Rolnik pozwany za świnieT. Ślęzak/ Canva
StoryEditorInterwencja

Wojna o 50 świń. Rolnik ciągany po sądach przez sąsiadów

07.04.2026., 15:00h

Spór o niewielką hodowlę świń trafił do sądu i przerodził się w poważny konflikt sąsiedzki. Rolnik z powiatu tczewskiego, który od lat utrzymuje około 50 sztuk trzody, musi bronić się przed pozwem i żądaniami likwidacji produkcji. Sprawdzamy, o co dokładnie chodzi i jakie stanowisko zajmuje sąd.

Pozwali rolnika za świnie

W Sądzie Rejonowym w Tczewie odbyła się pierwsza rozprawa z powództwa sąsiadów, którzy złożyli pozew o zaprzestania immisji wynikającej z prowadzenia produkcji trzody chlewnej i zadośćuczynienia w kwocie 60 tys. zł. Pozwanym został rolnik. Nie prowadzi on produkcji trzody chlewnej na dużą skalę. Nie prowadzi on nawet produkcji na niewielką skalę. Ma ona wymiar minimalny, ponieważ stado zwierząt liczy tylko 50 szt.

Areał gospodarstwa liczy 5 ha. Zwierzęta są utrzymywane w kilku starych budynkach jednak rolnik zapewnia im wszelkie wymogi związane z dobrostanem. Obecnie budowa nowych chlewni w przypadku prowadzenia produkcji w cyklu zamkniętym uważana jest za uzasadnioną, jeśli będzie dysponowała co najmniej 250 stanowiskami dla loch. Nadal nie pozwala prowadzić produkcji na dużą skalę. W przypadku tuczu kontraktowego firmy oferujące taką możliwość zalecają, aby budować obiekty od 1100 szt. zwierząt. Jedna taka chlewnia nie pozwala także na produkcję na szeroką skalę. Od takich wielkości produkcyjnych możliwe jest w określonych warunkach prowadzenie produkcji tuczników które zagwarantuje istotny czynnik dochodowy gospodarstwa.

Świnie przez lata nikomu nie przeszkadzały

Pan Janusz rolnik ze wsi położonej na terenie powiatu tczewskiego w swoim gospodarstwie posiada 3 lochy. Kupuje także warchlaki do dalszego tuczu. Produkcją trzody chlewnej zajmuje się od ponad 20 lat. Od wielu lat utrzymuje około 50 szt. zwierząt, ponieważ nie może ich mieć więcej ze względu na posiadany areał oraz wielkość budynków. W jego przypadku kupowanie zboża, aby móc przygotować większą ilość paszy dla większej ilości zwierząt nie miałoby jakiegokolwiek ekonomicznego uzasadnienia.

Przez lata prowadził skromne gospodarstwo, które nikomu nie przeszkadzało. Jest ono położone specyficznie, ponieważ w bezpośrednim sąsiedztwie znajduje się kilka innych domów mieszkalnych. Z sąsiadami zawsze żył dobrze. Nie występowały żadne problemy. Od wschodu gospodarstwo jego graniczy z działką, na której znajduje się dom małżeństwa w średnim wieku, które wychowuje dwoje małych dzieci. Małżonkowie zeznali w sądzie, że gospodarstwo nigdy nie powodowało żadnych problemów. Uciążliwość zapachowa, jeśli występowała to tylko czasami i była znikoma.

Mecenas pozwanego pytał czy możliwe było prowadzenie wszystkich czynności życiowych w tym także rekreacyjnych w postaci zabaw na podwórku, spotkań towarzyskich i rozpalania rodzinnego grilla. W Sądzie zeznali, że było to zawsze możliwe a produkcja tuczników nie powodowała trudności. Pozwany od zachodniej strony przez wiele lat sąsiadował z działką, która należała do starszej kobiety. Zeznający w Sądzie świadkowie wspomnieli również, że miała dobre relacje z rolnikiem i także nie zgłaszała żadnych uwag ani zastrzeżeń do produkcji trzody chlewnej. Sąsiadka kilka lat temu zmarła. Jej spadkobiercy wystawili na sprzedaż nieruchomość, którą pozostawiła. Kupił ją mężczyzna w przeszłości mieszkaniec tej wsi. Jego rodzice do dzisiaj w niej mieszkają i bardzo dobrze znają Pana Janusza. Mężczyzna musiał wiedzieć, że na sąsiedniej działce nieruchomości, którą kupuje prowadzona jest niewielka produkcja trzody chlewnej. Mimo to w kwietniu 2023 r. kupuje nieruchomość, na której znajdował się wyeksploatowany budynek. Remontuje go i wraz z partnerką wprowadza się. Od tego momentu skromne, ale spokojne życie Pana Janusza zupełnie się zmienia. Gospodarstwo jest kontrolowane przez liczne instytucje. Interweniuje Powiatowy Inspektorat Weterynarii. Rolnik otrzymuje zalecenia wprowadzenia zmian jednak w wyniku przeprowadzonej kontroli okazało się, że świnie mają zapewnione warunki odpowiedniego dobrostanu, mimo że przebywają w starych budynkach.

Zakazanie prowadzenia działalności rolniczej

Sąd rozpoczynając rozprawę zapytał strony czy wyrażają wolę zawarcia ugody i ustalenia jej warunków bez prowadzenia postępowania. Prawdopodobnie wydanie prawomocnego wyroku zajmie dużo czasu i będzie wymagało sporządzenia skomplikowanych i drogich ekspertyz oraz badań. Pozew został złożony przez właściciela działki oraz jego partnerkę.

- Były próby zawarcia ugody. Mieliśmy spotkanie w ubiegłym tygodniu w Izbie Rolniczej. Ze strony pozwanego nie ma na tyle dobrej woli, aby doszło do jakiegoś polubownego załatwienia sprawy. Pozwany deklaruje, że na ogrodzenie założy jakąś folię więc to nie przyczyni się do zredukowania immisji tego smrodu. Próby spełzły na niczym – oświadczył pełnomocnik Powodów.

Sędzia przypomniał niektóre powództwa. Dotyczyły one usunięcia świń z budynku położonego bezpośrednio przy granicy działek, założenia ekranu w wysokości 4 m przy granicy z nieruchomością powodów oraz zakazu składowania obornika również przy granicy działek. Sędzia na początku zapytał, czy jest więc możliwość składowania obornika w innym miejscu.

- Nie zgadzam się z tym stanowiskiem, że to strona pozwana nie wykazuje żadnej woli polubownego rozwiązania sporu, bo to postępowania od momentu złożenia pozwu zmierzało do jednego. Zakazania prowadzenia działalności rolniczej rolnikowi. Nie do tego, że ma on wykonać płot, bo taka propozycja dopiero teraz się pojawiła. Przez trzy lata, kiedy działka została zakupiona wszystkie działania były prowadzone po to, aby przestał być one rolnikiem we wsi, w której mieszka. Powodowie chcą doprowadzić do tego, aby zakazano mu prowadzenia działalności rolniczej – zwrócił uwagę mecenas, pełnomocnik Pozwanego.

image
Sprawa dotycząca świń została wyznaczona przez I Wydział Cywilny Sądu Rejonowego w Tczewie
FOTO: Tomasz Ślęzak

"Powód wiedział co kupuje"

Sąd został poinformowany, że rolnik może przykryć pryzmę obornika plandeką. Przesunięcie pryzmy obornika w głąb działki już nastąpiło. Problem dotyczy jednak tego, że działka jest wąska i występują również ograniczenia wynikające z planu zagospodarowania przestrzennego, który obowiązuje w gminie, na terenie której znajduje się wieś. Obornik może składować tylko na działce, która jest klasyfikowana jako rolna. W pobliżu swojego gospodarstwa ma jedną o niewielkiej powierzchni. Wywożenie codziennie obornika na pole także stanowiłoby problem i wiązało by się z ryzykiem niezadowolenia innych mieszkańców. Każdorazowy wyjazd rozrzutnika na drogę stwarza możliwość przedostania się nieczystości i pozostałość obornika na drogę. Obowiązujące przepisy nakazują usuwanie nieczystości pochodzących z działalności rolniczej w przypadku zabrudzenia dróg publicznych.

- Mamy wąską działkę i dalej pryzmy obornika przesunąć już się nie da. Powód wychował się w tej wsi wiedział co kupuje. Wysoki Sądzie to jest tak jak kupić dom pry autostradzie i potem zmuszać zarządcę drogi do zburzenia drogi. Powodowie widzieli co kupują a teraz próbują doprowadzić do likwidacji świń. Mieszkają od trzech lat i w tym czasie pozwany miał mnóstwo postępowań administracyjnych i weterynaryjnych. Do tej pory jednak nikt nie zakwestionował działalności rolniczej Pozwanemu. Prowadzi ją zgodnie z obowiązującymi przepisami. Pozwany chciałby się porozumieć. Nieważne jakie będzie orzeczenie. Strony nadal będą tam mieszkał – powiedział mecenas Pozwanego.

image
Budowa nowych obiektów ma produkcyjne uzasadnienie jeśli obsada zwierząt liczy co najmniej 1100 szt.
FOTO: Tomasz Ślęzak

Sąd poinformował strony, że będzie musiał rozstrzygnąć tę sprawę. Niezależnie od treści orzeczenia może być tak że strony okopią się na swoich zupełnie odmiennych stanowiskach. Prawo niekiedy realizuje także potrzebę egzekucji tych praw, ale może nie prowadzić do łagodzenia sporu. Zwykle dzieje się odwrotnie. Konflikt narasta. Sąd wskazał, że w stosunkach sąsiedzkich jest norma, która wyrażana jest w orzecznictwu Sądu Najwyższego, aby prawo regulowało stosunki dobrosąsiedzkie dając instrumenty każdemu z właścicieli.

Radykalne całkowite usunięcie trzody

Z doświadczenia Sądu wynikało, że brak porozumienia prowadzić może do wieloletniego sporu. Dlatego też należy zastanowić się nad zakopaniem topora wojennego i pomyśleć w jaki sposób uregulować te trudne sprawy i relacje. Chodzi o to, aby zadośćuczynić przynajmniej w części żądań każdej ze stron. Sąd zwrócił uwagę, że żądanie całkowitego usunięcia trzody chlewnej jest radykalne. Wskazał, że należy się zastanowić nad tym czy wzniesienie ogrodzenia w jakimś stopniu mogłoby ograniczyć emisję zapachu. Być może rozwiązaniem byłoby też przykrycie pryzmy obornika. Dodatkowym czynnikiem było to, że sprawa dotyczy stosunków i procesów które są realizowane na wsi.

Strona pozwana przyznała, że jest gotowa stworzyć ogrodzenie w postaci wysokiego płotu. Jednak taki o wysokości 4 m, którego domagają się Powodowie wiązałby się z koniecznością opracowania projektu technicznego i pozwolenia na budowę.

Powód zwrócił uwagę, że świnie są trzymane w budynkach blisko jego granicy, które w jego opinii nie były konstrukcyjnie przygotowane do utrzymania w środku zwierząt. Sąd zapytał, czy Powodowie dopuszczają możliwość prowadzenia dalszej działalności przez Pozwanego.

-  Jak najbardziej dopuszczam taką możliwość tylko niech Pozwany trzyma świnie w budynkach murowanych. Wiedziałem, że ma świnie, ale nie wiedziałem, że trzyma je w blaszaku, jakiejś szopie przypominającej szałas. Tak to można nazwać, bo tam zbite jest to z paru desek i trzymane są świnie. Niech sobie trzyma w budynkach murowanych i będzie w porządku – powiedział Powód.

Powód nie jest inspekcją weterynaryjną

Według niego to z właśnie tych budynków miał wydobywać się odór, który kieruje się w stronę ich działki i obiektu mieszkalnego. Usuniecie z nich świń spowodowałoby wypracowanie ugody.

- Powód nie chce tak naprawdę ugody i zmierza do tego, aby prowadzenie działalności rolnikowi zostało zakazane. Powód nie jest inspekcją weterynaryjną, aby decydować w jakim typie budynków można trzymać zwierzęta. Rolnik miał szereg kontroli, które swoją drogą to Powód zlecił składanymi donosami. Te kontrole nic nie wykryły, nie stwierdziły nieprawidłowości i nie wykazały, że na działce Pozwanego jest szałas czy blaszak tak jak to nazywa Powód. Jeśli problem sprowadzamy, że inspekcja weterynaryjna coś źle sprowadziła to nie jest właściwe postępowanie, aby to wykazać – powiedział mecenas rolnika.

W odpowiedzi powód wyraził raz jeszcze swoje wątpliwości co do staranności przeprowadzonej kontroli w efekcie Sąd stwierdził, że „z uwagi na odmienne stanowiska stron do ugody w chwili obecnej nie dojdzie.”.

Potem rozpoczęło się przesłuchiwanie powołanych świadków. Jako pierwsza zeznawała siostra Powódki. Powiedziała, że wielokrotnie przebywała z wizytami. Na działce dominował uporczywy smród, nie można było przebywać na zewnątrz, a odór był tak silny, że zachodziła obawa o zdrowie małych dzieci. W przestrzeni dominowały zaś chmary owadów zwłaszcza much oraz szczury. Podobne zeznania złożył mężczyzna, który powiedział Sądowi, że wykonuje zawód rolnika jednak nie prowadzi produkcji zwierzęcej.

Ze słów świadków malował się obraz Armagedonu odorowego. Prawdziwa strefa skażenia zagrażająca zdrowiu ludzi i środowiska. Inwazja szczurów i owadów. To wszystko było zaś spowodowane przez groźne stado 50 szt. świń.

Koniec z procesami o zapach obornika? Resort rolnictwa chce chronić produkcję żywności

Ministerstwo rolnictwa 30 marca do opiniowania przedłożyło projekt ustawy o zmianie niektórych ustaw w celu ochrony rolniczych funkcji produkcyjnych wsi. Jak informuje resort jego celem jest zabezpieczenie realizacji funkcji produkcyjnych wsi oraz ograniczenie konfliktów społecznych na tym tle. Zakłada się przygotowanie przepisów uwzględniających specyfikę życia na obszarach wiejskich, chroniących prawa wszystkich mieszkańców, przy jednoczesnym podkreśleniu ważnej pozycji rolników ze względu na dostarczanie żywności i innych dóbr publicznych. Działania mają prowadzić do uporządkowania zasad współistnienia oraz zmniejszenia liczby sytuacji konfliktowych. Wprowadzane rozwiązania mają być czytelne, przewidywalne i sprzyjać zachowaniu równowagi interesów całej społeczności wiejskiej.

image
Chlewnia, o przyszłości której zdecyduje Sąd, ma wymiar marginalny i nie przedstawia wartości wielkoprodukcyjnych
FOTO: Tomasz Ślęzak

Notarialne oświadczenie nabywcy o rolniczej funkcji wsi

Do Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi są kierowane zgłoszenia dotyczące postrzegania jako uciążliwych immisji wynikających z prowadzenia działalności rolniczej, w szczególności związanych z emisją hałasu lub odorów, stanowiących przyczynę konfliktów sąsiedzkich, których skutkiem jest kierowanie spraw do sądów. Ministerstwo proponuje zmiany w Kodeksie Cywilnym polegające na wskazaniu, że prowadzenie działalności rolniczej mieści się w granicach normalnego korzystania z nieruchomości i co do zasady nie powinno być uznawane za nadmierne oddziaływanie na sąsiadów. Wyjątek stanowiłyby sytuacje, w których w konkretnej sprawie ustalono, że działalność jest prowadzona niezgodnie z zasadami prawidłowej gospodarki rolnej lub przepisami prawa. Chce także zmienić Kodeks Wykroczeń, który pozwoli na wyłączenie karalności za zakłócanie spokoju lub spoczynku nocnego w wyniku prowadzenia działalności rolniczej, np. przez hałas generowany przez maszyny rolnicze czy zwierzęta. Zmiany mają także objąć ustawę o kształtowaniu ustroju rolnego. Wprowadzona ma być regulacja polegająca na tym, że w akcie notarialnym dotyczącym nabycia nieruchomości poza granicami administracyjnymi miasta będzie zawarte oświadczenie nabywcy takiej nieruchomości, że jest świadomy możliwych zakłóceń korzystania z tej nieruchomości wywołanych działalnością rolniczą prowadzoną na nieruchomościach sąsiednich.

Ministerstwo rolnictwa uważa, że zwiększy to świadomość nabywców nieruchomości położonych poza granicami administracyjnymi miasta co do potencjalnych niedogodności związanych z immisjami pochodzącymi z działalności rolniczej; w efekcie, już w chwili nabycia nieruchomości, nabywcy otrzymają pełną i transparentną informację o możliwych skutkach transakcji – co z kolei może zapobiec wielu niepotrzebnym i kosztownym dla nich konfliktom.

Tomasz Ślęzak

Warsaw
wi_00
mon
wi_00
tue
wi_00
wed
wi_00
thu
wi_00
fri
wi_00
07. kwiecień 2026 15:02