Pół miliona złotych w dół: nożyce cenowe paraliżują inwestycje
Najbardziej wymownym wskaźnikiem obecnej sytuacji w Polsce pozostaje cena mleka surowego. Według najnowszego raportu KOWR, bazującego na danych GUS, w czerwcu 2026 r. średnia cena skupu wyniosła 174,09 zł/hl, czyli około 1,74 zł/l. Była o 3,5% niższa niż w maju i aż o 22,7% niższa niż rok wcześniej. Jest to spadek na tyle głęboki, że coraz trudniej traktować go wyłącznie jako cykliczną korektę rynku.
Różnice regionalne są bardzo duże. W województwie podlaskim, najważniejszym polskim regionie produkcji mleka, przeciętna cena wynosiła 186,47 zł/hl, podczas gdy w województwie pomorskim zaledwie 161,65 zł/hl, w łódzkim 161,88 zł/hl, a kujawsko-pomorskim 164,25 zł/hl. W Wielkopolsce było to 167,83 zł/hl. Jednocześnie we wszystkich województwach ceny były niższe niż rok wcześniej: od -19,0% w Lubelskiem do -26,0% w Pomorskiem.
Gospodarstwo sprzedające 1 mln litrów mleka rocznie przy cenie niższej o 50 gr/l osiąga, przy niezmienionej produkcji, przychód mniejszy o około 500 tys. zł. Nawet przy częściowym spadku kosztów pasz czy nawozów różnica tej skali fundamentalnie zmienia zdolność do finansowania jakichkolwiek inwestycji.
Krach na maśle, oddech na białku. Rynek rozpadł się na frakcje
Szczególnie interesująco wygląda konfrontacja ceny mleka surowego z sytuacją na rynku przetworów. W tygodniu 3–9 sierpnia masło ekstra w blokach kosztowało średnio 16,90 zł/kg, masło konfekcjonowane 17,97 zł/kg, OMP 11,24 zł/kg, PMP 16,79 zł/kg, ser edamski 16,37 zł/kg, a gouda 17,27 zł/kg. W stosunku do poprzedniego tygodnia ceny masła i PMP rosły, podczas gdy OMP nadal taniało. Najważniejszy jest jednak wymiar roczny: masło w blokach było tańsze o 41,3%, masło konfekcjonowane o 41,8%, natomiast PMP o 5,2%. OMP stanowi wyjątek – jego cena była o 12,2% wyższa niż rok wcześniej.
Dane SPARKS potwierdzają tę nietypową segmentację rynku. W notowaniach z 14 sierpnia 2026 r. ceny rynkowe w Polsce wynosiły około 12,3–12,8 zł/kg dla OMP, 17,0–17,5 zł/kg dla PMP, 16,8–17,6 zł/kg dla masła i 14,0–14,5 zł/kg dla goudy.
W praktyce oznacza to, że w 2026 r. nie istnieje jeden "rynek mleczarski". Poszczególne frakcje mleka – tłuszcz, białko, laktoza i składniki serwatkowe – mają odmienne fundamenty podaży i popytu. Dla mleczarni struktura produktowa staje się więc równie istotna jak sama ilość przerabianego mleka.
Zadyszka w eksporcie. Nadwyżka handlowa topnieje przy rosnącej produkcji
Drugim bardzo ważnym elementem obrazu jest handel zagraniczny. W pierwszym półroczu 2026 r. Polska wyeksportowała produkty mleczne o wartości około 1,9 mld euro, czyli około 8 mld zł. Było to o 10% mniej niż rok wcześniej. Import wyniósł około 0,9 mld euro i zmniejszył się o 7%, natomiast dodatnie saldo handlu wyniosło około 1,0 mld euro, o 11% mniej r/r.
Polska pozostaje bardzo dużym eksporterem netto, ale malejąca wartość eksportu przy jednoczesnym wzroście produkcji mleka oznacza coraz większą zależność krajowej ceny od możliwości lokowania nadwyżek na rynku zagranicznym.
Unijny gorset i globalna presja. Sama cena skupu nie uratuje rentowności
Aż 68% wartości polskiego eksportu mleczarskiego w pierwszej połowie roku trafiało do państw UE. Taka struktura ma dwie konsekwencje. Pierwszą jest bardzo duża wrażliwość Polski na kondycję rynku unijnego. Drugą – rosnące znaczenie konkurencji Nowej Zelandii, Stanów Zjednoczonych i producentów z Ameryki Południowej na rynkach trzecich.
Po kilku latach, w których rynek mleka przyzwyczaił uczestników do ekstremalnych zmian cen, druga połowa 2026 r. może przynieść jeszcze inną lekcję: nawet poprawiająca się cena produktu nie musi oznaczać poprawy sytuacji producenta. O rzeczywistej kondycji branży zdecyduje relacja pomiędzy ceną mleka a kosztem jego wytworzenia i dostarczenia do konsumenta.
Jarosław Malczewski
