą na ulicę
Wobec braku jednoznacznych deklaracji rolnicy zapowiadają protest w Warszawie. Jego celem ma być nie tylko wywarcie presji, ale przede wszystkim bezpośrednie przedstawienie problemów decydentom.
Organizatorzy liczą na spotkanie z ministrem rolnictwa i przedstawienie konkretnych przypadków inwestycji zagrożonych niepowodzeniem.
– Chcemy, żeby rolnicy mogli pokazać swoje projekty i realne ryzyko, jakie dziś ponoszą – zaznacza Reimann.
System pod presją czasu
Spór o terminy w KPO pokazuje szerszy problem: zderzenie ambitnych celów inwestycyjnych z ograniczeniami proceduralnymi i czasowymi.
W teorii środki mają wspierać transformację sektora rolnego. W praktyce – przy obecnych napięciach – część beneficjentów walczy o to, by nie stracić już rozpoczętych inwestycji.
Najbliższe tygodnie będą kluczowe. Jeśli nie zapadną decyzje o większej elastyczności terminów, konflikt może się zaostrzyć, a skala niezrealizowanych projektów – wzrosnąć.
Krzysztof Zacharuk
