Rolnik z Zachodniopomorskiego od miesięcy bezskutecznie próbuje zainteresować swoją sprawą Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Problemem jest strzelnica wybudowana zaledwie 100 metrów od jego pastwiska, która – jak mówi – płoszy zwierzęta, uniemożliwia wypas i powoduje realne straty w gospodarstwie. Pomimo licznych prób kontaktu z resortem rolnik nadal nie doczekał się rozwiązania sytuacji, więc kolejny raz apeluje o interwencję i systemowe wsparcie.
Rolnik prosi o spotkanie z resortem: „Bardzo wiele próśb wystosowałem”
– Dzień dobry, witam serdecznie. Moje nazwisko Jacek Buszta, jestem z Zachodniopomorskiego. Zwracam się z takim apelem i prośbą – mówi rolnik w nagraniu opublikowanym w mediach społecznościowych.
Jak podkreśla, od dłuższego czasu bezskutecznie próbuje doprosić się rozmowy z przedstawicielami Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi.
– Bardzo wiele próśb wystosowałem i zabiegam o spotkanie jakiekolwiek z ministerstwem. Proszę o kontakt telefoniczny zarówno panią Małgorzatę Gromadzką, jak i z panem ministrem Stefanem Krajewskim. Wiem, że znają mój problem – mówi.
„Dostałem link do kancelarii. Ale to nie wystarczy”
Rolnik relacjonuje, że zamiast realnej pomocy otrzymał jedynie odesłanie do porad prawnych.
– Owszem, dostałem link, który mówił, że mam zasięgnąć porady prawnej (ogólnopolska kancelaria). Ale no niestety to nie wystarczy – podkreśla.
Według Jacka Buszty jego sytuacja wymaga interwencji na poziomie systemowym, a nie jedynie indywidualnej porady prawnej.
– Tutaj jest potrzebne rozwiązanie systemowe w mojej sytuacji – dodaje.
Przykład spod Łomży: „Tam minister zrobił bardzo dużo”
Rolnik wskazuje na inną sprawę, w której – jak twierdzi – resort rolnictwa skutecznie pomógł rolnikowi w konflikcie z inwestorem.
– Bo sytuacja jest analogiczna do sytuacji w miejscowości bodajże koło Łomży, gdzie koło gospodarstwa miał powstać blok wybudowany przez dewelopera. I tam minister Stefan Krajewski zrobił bardzo dużo – mówi.
Jak dodaje, tamten rolnik może dziś normalnie prowadzić gospodarstwo.
– W tej chwili rolnik jest zadowolony i może spokojnie gospodarzyć. Więc co ja potrzebuję zrobić, żeby być potraktowanym podobnie? – pyta Buszta.
„Zwierzęta są płoszone, uciekają”
Sednem problemu jest strzelnica, która powstała bardzo blisko gruntów rolnika.
– Bo mój problem jest bardzo związany ze strzelnicą. 100 metrów od mojego pastwiska powstała strzelnica. Zwierzęta są płoszone, uciekają – relacjonuje.
Jak podkreśla, konsekwencje dla gospodarstwa są poważne:
– Wypas jest praktycznie niemożliwy – mówi wprost.
W swoim apelu rolnik zwraca uwagę na to, że – jak twierdzi – słyszał już argument, iż resort rolnictwa „nie zajmuje się strzelnicami”. Jego zdaniem to zbyt daleko idące uproszczenie, bo problem jest bardzo związany ze strzelnicą, ale dotyczy realnie możliwości prowadzenia gospodarstwa. A to już sprawa rolnictwa.
Rolnik domaga się nie tylko odpowiedzi, ale realnego zainteresowania problemem i popchnięcia sprawy do przodu przez instytucje, które mają wpływ na kształt przepisów i interpretację prawa.
– Więc co ja potrzebuję zrobić, żeby być potraktowanym podobnie. Żeby ktoś tą sprawą się zainteresował, żeby ktoś tę sprawę pchnął i nie tłumaczył się głupio, że my się nie zajmujemy strzelnicami - zaznacza Buszta.
Apel do ministerstwa: „Bardzo proszę o odpowiedź”
Na koniec nagrania rolnik ponawia swój apel do resortu rolnictwa.
– Co potrzebuję jeszcze zrobić? Bardzo proszę o odpowiedź ministerstwa. Postaram się to zrobić. Serdecznie dziękuję i mam nadzieję, że do zobaczenia, do usłyszenia” – mówi.
Sprawa z Zachodniopomorskiego pokazuje, że konflikty na styku nowych inwestycji i działalności rolniczej nie są incydentalne. Coraz częściej rolnicy sygnalizują, że bez wsparcia instytucji publicznych pozostają sami wobec problemów, które zagrażają funkcjonowaniu ich gospodarstw.
Strzelnica przy pastwiskach w Mielenku Gryfińskim.
O sprawie hodowcy informowaliśmy wielokrotnie. W Mielenku Gryfińskim (Zachodniopomorskie) od ponad roku trwa konflikt między rolnikiem hodującym bydło a działającą tuż obok strzelnicą sportową Bractwa Kurkowego z Gryfina. Strzały dochodzące ze strzelnicy położonej około 100 metrów od pastwisk powodują u zwierząt silny stres, panikę, ucieczki i realne straty (m.in. poronienia i uszkodzenia ciała). Mimo protestów rolnika oraz prób rozmów z zarządcami obiektu oraz władzami lokalnymi sytuacja nadal nie została rozwiązana, częściowo z powodu braku jednoznacznych przepisów chroniących produkcyjną funkcję gospodarstw rolnych w takich warunkach.
Agnieszka Sawicka
