Polskie rolnictwo mierzy się jednocześnie ze skutkami zmian klimatu, niestabilnością na światowych rynkach, konsekwencjami konfliktów zbrojnych oraz zmianami w polityce handlowej Unii Europejskiej z krajami trzecimi. Zdaniem przedstawicieli resortu rolnictwa wszystkie te aspekty stanowią poważne zagrożenie dla produkcji rolnej, a jednocześnie dla bezpieczeństwa żywnościowego kraju. Wśród koniecznych do podjęcia działań wymieniają m.in. wzmacnianie eksportu, inwestycje w retencję wody i transformację energetyczną oraz utrzymanie konkurencyjności sektora rolnictwa.
– Wyzwania związane ze zmianami klimatu i wielką dynamiką na rynkach międzynarodowych, a także to, co się dzieje w geopolityce, są dużym zagrożeniem dla rolnictwa, przede wszystkim dla trwałości i ciągłości produkcji rolnej. Wysokie temperatury w Polsce kilka tygodni temu, ale też przymrozki, deszcze nawalne czy powodzie pokazują, że zmiany klimatyczne są faktem i rolników dosięgają w pierwszej kolejności – mówi agencji Newseria Adam Nowak, wiceminister rolnictwa i rozwoju wsi, podczas II Forum Bezpieczeństwa Polski. – To, co się dzieje na rynkach międzynarodowych w sferze handlu, również dotyka gospodarstwa rolne, przetwórców i eksporterów. Tak zwariowanej sytuacji w sektorze rolno-spożywczym nie mieliśmy od dekad.
Nie chcemy doprowadzić do destabilizacji na rynkach rolnych
Na zaburzenie stabilności produkcji rolnej wpływają m.in. geopolityka i konflikty zbrojne na całym świecie. Przykładem są zakłócenia na rynkach rolnych po ataku Rosji na Ukrainę i zamknięciu możliwości eksportu ukraińskiej żywności przez Morze Czarne. Skutkowało to nie tylko problemami w handlu, lecz również gwałtownym wzrostem cen, np. zbóż. Ostatnim wyraźnym przykładem wpływu geopolityki jest sytuacja na rynku gazu ziemnego. Udział tego paliwa w kosztach wytworzenia nawozów azotowych może sięgać do 80 proc., więc wzrost cen gazu wywołany eskalacją konfliktu na Bliskim Wschodzie w znaczący sposób przekłada się na ceny produktów nawozowych. Tym samym zwiększa koszty produkcji rolnej.
Na łamach Tygodnika Poradnika Rolniczego cytowaliśmy już ciekawe wyniki najnowszego raportu ekspertów IERiGŻ na temat tego co czeka polskie gospodarstwa rolne w najbliższym czasie w obliczu narastającej konkurencji ze strony krajów Mercosur oraz Ukrainy, a także w wyniku kontynuacji realizacji założeń Europejskiego Zielonego Ładu:
Więcej: Małe gospodarstwa na przegranej pozycji? Eksperci pokazali, co czeka polskie rolnictwo
Podsumowując: z raportu tego wynika, że polskie rolnictwo stoi dziś przed jednym z najważniejszych momentów transformacji od czasu przystąpienia Polski do UE. Z jednej strony krajowy sektor rolno-spożywczy osiąga rekordowe wyniki eksportowe i umacnia swoją pozycję na rynkach międzynarodowych. Z drugiej strony mierzy się z rosnącą presją konkurencyjną wynikającą z planowanej liberalizacji handlu z krajami Mercosuru i Ukrainą, zmianami demograficznymi na obszarach wiejskich, realizacją ambitnych celów Europejskiego Zielonego Ładu, ale też koniecznością poprawy struktury agrarnej. Autorzy raportu podkreślają, że w tej sytuacji kluczowe staje się budowanie i utrzymanie konkurencyjności polskich gospodarstw na rynkach międzynarodowych. Ich zdaniem jest to warunek stabilnych dochodów oraz możliwości dalszych inwestycji i modernizacji.
Jak w tym kontekście ocenia przyszłość polskich gospodarstw wiceminister Nowak? - Jako rząd staramy się reagować na to, co się dzieje obecnie, ale też wychodzić naprzeciw wyzwaniom i problemom, z którymi przyjdzie nam się zmierzyć, na przykład w perspektywie integracji europejskiej Ukrainy. Mieliśmy w Polsce przedsmak tego, co może z niej wynikać po liberalizacji handlu i otwarciu europejskich granic. Wciąż utrzymujemy więc jednostronne embargo, ograniczenia dla wjazdu niektórych produktów rolno-spożywczych z Ukrainy, ponieważ nie chcemy ponownie doprowadzić do tak dużej destabilizacji na rynkach rolnych – zaznacza wiceminister.
Nie możemy pozwolić Ukrainie wypchnąć nas z rynku UE
Przypomnijmy, zakaz przywozu z Ukrainy do Polski określonych produktów spożywczych, w tym takich zbóż jak pszenica, kukurydza, rzepak i słonecznik czy też niektórych produktów ich przetwórstwa wprowadzono w 2023 r. Embargo utrzymano również po tym, gdy zaczęła obowiązywać nowa umowa handlowa między Unią Europejską a Ukrainą, na mocy której uzyskała ona zliberalizowany dostęp do europejskich rynków.
– Żaden z krajów Unii Europejskiej, w tym Polska, nie ma szans na konkurowanie na równych zasadach z naszymi partnerami z Ukrainy na rynkach rolnych. Nie tylko ze względu na warunki klimatyczne, geograficzne czy glebowe, ale również z uwagi na to, że żywność i produkty rolno-spożywcze z Ukrainy nie spełniają wymogów, które produkty z Unii Europejskiej muszą spełniać – tłumaczy Adam Nowak.
Niestety, jak wynika z dostępnych danych, produkty rolno-spożywcze z Ukrainy stanowią obecnie konkurencję dla polskiej produkcji na rynkach zagranicznych, m.in. w krajach UE, na które trafia ok. 75 proc. eksportu z Polski.
Eksport ratuje polskich rolników
Dlaczego trzeba szczególnie zadbać o eksport polskiej żywności? Bo to on ratuje w dużej mierze polskie rolnictwo. Ekonomia jest tu nieubłagana.
– Eksport jest kluczowym elementem funkcjonowania polskiego sektora rolno-spożywczego. Mówiąc obrazowo, 40 proc. polskich artykułów rolno-spożywczych musi wyjechać z kraju. Za 2025 rok wartość eksportu sięgnęła blisko 60 mld euro, to kolosalna kwota. Jeśli zestawimy to z ok. 5 mld euro wartości eksportu, gdy wchodziliśmy do Unii Europejskiej, to ten blisko 12-krotny wzrost jest miarą sukcesu polskiego rolnictwa i polskich przetwórców – uważa wiceminister.
W 2025 roku eksport krajowych produktów rolno-spożywczych osiągnął rekordową wartość 58,4 mld euro, co oznacza wzrost o 8,6 proc. w porównaniu z rokiem poprzednim i o 722 proc. w porównaniu z 2005 rokiem. Na rynku unijnym w 2025 roku sprzedano towary rolno-spożywcze o wartości 43,9 mld euro, co oznacza wzrost o 10 proc. r/r. Do krajów pozaunijnych wyeksportowano produkty rolno-spożywcze o wartości 14,5 mld euro, o 3 proc. więcej niż rok wcześniej. Wyraźny wzrost wartości był widoczny w odniesieniu do niektórych krajów azjatyckich: Tajwanu (+53 proc.), Filipin (+21 proc.), Wietnamu (+19 proc.), Republiki Korei (+18 proc.), a także Malezji (+15 proc.).
Nowa WPR musi dać poczucie stabilności polskim rolnikom
Jak wskazuje wiceminister, kolejnym elementem wzmacniania stabilności sektora rolnego jest aktywność na forum europejskim i zaangażowanie w prace nad nową wspólną polityką rolną po 2027 roku.
– Nie ma mowy o bezpieczeństwie żywnościowym również bez bazowania na wiedzy, innowacjach, nowych technologiach, co czynią zarówno polscy rolnicy, jak i instytucje ich wspierające – podkreśla Adam Nowak. – Musimy też jednak pamiętać o powiązaniu rolników, przetwórców i konsumentów. Jeśli mówimy o bezpieczeństwie żywnościowym, to mówimy o zapewnieniu wysokiej jakości i dostępnej cenowo żywności dla konsumentów. Aby to się stało, to zarówno rolnicy, jak i przetwórcy muszą mieć poczucie stabilności ekonomicznej, gospodarczej oraz opłacalności tej produkcji.
Trzeba postawić na retencję wody i zieloną energię
Jak podkreśla, w kolejnych latach trzeba też zwrócić większą uwagę na bezpieczeństwo w kontekście zmieniającego się klimatu. Jednym z najpoważniejszych wyzwań jest gospodarka wodna. Z raportu „Woda w polskim rolnictwie i przetwórstwie rolno-spożywczym”, opracowanego przez ekspertów Europejskiego Funduszu Rozwoju Wsi Polskiej i Federacji Przedsiębiorców Polskich, wynika, że Polska jest jednym z najuboższych w wodę krajów Europy. Na jednego mieszkańca przypada ok. 1,6 tys. m3 wód powierzchniowych rocznie. To trzykrotnie mniej, niż wynosi unijna średnia (4,5 tys. m3). W roku suchym zasoby wynoszą ok. 1 tys. m3. Polska jest też krajem nizinnym z retencją zbiornikową, która wynosi 7–8 proc. średniego rocznego odpływu. Dla porównania europejska średnia wynosi 20 proc., a w Hiszpanii czy Francji przekracza 30 proc.
– Najważniejszym i największym wyzwaniem, z którym się mierzymy, jest gospodarka wodna i inwestycje w retencję. Z jednej strony zbiorniki retencyjne, przywracanie funkcji odwadniająco-nawadniających dla instalacji, rowów melioracyjnych, a z drugiej budowanie retencji glebowej, zdrowia gleb. Bez zatrzymania wody, kluczowego elementu produkcji rolnej, nie możemy mówić o bezpieczeństwie żywnościowym – zaznacza wiceminister rolnictwa i rozwoju wsi.
Największym zbiornikiem retencyjnym w Polsce jest gleba. Cytowany raport wskazuje, że zwiększenie retencji glebowej o 20 mm na 14,5 mln ha użytków rolnych daje 2,9 km3 wody dostępnej dla roślin, co jest równoważne efektowi programu budowy wielkich zbiorników. Te inwestycje wydają się pilną koniecznością w obliczu coraz częstszych susz. Zjawisko to odnotowano w rolnictwie w latach 2015, 2018, 2019, 2022 oraz wiosną 2026 roku. W każdym z tych okresów straty dla rolników były szacowane w miliardach złotych, a przyznawane im doraźnie odszkodowania pochłonęły ponad 10 mld zł pomocy publicznej w ciągu dekady.
Wsparcie dla zielonej energii to kolejny element, który wiceminister Nowak uważa za kluczowy dla dalszej przyszłości polskiego rolnictwa.
– Jako drugie wyzwanie postawiłbym transformację energetyczną rolnictwa, wykorzystanie jego potencjału do produkcji czystej, taniej, zielonej energii, bazującej na substracie rolniczym. Mam tu na myśli biogazownie i biometanownie, które muszą szybciej zacząć wchodzić na polską wieś. Niestety nie jest to dziś tak łatwe z uwagi na obowiązujące przepisy w zakresie planowania przestrzennego – uważa Adam Nowak. – Trzeci komponent to biogospodarka. Jeśli chcemy stabilnego rolnictwa i rozwoju obszarów wiejskich, to muszą one bazować na produkcji zdrowej żywności oraz czystej energii – czyli na gospodarce surowcami, które będą mogły być wykorzystane przez różne sektory naszej gospodarki.
Opr. A.Kozłowska na podst. Newseria
