Ostrołęka. Zamiast na pole, wjechał prosto do rowu
Do groźnego zdarzenia doszło we wtorek, 26 maja, w miejscowości Choromany (woj. mazowieckie). Służby ratunkowe otrzymały zgłoszenie o wypadku z udziałem ciągnika rolniczego po godzinie 18:00. Na miejsce natychmiast skierowano patrol policji.
Z ustaleń pracujących na miejscu funkcjonariuszy wynika, że kierujący traktorem mężczyzna poruszał się drogą asfaltową. W pewnym momencie stracił panowanie nad maszyną. Zamiast bezpiecznie dotrzeć na pole, zjechał z jezdni – ciągnik z impetem wpadł do przydrożnego rowu i przewrócił się na bok.
Początkowo pora dnia mogła sugerować, że kierowcę oślepiło chylące się ku zachodowi słońce. Prawda okazała się jednak znacznie bardziej bulwersująca. Mundurowi od razu wyczuli od rolnika silną woń alkoholu. Badanie alkomatem przyniosło porażający wynik – mężczyzna miał w organizmie 3 promile alkoholu.
Ciągnik zabezpieczony. Rolnik straci maszynę za fortunę?
Kierowanie pojazdem mechanicznym w stanie tak głębokiej nietrzeźwości to zaledwie początek problemów mieszkańca powiatu ostrołęckiego. Najbardziej bolesna dla jego portfela może okazać się nowelizacja Kodeksu karnego, która pozwala na bezwzględny przepadek mienia.
Ciągnik o wartości ponad 400 000 złotych został zabezpieczony procesowo. Oznacza to, że nowoczesny sprzęt rolniczy, niezbędny do codziennej pracy w gospodarstwie, najprawdopodobniej zostanie bezpowrotnie skonfiskowany na rzecz Skarbu Państwa. Przepisy dotyczące konfiskaty pojazdów mechanicznych prowadzonych przez pijanych kierowców obejmują bowiem również ciągniki rolnicze.
Kary, grzywny i widmo więzienia
O dalszym losie nieodpowiedzialnego traktorzysty zadecyduje sąd. Za jazdę w stanie nietrzeźwości (powyżej 0,5 promila) grozi mu:
- kara do 3 lat pozbawienia wolności,
- sądowy zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych na okres od 3 do nawet 15 lat,
- wysoka nawiązka finansowa na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej (od 5 do 60 tysięcy złotych),
- oficjalny przepadek ciągnika o wartości blisko pół miliona złotych.
Zamiast zaplanowanych prac polowych i zysków ze zbiorów, rolnika czeka teraz długa i kosztowna batalia sądowa, potężny ból głowy – i to bynajmniej nie z powodu poalkoholowego kaca – oraz perspektywa utraty podstawowego narzędzia pracy. Policjanci niezmiennie apelują o rozsądek: alkohol za kierownicą, niezależnie od tego, czy prowadzimy samochód osobowy, czy maszynę rolniczą, to zawsze przepis na tragedię.
oprac. M. Czubak
fot. OSP Troszyn
