Susza uderza w hodowców w Niemczech. Brakuje pasz, landy uruchamiają nadzwyczajne rozwiązania
Długotrwała susza coraz mocniej daje się we znaki niemieckim hodowcom. W części regionów trawa praktycznie przestała odrastać, słabo plonuje kukurydza na kiszonkę, a gospodarstwa już latem zaczynają zużywać zapasy pasz przygotowane na zimę. Poszczególne landy szukają sposobów na złagodzenie problemu. Rolnicy mogą m.in. wykorzystać część ugorów do produkcji paszy, a Badenia-Wirtembergia przygotowuje nawet dopłaty do jej zakupu.
Susza powoduje niedobory pasz w Niemczech
Najtrudniejsza sytuacja występuje przede wszystkim w gospodarstwach utrzymujących zwierzęta i korzystających z trwałych użytków zielonych. Kolejne pokosy traw są znacznie słabsze, a w części regionów praktycznie ich nie ma.
Dobrym przykładem jest Bawaria. W przeprowadzonym na początku sierpnia badaniu prawie 80 proc. gospodarstw oceniło stan swoich użytków zielonych jako słaby lub niewystarczający. W wielu regionach trzeci pokos całkowicie się nie udał, po dwóch wcześniejszych słabych zbiorach. Prawie 40 proc. ankietowanych rolników musiało już dokupować paszę.
Problemy są również w Badenii-Wirtembergii. Tamtejsze ministerstwo rolnictwa ocenia sytuację gospodarstw hodowlanych jako bardzo napiętą. Łąki i pastwiska wyschły, trawa praktycznie nie odrasta, a na dużych powierzchniach ucierpiała także kukurydza przeznaczona na kiszonkę. W efekcie hodowcy zaczynają korzystać z pasz zgromadzonych na późniejszą część roku.
Rolnicy sięgają już po paszę przygotowaną na zimę
Podobne sygnały płyną z innych części Niemiec. W południowej i środkowej Hesji wzrost traw po ostatnim koszeniu został mocno zahamowany. W części gospodarstw wykorzystywane są już zapasy przeznaczone na zimę.
W Turyngii straty plonów na użytkach zielonych szacowane są na około jedną trzecią. Szczególnie trudna może być sytuacja gospodarstw utrzymujących duże stada, które muszą zgromadzić odpowiednią ilość paszy na zimę. Także tam część hodowców już dokarmia zwierzęta zapasami zimowymi.
Nie wszędzie sytuacja jest jednak równie trudna. W Meklemburgii-Pomorzu Przednim zaopatrzenie w paszę jest na razie oceniane jako bezpieczne, a ostatnie opady poprawiły warunki na pastwiskach.
Landy pozwalają wykorzystywać ugory na paszę
Jednym z najczęściej stosowanych rozwiązań jest umożliwienie rolnikom wykorzystania gruntów, które wcześniej zostały wyłączone z produkcji.
Przepisy różnią się jednak pomiędzy poszczególnymi landami i zależą również od tego, w ramach jakiego programu dana powierzchnia została zgłoszona. W wielu przypadkach rolnik może przeznaczyć ugór na produkcję paszy, ale traci wtedy przysługującą do niego płatność. Konieczna może być również zmiana wcześniej złożonego wniosku.
Tak jest m.in. w Bawarii. Dobrowolne ugory mogą być tam wykorzystane do produkcji pasz. Jeżeli jednak powierzchnia została zgłoszona do określonych ekoprogramów lub programów ochrony przyrody, jej wykorzystanie może oznaczać utratę premii.
Podobne rozwiązania funkcjonują m.in. w Saksonii. Rolnicy mogą ponownie włączyć dobrowolnie wyłączone grunty do produkcji paszowej, ale muszą wcześniej odpowiednio zmienić swój wniosek.
Turyngia chce pozwolić na wypas bydła i koni
Niektóre landy idą dalej. Turyngia przygotowuje na 2026 rok czasowe odstępstwo dotyczące części terenów objętych programem KULAP.
Dotychczas dopuszczony na określonych obszarach wypas owiec i kóz ma zostać rozszerzony również na bydło i konie. Możliwe ma być także koszenie roślinności na paszę. Wcześniej konieczna będzie jednak zgoda właściwego organu ochrony przyrody.
Badenia-Wirtembergia szykuje dopłaty do zakupu paszy
Najdalej idące wsparcie przygotowuje obecnie Badenia-Wirtembergia. Tamtejszy resort rolnictwa wspólnie z ministerstwem finansów pracuje nad dopłatami do zakupu paszy dla gospodarstw poszkodowanych przez suszę.
Pomoc ma obejmować nie tylko sam zakup niezbędnych pasz, ale również koszty ich transportu. Warunkiem otrzymania wsparcia ma być jednak wykazanie, że susza spowodowała utratę ponad 30 proc. średniej rocznej produkcji gospodarstwa.
Wyjątki także dla gospodarstw ekologicznych
Susza stwarza szczególny problem gospodarstwom ekologicznym, które nie mogą swobodnie zastąpić brakującej paszy ekologicznej paszą konwencjonalną.
W części landów wprowadzane są więc rozwiązania nadzwyczajne. Badenia-Wirtembergia uznała suszę za sytuację wyjątkową w rozumieniu unijnych przepisów dotyczących rolnictwa ekologicznego. Dzięki temu gospodarstwa ekologiczne mogą, po spełnieniu odpowiednich warunków, kupować pasze konwencjonalne.
Podobne rozwiązanie zastosowano w Bawarii. Gospodarstwa ekologiczne mogą tam w określonych przypadkach uzyskać zgodę na zakup konwencjonalnych pasz objętościowych i zielonek. Możliwe jest również przeznaczenie na kiszonkę kukurydzy, która pierwotnie miała być zbierana na ziarno.
Kukurydza na kiszonkę też mocno ucierpiała
Problem nie ogranicza się do pastwisk i łąk. W wielu regionach susza mocno uderzyła także w kukurydzę. W Nadrenii-Palatynacie tegoroczne plony kukurydzy na kiszonkę szacowane są na 30–70 proc. normalnego poziomu, średnio około 50 proc. Dodatkowo udział kolb może być o 60–70 proc. niższy, co oznacza gorszą wartość energetyczną uzyskanej paszy.
Problemy z kukurydzą występują również m.in. w Hesji, Brandenburgii, Saksonii i Saksonii-Anhalt. Szczególnie narażone są plantacje znajdujące się na lżejszych glebach.
oprac. Kamila Szałaj, na podst. topagrar.com
