Rolnicy protestują przeciwko planom ogólnym w gm. Nowe Miasto nad WartąTikTok/RP WIR w Środzie Wielkopolskiej/Canva
StoryEditorPlany ogólne

„Zrobili mi granicę po ścianie obory”. Rolnicy walczą o swoje gospodarstwa

10.09.2026., 15:00h

Rolnicy z gminy Nowe Miasto nad Wartą (woj. wielkopolskie) sprzeciwiają się zapisom procedowanego planu ogólnego. Jak przekonują, wyznaczenie stref ograniczających możliwość zabudowy może zablokować rozwój ich gospodarstw. Wskazują m.in. na problemy z budową płyt obornikowych, silosów czy wiat. – Jesteśmy odcięci od wszystkiego – mówi Piotr Brudalski, rolnik z Kolniczek.

Rolnicy: plan ogólny blokuje rozwój gospodarstw

W czwartek 9 września br. przed Urzędem Gminy w Nowym Mieście odbyła się konferencja dotycząca projektu planu ogólnego. W spotkaniu uczestniczyli m.in. rolnicy, którzy przedstawiali swoje zastrzeżenia do proponowanych zapisów.

Dariusz Goliński przewodniczący Rady Powiatowej Wielkopolskiej Izby Rolniczej w pow. średzkim przekonywał, że według przedstawianej przez niego mapy ok. 94–95 proc. powierzchni gminy znalazło się w strefie, w której możliwości zabudowy mają być mocno ograniczone. Jego zdaniem projekt nie zabezpiecza odpowiednio ani rozwoju rolnictwa, ani przedsiębiorczości.

Najwięcej uwagi podczas spotkania poświęcono jednak temu, jak proponowane rozwiązania mogą wpłynąć bezpośrednio na gospodarstwa.

– Prowadzimy gospodarstwo nastawione na produkcję trzody chlewnej i bydła opasowego. No i widząc ten plan, który tutaj jest, jak się okazało, jesteśmy praktycznie odcięci i nic nie możemy zrobić – mówił Tomasz Bąk, rolnik z gminy Nowe Miasto nad Wartą.

Jak tłumaczył, gospodarstwa muszą spełniać określone wymagania związane m.in. z ochroną środowiska i przechowywaniem nawozów naturalnych. Problem pojawia się wtedy, gdy zapisy planu uniemożliwiają wygospodarowanie miejsca na potrzebną infrastrukturę.

– Agencja wymaga na przykład, żebyśmy mieli płytę gnojową, silosy na kiszonkę, a tu automatycznie mamy wszystko poodcinane – wskazywał Bąk.

Rolnik nie ukrywał również rozczarowania postawą władz gminy. Jak mówił, głosował na obecnego wójta, licząc na inne podejście do rolników.

– Jestem rozczarowany tym wójtem, bo głosowałem na niego. Myślałem, że to jakoś troszeczkę będzie inaczej. A tu się okazuje, że jestem zawiedziony, rozczarowany jego postawą co do rolników – powiedział.

Rolnik: Zrobili mi granicę po ścianie obory

Kolejnym rolnikiem, który zabrał głos, był Piotr Brudalski z Kolniczek. Prowadzi gospodarstwo nastawione na chów bydła opasowego. Ma około 80 szt. bydła i chciałby rozwijać produkcję.

Jak przekonywał, w jego przypadku strefę ograniczającą możliwość zabudowy wyznaczono bardzo blisko istniejących budynków gospodarskich.

– Mam trójkę dzieci i ten plan gospodarczy zrobili mi po prostu po ścianie z obory, że nie mogę się w ogóle rozwijać. Kompletnie w ogóle. Nawet wiaty nie postawię, bo w niektórych gospodarstwach porobili chociaż te 4 metry czy 5 od budynku, a u mnie zrobili to po ścianie – mówił Brudalski.

Czytaj dalej pod WIDEO:

W jego ocenie taki zapis może mieć bardzo konkretne konsekwencje dla gospodarstwa, zwłaszcza że rolnicy muszą dostosowywać budynki i infrastrukturę do kolejnych wymogów.

– Agencja wymaga od nas płyt obornikowych, silosów na kiszonki, a ochrona środowiska wymaga, żeby sprzęt stał na utwardzonym gruncie, albo najlepiej pod wiatą, żeby te oleje kapały do gruntu – i co my mamy teraz zrobić? – pytał.

Brudalski zwracał uwagę również na problem przekazywania gospodarstw kolejnemu pokoleniu.

– Jak ja mam pokazać tym dzieciom, że mogą zostać na tym gospodarstwie, że będą z tego żyć, skoro oni już są zamknięci na samym początku? – pytał.

Rolnik: „Ktoś obcy decyduje za nas, za naszą przyszłość”

Swoimi obawami podzielił się również Ireneusz Migielski z Kruczyna. Prowadzi ponad 100-hektarowe gospodarstwo wspólnie z synem. Zajmuje się produkcją mleka oraz hodowlą bydła opasowego.

– Tak jak już koledzy wspomnieli, ktoś obcy, nie mający pojęcia o czymkolwiek, decyduje za nas, za naszą przyszłość – stwierdził Migielski.

Rolnik podkreślał, że możliwość rozwoju gospodarstw ma znaczenie nie tylko dla samych rolników, ale również dla budżetu gminy.

– Jeżeli się postawi budynek następny i następny, czy cokolwiek jeszcze innego, my będziemy za to płacić podatki. A w tym układzie zostajemy my bez środków, gmina bez środków i za chwilę będziemy skansenować – przekonywał.

Czytaj dalej pod WIDEO:

Rolnicy zwracali też uwagę na brak informacji o procedowanym planie. Tomasz Bąk mówił, że mieszkańcy jego miejscowości nie otrzymali, w jego ocenie, wystarczających informacji na temat planowanych zmian.

– Na dzień dzisiejszy nie mamy żadnego powiadomienia od niego, od sołtysa, od radnego, od izb rolniczych. Nic się nie dzieje, nikt nic nie wie, to jest coś niesamowitego – powiedział.

Goliński zapowiada dalszą walkę z planem

Podczas konferencji Dariusz Goliński ostro krytykował wójta gminy Nowe Miasto nad Wartą Wiesława Schreibera oraz projekt planu ogólnego. Porównywał sytuację Nowego Miasta nad Wartą z sąsiednią gminą Krzykosy, gdzie – jego zdaniem – w projekcie przewidziano znacznie więcej możliwości zabudowy.

Czytaj dalej pod WIDEO:

Goliński kwestionował również tłumaczenie, że ograniczenia wynikają przede wszystkim z uwarunkowań środowiskowych. Wskazywał na przedstawioną podczas konferencji mapę i argumentował, że nie wyjaśnia ona tak dużego zakresu stref ograniczających zabudowę.

W jego ocenie odpowiedzialność za kształt projektu ponoszą władze gminy, a nie wyłącznie autorzy dokumentu planistycznego. Zarzucał wójtowi również brak odpowiedniego dialogu z mieszkańcami.

Podczas wystąpienia poruszył także kwestie związane z planowaną infrastrukturą kolejową oraz przyszłością szkoły w gminie. Pytał m.in., czy w związku z inwestycjami kolejowymi w rejonie Nowego Miasta przewidywane są także inne obiekty, w tym infrastruktura wojskowa. 

Będzie referendum w sprawie odwołania wójta?

Na zakończenie Goliński zapowiedział, że jeśli projekt planu nie zostanie zmieniony zgodnie z oczekiwaniami protestujących, mieszkańcy mogą sięgnąć po kolejne formy nacisku.

Czytaj dalej pod WIDEO:

Padła również zapowiedź rozpoczęcia procedury referendum w sprawie odwołania wójta i rady gminy. Goliński przekonywał, że przy odpowiedniej mobilizacji mieszkańców możliwe byłoby zebranie wymaganej liczby podpisów.

Zapowiedział także dalsze działania podczas sesji rady gminy, jeśli postulaty rolników nie zostaną uwzględnione.

Dla gospodarzy stawką jest przede wszystkim możliwość dalszego prowadzenia i rozwijania produkcji. Jak wynika z ich wypowiedzi, obawiają się, że przyjęcie projektu w obecnym kształcie może ograniczyć możliwość budowy niezbędnej infrastruktury, a w konsekwencji utrudnić przekazywanie gospodarstw kolejnemu pokoleniu.

oprac. Justyna Czupryniak-Paluszkiewicz na podst. YT Głos Średzki

Warsaw
wi_00
mon
wi_00
tue
wi_00
wed
wi_00
thu
wi_00
fri
wi_00
10. wrzesień 2026 15:07