Mieszka w Tyńcu Małym od trzydziestu lat. Dzieciństwo spędziła w Lamowicach na obrzeżach Wrocławia. Pod Wrocław z Kresów trafiła jej babcia.
– Babcia przybyła na Śląsk z Kresów, ale przez Niemcy, do których była wywieziona na roboty przymusowe. Dziadek pochodził ze Stanisławowa, babcia z Osówki pod Kostopolem. Dziadek przeszedł z Armią Andersa cały szlak. W domu żyło się opowieściami i tradycją. Pisankami zaraziłam się od babci. Babcia na Wołyniu pisała kistką. Opowiadała, że dziadek robił z metalowego zakończenia od sznurówki lejek, który przymocowywał do patyczka. Babcia robiła pisanki inaczej, niż dziś się robi – na surowych jajkach. Potem wkładała je do gorącego cebul...
