"Z rzepaku zostały tylko kikuty"
Wczoraj nad częścią woj. opolskiego przeszła silna burza z gradem wielkości fasoli. Dotknęła zwłaszcza rejony Mechnicy, Krapkowic, Brzegu, Namysłowa, Prudnika i Strzelec Opolskich.
– U mnie grad był mały, większych strat dziś nie zauważyłem – mówi Marek Dambiec z okolic Zdzieszowic. Jak jednak dodaje, sytuacja bardzo różni się w zależności od miejsca. O wiele powazniejsza sytuacja jest po drugiej stronie Odry. Tam z rzepaków zostały tylko kikuty.
– To było bardzo duże gradobicie – relacjonuje Diana Gach z Mechnicy w gminie Reńska Wieś W krótkim czasie, po godz. 18.00 rozpętała się burza i spadło około 50 litrów deszczu, a woda uszkodziła lokalne drogi i wymyła głębokie wyrwy. Porobiły się jary.
Według rolniczki grad przeszedł wąskim, ale bardzo intensywnym pasem.
– Sąsiednie pola też ucierpiały. To był taki pas – mówi.
Grad miał bardzo lokalny charakter. W jednych miejscowościach spadło jedynie kilka litrów deszczu, a kilka kilometrów dalej pola zostały zasypane lodem.
– Namysłowski dostał gradobicie, u mnie spadło około 25 litrów deszczu, ale gmina Pokój praktycznie nie dostała nic – relacjonuje Łukasz Smolarczyk, wiceprezes Izby Rolniczej w Opolu.
"Wszystko dostało"
Rolniczka, Diana Gach z Mechnicy na Opolszczyźnie, relacjonuje, że około 20 ha z rzepakiem na jej polu ucierpiało. Przyznaje, że nawałnica zniszczyła cały areał.
– Wszystko dostało. Wszystko, co było na polu – mówi.
Najbardziej ucierpiał rzepak, który był w fazie kwitnienia. Jak podkreśla rolniczka, po gradzie i ulewie plantacje są w tak złym stanie, że „z rzepaku nic już nie będzie”. Reszta zbóż znajduje się w nieco lepszej kondycji. Gospodyni ma ubezpieczone uprawy, dlatego zapowiada zgłoszenie szkód.
Kukurydza bardziej przemrożona niż pobita
Rolnicy sprawdzają też plantacje zasianej, wschodzącej już kukurydzy. Na wielu polach rośliny są jeszcze młode, ale mają już po 2–3 liście. Co ciekawe, część gospodarzy zwraca uwagę, że większym problemem od samego gradu mogło być gwałtowne ochłodzenie.
– Nie widziałem dużych mechanicznych uszkodzeń liści, ale kukurydza była pożółkła od zimna – mówi Dambiec.
Po burzy przez wiele godzin zalegał lód, a temperatura mocno spadła.
– To był lód. Zastanawiam się bardziej, czy rośliny nie dostały szoku termicznego – dodaje rolnik.
Na części pól woda spływała ze skarp razem z glebą. Szczególnie tam, gdzie kukurydza została wysiana niedawno.
– Na stokach mogło trochę pozmywać świeżo zasiane pola – zaznacza.
Susza wcześniej osłabiła plantacje
Rolnicy podkreślają, że grad trafił na już wcześniej osłabione suszą plantacje. W wielu miejscach od tygodni brakowało opadów.
– Na glebach piątej i szóstej klasy było już kompletnie sucho – mówi Dambiec.
Najbardziej widać to w rzepaku, który na słabszych stanowiskach mocno ucierpiał jeszcze przed burzami.
Rolnicy czekają na rozwój sytuacji
Na razie do izby rolniczej nie spływają jeszcze oficjalne zgłoszenia strat. Rolnicy ocenią, jak rośliny zareagują po kilku dniach.
– Jeżeli będą większe szkody, ludzie zaczną to zgłaszać – mówi przedstawiciel izby.
W wielu miejscach ostateczny obraz ewentualnych strat będzie widoczny dopiero po ociepleniu, gdy okaże się, czy młoda kukurydza ruszy dalej z wegetacją po nocnym wychłodzeniu i gradzie. Z poszkodowanego rzepaku nic już nie będzie.
Agnieszka Sawicka
