Blokada wjazdu do Warszawy
Rolnicy planowali przyjazd do Warszawy ciągnikami, aby w symboliczny sposób zwrócić uwagę na problemy rolnictwa. Wjazd do miasta okazał się jednak niemożliwy. Jak relacjonują uczestnicy protestu z Piotrkowa, trasa miała być dostępna dla pojazdów rolniczych, ale protestujący utknęli przed wjazdem do stolicy. Zaproponowano im, aby udali się na parking OBI.
– Nie przyjechaliśmy do Warszawy na zakupy do supermarketu, żeby stać na parkingu OBI – komentują rolnicy.
Determinacja pieszej delegacji
Nie poddając się, delegacja złożona z kilku osób ruszyła pieszo w kierunku centrum Warszawy.
– Idziemy tylko w trzy osoby, reszta zostaje – mówi Janusz Terka z Solidarności Rolników Piotrków, jeden z uczestników pieszej wędrówki do stolicy. I dodaje – Mamy do przejścia około czterech, a nawet pięciu godzin drogi, ale traktujemy to jako element protestu.
Policja w gotowości – trzy radiowozy w ślad za rolnikami
Protestujący podkreślają silną obecność policji, która asystuje im przy poruszaniu się ulicą.
– Cały czas uważa się nas za przestępców, pod pretekstem bezpieczeństwa jesteśmy pilnowani przez policję – mówią uczestnicy pieszej wędrówki.
Za delegacją poruszały się trzy radiowozy, śledząc każdy krok rolników.
Postulaty i nadzieja na dialog
Mimo trudności rolnicy pozostali zdeterminowani, by dotrzeć pod Kancelarię Premiera i przekazać swoje postulaty. Podkreślają, że ograniczenia wjazdu pojazdów rolniczych nie zatrzymają ich w walce o lepsze warunki dla branży.
– Mamy nadzieję, że dziś uda nam się dotrzeć na miejsce zgromadzenia – mówi Terka.
Udało się.
Agnieszka Sawicka
