Do pożaru doszło kilka dni temu. Nocą z 14 na 15 marca. Doszło do ogromnych zniszczeń. Sad24.pl
StoryEditorpomoc dla rolnika

Pożar zabrał mu wszystko. 30 osób przyjechało pomóc w sadzie

22.03.2026., 10:00h

Tragedia, która wydarzyła się nocą w Janowie, mogła odebrać nadzieję na uratowanie sezonu. Jednak gdy ogień zniszczył dobytek, do akcji wkroczyła siła, której nie da się wycenić – bezinteresowna solidarność sąsiadów. Bez kamer i oficjalnych apeli, kilkadziesiąt osób chwyciło za sekatory, by udowodnić, że w sadowniczej społeczności nikt nie zostaje sam w godzinie próby.

Solidarność silniejsza niż ogień

To nie jest akcja organizowana przez żadną instytucję. To zwykła, ludzka pomoc. W gospodarstwie jednego z sadowników doszło do tragedii. Pożar dotknął jego gospodarstwo. Dziś nie został z tym sam.

Pospolite ruszenie z sekatorami

W Janowie, niedaleko Białej Rawskiej, od rana pracuje grupa ludzi, którzy postanowili pomóc koledze w cięciu sadu. Jak słyszymy, na miejscu jest około 20–30 osób. Wśród nich są nie tylko mężczyźni, ale także kobiety.

image
wypadek

Zderzenie busa z ciągnikiem. Ursus rozpadł się na części [ZDJĘCIA]

W sadzie pracują dwie platformy samojezdne. Łącznie jest na nich około 10 osób, a pozostali tną z dołu. Każdy robi to, co w tej chwili najpotrzebniejsze, żeby jak najszybciej pomóc gospodarzowi uporać się z pracą.

Walka o ocalenie sezonu

Do pożaru doszło kilka dni temu. Nocą z 14 na 15 marca. Doszło do ogromnych zniszczeń. 

Gdy w gospodarstwie dzieje się nieszczęście, prace w sadzie i tak trzeba wykonać. Właśnie dlatego każda para rąk ma dziś znaczenie. Taka pomoc naprawdę ma wartość, bo pozwala wykonać to, czego w pojedynkę w takiej sytuacji nie dałoby się zrobić na czas.

Siła sąsiedzkich więzi

Ta inicjatywa pokazuje, że w sadownictwie nadal jest miejsce na solidarność i zwykłą sąsiedzką pomoc. Bez wielkich słów i bez rozgłosu...

Michał Czubak

fot. sad24.pl

Warsaw
wi_00
mon
wi_00
tue
wi_00
wed
wi_00
thu
wi_00
fri
wi_00
22. marzec 2026 10:02