Izby rolnicze: raporty nie pokazują tego, co dzieje się na polach
Rolnicy apelują do ministra rolnictwa o aktualizację Systemu Monitoringu Suszy Rolniczej. Zdaniem samorządu rolniczego publikowane przez IUNG raporty nie odzwierciedlają faktycznej sytuacji w gospodarstwach.
Jak podkreśla Krajowa Rada Izb Rolniczych, z wielu regionów kraju napływają informacje o poważnych niedoborach wody, które przekładają się na spadek plonów i pogorszenie jakości upraw. Tymczasem według pierwszego raportu IUNG susza występuje jedynie w 13 proc. gmin w przypadku zbóż jarych, 7 proc. gmin dla zbóż ozimych i 2 proc. gmin dla truskawek.
Niewiele lepiej sytuacja wygląda w drugim raporcie IUNG, obejmującym okres od 1 kwietnia do 31 maja 2026 r. Instytut znacząco rozszerzył zasięg suszy, jednak nadal nie uwzględnił m.in. rzepaku. Według najnowszych danych suszę stwierdzono w 62 proc. gmin w przypadku zbóż jarych, 55 proc. gmin dla zbóż ozimych, 47 proc. gmin dla truskawek oraz 26 proc. gmin dla krzewów owocowych. Mimo wyraźnego pogorszenia wskaźników wielu rolników nadal uważa, że raporty nie oddają rzeczywistej skali strat obserwowanych na polach.
Zdaniem rolników liczby te nie mają wiele wspólnego z rzeczywistością.
„Dlaczego znowu nie ma rzepaku?”
To właśnie problem rzepaku od kilku tygodni budzi największe emocje wśród producentów. Niedawno opisywaliśmy sytuację na Dolnym Śląsku, gdzie rolnicy alarmowali, że rzepak ogranicza plonowanie z powodu braku wody, a łuszczyny zaczynają zasychać.
- Dlaczego znowu nie ma rzepaku? Co się dzieje, że rzepak został po raz kolejny pominięty w raporcie IUNG? - pytał w rozmowie z nami Adrian Wawrzyniak, rzecznik prasowy NSZZ RI „Solidarność”.
Rolnicy zwracają uwagę, że w wielu gospodarstwach straty są już bardzo duże, a część plantacji została zaorana mimo poniesionych wcześniej kosztów na materiał siewny, nawożenie i ochronę roślin.
KRIR podkreśla, że problem nie dotyczy wyłącznie rzepaku. Zastrzeżenia dotyczą również innych upraw jarych, buraków cukrowych oraz plantacji owoców jagodowych.
Skąd biorą się rozbieżności?
Według samorządu rolniczego źródłem problemu są założenia stosowane przez System Monitoringu Suszy Rolniczej. W przypadku rzepaku modele matematyczne zakładają, że dzięki głębokiemu korzeniowi palowemu roślina może korzystać z zapasów wody znajdujących się nawet kilka metrów pod powierzchnią gleby. W praktyce jednak coraz częściej okazuje się, że po bezśnieżnych zimach także głębsze warstwy gleby nie zawierają wystarczających ilości wody.
W efekcie rolnicy obserwują na polach wyraźne objawy suszy, których system nie wykazuje. Jak wskazuje KRIR, sztywne algorytmy i kategorie glebowe wykorzystywane przez SMSR nie zawsze nadążają za zmieniającymi się warunkami pogodowymi.
Bez suszy w raporcie nie ma pomocy
Problem ma również wymiar finansowy. Aplikacja suszowa korzysta bezpośrednio z danych IUNG. Jeżeli dana uprawa nie zostanie objęta monitoringiem suszy, rolnicy nie mogą wykazać strat i ubiegać się o rekompensaty.
Zdaniem samorządu rolniczego prowadzi to do sytuacji, w której część gospodarstw ponosi realne straty, ale formalnie nie może liczyć na pomoc.
KRIR chce powrotu komisji w teren
W związku z tym Krajowa Rada Izb Rolniczych postuluje uzupełnienie obecnego systemu o bezpośrednie wizje lokalne prowadzone przez komisje terenowe.
Podobnego rozwiązania domagają się również sami rolnicy.
- Jeżeli minister twierdzi, że aplikacja suszowa jest błędna i należy ją zmienić, to trzeba uruchomić drugi tor: komisje suszowe. Inaczej będziemy skazani na wyniki, które nie oddają tego, co widać w polu - mówił Adrian Wawrzyniak.
Zdaniem KRIR tylko połączenie danych modelowych z oceną sytuacji bezpośrednio w gospodarstwach pozwoli rzetelnie określać skalę strat i kierować pomoc do rolników, którzy rzeczywiście jej potrzebują.
Nowa aplikacja suszowa miała ruszyć już latem. Rolnicy wciąż czekają
Warto przypomnieć, że już pół roku temu ARiMR zapowiadała zmiany w systemie szacowania szkód. W grudniu 2025 r. Agencja informowała o planach stworzenia nowej aplikacji klęskowej, która ma dokładniej oceniać straty nie tylko suszowe, ale również spowodowane przez przymrozki czy grad. Według zapowiedzi proces przejęcia obecnej aplikacji od Centrum Obsługi Informatyki ma rozpocząć się na przełomie czerwca i lipca 2026 r. Rolnicy liczą jednak, że zmiany nastąpią jak najszybciej, bo już dziś wskazują na duże rozbieżności między raportami IUNG a sytuacją widoczną na polach.
Kamila Szałaj
