Import ziemniaków przyspieszył
Luty przyniósł zdecydowane przyspieszenie w imporcie ziemniaków. Do Polski trafiło 5 521 ton, podczas gdy jeszcze w styczniu było to zaledwie około 1 389 ton. Skok jest bardzo duży i trudno go traktować jako przypadek. Łącznie od początku roku import osiągnął już poziom 6,9 tys. ton.
Wartość lutowych dostaw wyniosła około 7,7 mln zł, czyli ponad dwukrotnie więcej niż miesiąc wcześniej. Rośnie więc nie tylko wolumen, ale i pieniądze, które płyną za importowanym towarem.
Kto jest liderem rynku?
Struktura importu nie pozostawia złudzeń. Niemcy pozostają absolutnym numerem jeden. W lutym do Polski sprowadzono stamtąd 3 830 ton ziemniaków, co daje około 70% całego importu. Pod względem wartości to 3,39 mln zł, więc również tutaj Niemcy zdecydowanie wyprzedzają konkurencję.
Taka sytuacja utrzymuje się od lat. Bliskość rynku, dobrze rozwinięta logistyka i dostęp do dużych partii towaru sprawiają, że niemieckie ziemniaki trafiają do Polski szybko i w dużych ilościach. Dla wielu odbiorców to po prostu najłatwiejszy i najbardziej przewidywalny kierunek zaopatrzenia.
Z Cypru trafiają ziemniaki wczesne
Na drugim miejscu znalazł się Cypr z wynikiem 864 ton i wartością 2,46 mln zł. To nie jest przypadek. W okresie zimowym do Polski zaczynają trafiać ziemniaki wczesne, a Cypr jest jednym z głównych kierunków ich dostaw, przy czym rynek jest podzielony. Z jednej strony mamy tańszy surowiec z przechowalni, z drugiej – droższy, świeży towar kierowany głównie do handlu detalicznego.
Kolejni importerzy ziemniaków do Polski
Kolejne miejsca zajmują Egipt, Grecja i Francja. Z Egiptu sprowadzono 313 ton ziemniaków o wartości około 550 tys. zł, natomiast z Grecji 131 ton za 261 tys. zł. Z kolei Francja sprzedała 108 ton o wartości 311 tys. zł. Ilości są znacznie mniejsze niż w przypadku liderów, ale nadal istotne z punktu widzenia rynku. Dostawy często trafiają do konkretnych odbiorców lub segmentów, gdzie liczy się określona jakość, kaliber czy termin dostępności.
Niewielki udział miała również Hiszpania – 77 ton za 220 tys. zł. Zaskakująco niska wydawać może się natomiast pozycja Holandii. W lutym import wyniósł zaledwie 57 ton, a jego wartość około 131 tys. zł. Wyraźnie odbiega to od wcześniejszych miesięcy. Na tym lista się jednak nie kończy – ziemniaki sprowadzano łącznie z 14 krajów.
Rynek podzielony cenowo
Średnia cena importowanych ziemniaków w lutym wyniosła około 1,39 zł/kg, ale to tylko punkt odniesienia. W praktyce różnice między poszczególnymi kierunkami są bardzo duże. Z Niemiec trafia najtańszy surowiec – około 0,88 zł/kg. Z kolei ziemniaki z Cypru czy Francji osiągają poziom nawet 2,85–2,87 zł/kg. Egipt plasuje się pośrodku z ceną około 1,75 zł/kg.
Na rynku funkcjonują równolegle dwa segmenty – tani ziemniak magazynowy i droższy produkt świeży.
Import rośnie mimo nadwyżki krajowej produkcji
W kraju mamy nadwyżki, bardzo słabe ceny i coraz większą selekcję jakościową. Bardzo duża część producentów ma problem ze sprzedażą towaru. Mimo to import nie tylko się utrzymuje, ale wręcz przyspiesza. Szczególnie widać to w segmencie ziemniaków wczesnych.
Warto dodać, że przedstawione dane dotyczą ziemniaków świeżych i schłodzonych (CN 0701). Odnoszą się również do sadzeniaków i ziemniaków skrobiowych. Artykuł został oparty na danych Głównego Urzędu Statystycznego.
Jakub Dobrosz
