Koniec z „pamiątkami” za grosze
Po każdych większych targach piszemy wam o drobnych kradzieżach. Znikają zawleczki, korki, przełączniki, gałki, a nawet całe emblematy. Ktoś powie – drobiazg. Problem w tym, że te „drobiazgi” kosztują, a co gorsza – psują sprzęt i opinię całej branży.
Ale to, co wydarzyło się podczas ostatnich targów Agrotech w Kielcach, pokazuje jasno: poziom bezczelności rośnie.
Czujność funkcjonariuszy z Komisariatu Policji I w Kielcach zapobiegła kradzieży sprzętu o wartości 2500 złotych. Policjanci zwrócili uwagę na dwóch mężczyzn, których zachowanie wyraźnie odbiegało od typowego zainteresowania ofertą wystawców.
I trudno się dziwić – zamiast oglądać maszyny, panowie mieli zupełnie inny „plan zwiedzania”.
Tajemniczy pakunek pod kurtką
W niedzielne popołudnie, tuż przed zamknięciem wystawy, spacerowali wzdłuż ogrodzenia, niosąc coś starannie zawiniętego w kurtkę. Ich plan był prosty: przerzucić fant poza teren targów i zniknąć. Nie przewidzieli tylko jednego – że ktoś patrzy.
Skok na element wart tysiące
Jak się okazało, „pakunek” nie był żadnym niewinnym gadżetem. To był pełnoprawny element wyposażenia stoiska – siłownik o wartości 2500 złotych, który chwilę wcześniej po prostu zniknął z ekspozycji.
Surowa lekcja z kodeksu karnego
37- i 32-latek zostali zatrzymani na miejscu. W poniedziałek usłyszeli zarzuty kradzieży. Teraz zamiast analizować katalogi maszyn, będą mieli okazję zapoznać się z kodeksem karnym – a za taki „zakup bez płacenia” grozi im nawet do 5 lat więzienia.
Nie ma co owijać w bawełnę – takie sytuacje to wstyd dla całej branży. Wystawcy przywożą sprzęt, inwestują w stoiska, chcą pokazać nowości, a muszą pilnować, żeby ktoś im nie odkręcił połowy maszyny.
Bo dziś to już nie tylko zawleczka „na pamiątkę”. Dziś ktoś potrafi wynieść element hydrauliki i próbować go przerzucić przez ogrodzenie jak worek kartofli.
Złodziej to nie „kombinator”
Warto powiedzieć to jasno: targi rolnicze to nie jest miejsce, gdzie można sobie „dobrać części”. To nie złomowisko ani magazyn bez nadzoru.
Jeśli ktoś przyjeżdża na AgroTech po to, żeby coś ukraść – to nie jest sprytny „kombinator”. To zwykły złodziej, który psuje opinię wszystkim rolnikom.
I dobrze, że w tym przypadku skończyło się zatrzymaniem, a nie kolejnym artykułem o „zaginionych elementach”. Bo ile można pisać o znikających korkach i przełącznikach?
Wygląda na to, że niektórzy postanowili wejść poziom wyżej. Na szczęście – razem z policją.
Adam Ładowski
fot. Policja
