Reforma wspólnej polityki rolnej UE na lata 2028–2034 wchodzi w decydującą fazę. Po miesiącach ostrej krytyki ze strony rolników i organizacji branżowych, Komisja Europejska zaczęła korygować swoje propozycje. Czy rolnicy będą z nich zadowoleni? Unijny komisarz ds. rolnictwa Christophe Hansen, w rozmowie z Konstantinem Kockerolsem z niemieckiego top agrar, broni kierunku zmian, ale przyznaje, że pole do negocjacji wciąż istnieje – zwłaszcza w kwestii wsparcia młodych rolników.
Prawie 400 mld euro na rolnictwo. Komisja koryguje pierwotne plany
Punktem wyjścia do debaty były propozycje Komisji, które zakładały około 300 mld euro na WPR. To wywołało falę sprzeciwu w całej Unii. Hansen przyznaje, że skala krytyki wymusiła reakcję.
Jak podkreśla komisarz, listopadowa zapowiedź przewodniczącej Komisji Ursuli von der Leyen zmieniła obraz finansowania:
- W listopadzie przewodnicząca Komisji ogłosiła, że planuje przeznaczyć dodatkowe 50 mld euro na obszary wiejskie. Uważam, że to bardzo dobry postęp – mówi Hansen.
To jednak nie koniec zmian. Po spotkaniu z ministrami rolnictwa w styczniu br. pojawiły się kolejne propozycje.
- Od naszego spotkania z ministrami rolnictwa w styczniu wiadomo, że dojdzie jeszcze około 45 mld euro. Oznacza to, że mamy prawie 400 mld euro, czyli więcej niż wynosi obecny budżet WPR – wyjaśnia Hansen.
Te dodatkowe 45 mld euro jest już wpisane do budżetu UE, ale pierwotnie miało być dostępne dla państw członkowskich dopiero od 2031 r.
- Teraz mają one otrzymać możliwość skorzystania z nich już od 2028 r., ale wyłącznie na cele rolnicze – podkreśla komisarz.
Czy WPR przestanie być „dwufilarowa”? Hansen uspokaja
Jednym z najostrzej krytykowanych punktów reformy jest odejście od klasycznej struktury dwóch filarów WPR. Wiele organizacji rolniczych obawia się, że polityka stanie się mniej przejrzysta i mniej „wspólna”. Hansen stanowczo odrzuca te zarzuty.
- Po pierwsze: wszystkie środki obecnej WPR będą nadal obowiązywać w przyszłości. Oznacza to nie tylko pierwszy filar, ale także drugi filar – zapewnia.
Jednocześnie stawia niewygodne pytanie o to, czy WPR w obecnym kształcie faktycznie jest tak wspólna, jak się ją przedstawia:
- Już dziś istnieją ogromne różnice: na Malcie 100% środków WPR przeznacza się na pierwszy filar, a drugi filar w ogóle nie istnieje. Niektóre kraje przeznaczają jedną trzecią swoich środków na pierwszy filar, a dwie trzecie na drugi. Inne kraje postępują dokładnie odwrotnie. Czy jest to wspólna polityka, czy nie? - pyta retorycznie Hansem.
Nowa premia hektarowa zamiast dopłat bezpośrednich
Według komisarza ujednolicenie ma nastąpić przede wszystkim poprzez nową degresywną premię hektarową, która zastąpi płatności bezpośrednie:
– Zaproponowaliśmy określony przedział stawek i chcemy ograniczyć duże różnice, które dziś występują między krajami. Dzięki temu Wspólna Polityka Rolna ma być faktycznie bardziej wspólna – podkreśla Hansen.
Nowa nazwa – degresywna premia hektarowa – od razu sugeruje zmniejszanie wsparcia przy wyższych kwotach. Propozycja Komisji zakłada limit 100 000 euro na beneficjenta. Czy Hansen zamierza pozostać nieugięty?
Komisarz przypomina, że wcześniejsze próby wprowadzenia limitów i degresji rozbiły się o brak alternatyw dla rolników. Tym razem – jak twierdzi – sytuacja jest inna: - Fakt, że ograniczenie i degresja płatności bezpośrednich były przedmiotem ostatnich reform, ale ostatecznie stały się dobrowolne, mógł wynikać z tego, że rolnicy mieli bardzo niewiele alternatyw.
Bez limitu. „Tu pieniądze nie będą cięte”
Nowością ma być połączenie działań ekologicznych i rolno-środowiskowych z drugiego filaru, przy jednoczesnym braku limitów na te płatności:
- Łączymy teraz przepisy ekologiczne i środki rolno-środowiskowe z drugiego filaru. Oznacza to, że mamy więcej pieniędzy, a płatności nie są ograniczone. Można to również zrobić na 10 000 hektarów - podkreśla unijny komisarz i otwarcie mówi, że jednym z celów jest ograniczenie spekulacyjnych zakupów ziemi przez wielkich inwestorów:
- Chcemy, aby pieniądze trafiały do produktywnych, aktywnych rolników, a nie do tych, którzy kupują ziemię w celach spekulacyjnych.
Przytacza przy tym wymowny przykład z nowych krajów związkowych Niemiec:
- Niedawno przeczytałem artykuł, że w jednym z waszych krajów związkowych australijski inwestor kupił 16 000 ha. Rolnik odpowiedział mi: ‘Tak, to mój nowy sąsiad’”.
Spór z niemieckimi rolnikami. Hansen: mam poparcie Komisji
Niemiecki Związek Rolników (DBV) zarzuca Hansenowi, że jego inicjatywy są blokowane przez przewodniczącą Komisji Ursulę von der Leyen. Sam komisarz zdecydowanie temu zaprzecza.
- W Komisji Europejskiej zdecydowanie znajduję posłuch. Mieliśmy fazę aklimatyzacji. Teraz jednak widzimy, że w bardzo wielu kwestiach zmierzamy w dobrym kierunku – ocenia.
Hansen podkreśla, że cała Komisja stanęła za jego wizją przyszłości unijnego rolnictwa:
- Nasza wizja przyszłości rolnictwa w UE została poparta przez całe kolegium komisarzy. Zawiera ona dokładnie to, co zamierzamy osiągnąć: WPR, więcej zezwoleń na środki ochrony roślin, uczciwe warunki handlu lub dobrą pozycję rolników w łańcuchu dostaw.
Obowiązkowe umowy i konflikt o nazwy mięsa
Jednym z filarów tej wizji jest wzmocnienie pozycji rolników w łańcuchu dostaw poprzez obowiązkowe umowy między producentami a odbiorcami, np. mleczarniami. Negocjacje w tej sprawie utknęły jednak przez spór o oznakowanie produktów roślinnych i zastępujących mięso.
- Żałuję, że ostatnim punktem negocjacji są teraz oznaczenia mięsa. Musimy prawidłowo informować konsumentów o tym, co znajduje się w produkcie – mówi Hansen i stawia przy tym jasną granicę: - W przypadku ‘steku’ lub ‘kotleta’ jest oczywiste, że powinny one być wykonane z mięsa. Dalsze regulacje wykraczają poza cel. Ale dla mnie burger może być również z ryb lub wegetariański. Lubię to wszystko.
Komisarz apeluje, by wrócić do sedna propozycji:
- Powinniśmy zająć się tym, co faktycznie było propozycją, a mianowicie wzmocnieniem pozycji rolników w łańcuchu wartości. Aby nie byli już narażeni na arbitralność handlowców. Bo wśród nich też są czarne owce.
Wypas w ekologii zostaje. „Nie mogę się z tego wycofać”
Gorącym tematem, zwłaszcza w południowych Niemczech, jest tzw. obowiązek wypasu w gospodarstwach ekologicznych. Wielu eko–hodowców bydła obawia się, że nowe egzekwowanie wymogów doprowadziło ich do rezygnacji z certyfikacji.
Hansen przypomina, że przepis ten nie jest nowy:
- Obowiązuje on już od 1999 roku, czyli dłużej niż trwają negocjacje w sprawie umowy Mercosur - zaznacza.
Fala odejść z rolnictwa ekologicznego w 2025 r. – mimo poprzednich 26 lat funkcjonowania gospodarstw jako ekologiczne – pokazuje, że przez lata system nie działał konsekwentnie. Komisarz nie ukrywa, że odpowiedzialność leży także po stronie administracji i kontroli:
- Niemniej jednak w niektórych krajach związkowych istnieją gospodarstwa, które po 26 lub 27 latach nadal nie są zgodne z rozporządzeniem dotyczącym rolnictwa ekologicznego. Ktoś albo nie sprawdził tego, albo podał błędne informacje.
Hansen zwraca uwagę na oczekiwania konsumentów:
- Na każdym opakowaniu mleka ekologicznego widnieje krowa na pastwisku. (…) Tak jak przewiduje to ustawodawstwo i jak faktycznie oczekuje konsument, kupując produkty ekologiczne.
Jednocześnie deklaruje, że chce szukać rozwiązań, by nie tracić kolejnych gospodarstw bio:
- Oczywiście chcę zapobiec utracie kolejnych gospodarstw, również w sektorze ekologicznym. Dlatego musimy przyjrzeć się, co można zrobić. Być może istnieje możliwość, np. poprzez wymianę gruntów, uzyskania minimalnej powierzchni, która byłaby wystarczająca, aby zwierzęta mogły wyjść na pastwisko - podkreśla komisarz.
Jego zdaniem wycofanie się z wymogu wypasu nie wchodzi w grę: - W innych krajach UE rolnicy musieli podjąć ten częściowo bolesny krok już kilka lat temu. Nie mogę wycofać się z tego, ponieważ ktoś gdzieś podał błędne informacje lub wydał błędną zgodę.
Młodzi rolnicy ważni, ale bez gwarancji pieniędzy
Strategia zmiany pokoleniowej należy do tych elementów reformy, które spotkały się z pozytywnym odzewem młodych rolników. Krytyka dotyczy jednak tego, że 6% środków WPR na wsparcie młodych i sukcesję ma być jedynie zaleceniem, a nie obowiązkiem dla państw członkowskich.
Hansen nie kryje, że osobiście skłania się ku rozwiązaniu bardziej zdecydowanemu:
- Dla mnie jest oczywiste, że młodzi rolnicy potrzebują większego wsparcia. Osobiście uważam, że możemy zobowiązać państwa członkowskie do przeznaczenia 6% środków z WPR na zmianę pokoleniową i młodych rolników.
Dlaczego więc Komisja nie wpisała tego wymogu wprost do swojej propozycji? Komisarz sygnalizuje, że temat jest jeszcze otwarty i może zostać rozstrzygnięty w toku negocjacji:
- W negocjacjach jest jeszcze na to miejsce. Słyszę również głosy z Parlamentu Europejskiego, aby te 6% stało się obowiązkowe. Będzie to głównym tematem zbliżających się negocjacji w sprawie WPR.
Nowa WPR budzi wątpliwości. Decydujące będą szczegóły
Z wypowiedzi Christopha Hansena wyłania się obraz reformy, która z jednej strony ma dostarczyć więcej środków dla rolnictwa niż dotychczas, z drugiej – mocniej różnicować wsparcie, ograniczać spekulację ziemią i realnie egzekwować standardy, zwłaszcza w rolnictwie ekologicznym. Jednocześnie to właśnie szczegóły – takie jak obowiązkowe 6% dla młodych rolników, kształt degresji czy zakres wymogów dotyczących wypasu – zdecydują o tym, jak reforma zostanie przyjęta na poziomie gospodarstw.
Dla rolników i doradców kluczowe będą teraz prace legislacyjne w Radzie i Parlamencie Europejskim. To tam rozstrzygnie się, czy propozycje Hansena rzeczywiście przełożą się na bardziej sprawiedliwy i przewidywalny system wsparcia, czy też obawy organizacji takich jak DBV okażą się uzasadnione.
oprac. bcz na podstawie wywiadu Konstantina Kockerolsa z Christophe Hansen.
Fot. Francois Lenoir/KE
