Przepisy o zakazie importu żywności
Jak informowaliśmy w artykule pt. „Tarcza dla rolników coraz bliżej. Te produkty nie wjadą do Polski”, Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi zdecydowało się na opracowanie przepisów, które uderzą w produkty zawierające pozostałości substancji zakazanych w Unii Europejskiej. W sprawie chodziło o środki ochrony roślin, których europejscy rolnicy nie stosują od wielu lat, a które wciąż pojawiają się w żywności sprowadzanej do Polski z krajów trzecich.
– Nie możemy pozwolić sobie na Europę dwóch prędkości. Z jednej strony nasi rolnicy, przetwórcy i producenci muszą spełniać coraz wyższe normy i standardy, z drugiej strony otwieramy drzwi dla produktów, które z tych obowiązków są zwolnione – podkreślał wówczas minister rolnictwa Stefan Krajewski podczas targów Grüne Woche w Berlinie, zapowiadając konkretne działania.
Celem działania było zabezpieczenie rolników i konsumentów przed zalewem żywności niskiej jakości z państw Mercosur.
Co to jest pozostałość pestycydu w roślinie?
Sprawę komentuje z-ca przewodniczącego Związku Zawodowego Rolnictwa Samoobrona w woj. kujawsko-pomorskim Marcin Wroński. W jego ocenie są to jedynie „pozorowane działania, które nic nie zmienią, zwykły teatrzyk dla gawiedzi i mydlenie oczu konsumentom, i rolnikom”.
W opinii Wrońskiego z pozostałością pestycydu w roślinie mamy do czynienia, wtedy kiedy użyto go w sposób nieprawidłowy, niezgodnie z etykietą, np. w sytuacji, w której zbyt duża dawka oprysku została zastosowana tuż przed zbiorem.
– Gdyby tak nie było, to wszystkie rośliny powinny zawierać pozostałości, a przecież wiemy, że tak nie jest. Pozostałości pestycydu, który jest zakazany, a jest prawidłowo użyty, nie zostaną wykryte w produkcie końcowym. Jest to podobna zasada, jak w przypadku leków dla ludzi, czy zwierząt, które też są obecne w organizmie przez pewien okres, ale nie do końca życia. Takie zapisy nie będą żadnym nowym zabezpieczeniem – twierdzi Wroński.
Wroński; „Kraje Mercosur powinny posiadać takie same standardy produkcji jak Polska”
Zdaniem Wrońskiego rozwiązanie obecnej sytuacji jest tylko jedno, a mianowicie, należałoby zobowiązać kraje Mercosur do przestrzegania takich samych standardów fitosanitarnych, jak te, które obowiązują w Polsce.
– Warto zwrócić uwagę na to, że sami przedstawiciele krajów grupy Mercosur przyznają, że nie są w stanie spełnić i skontrolować u siebie wyśrubowanych, europejskich wymagań – podsumowuje Wroński.
Oprac. Justyna Czupryniak-Paluszkiewicz na podst. TPR, kom. Wroński
