Co prawda, liczba ognisk rok do roku spadła, gdyż w tym czasie w 2025 roku przekraczała 1800, jednak nie oznacza to końca problemu, ponieważ wirus nadal aktywnie krąży w populacji dzików, co sprzyja rozprzestrzenianiu się choroby. Wraz z ruszającymi pracami polowymi może łatwo przedostać się do gospodarstwa, a następnie do chlewni.
Wiosenne prace zwiększą ryzyko ogniska ASF
Ryzyko zawleczenia ASF do gospodarstw znacząco wzrasta z kilku powodów. Maszyny rolnicze, szczególnie te wykorzystywane w różnych lokalizacjach, mogą stać się wektorem przenoszenia wirusa. Dlatego w okresie prac polowych szczególnie ważne są dokładne mycie i dezynfekcja maszyn wracających z pól. Wiosną wzrasta też aktywność dzików, gdyż pola uprawne stają się dla nich atrakcyjnym miejscem żerowania, co zwiększa ryzyko skażenia gleby i roślin. Nie bez znaczenia jest również czynnik ludzki. Pracownicy sezonowi, kierowcy i osoby przemieszczające się między gospodarstwami mogą nieświadomie przenosić wirusa na odzieży, obuwiu lub sprzęcie.
Powrót choroby w Saksonii
Przykład Saksonii pokazuje, jak złudne może być poczucie opanowania sytuacji epizootycznej w przypadku afrykańskiego pomoru świń. Po ponad roku bez nowych ognisk region ten na początku 2026 roku został uznany za wolny od choroby. Pod koniec marca potwierdzono jednak nowe zachorowanie u dzika w powiecie Görlitz, zaledwie kilka kilometrów od polskiej granicy i Zgorzelca. Oznacza to, że albo wirus nie został całkowicie wyeliminowany i przetrwał w środowisku, albo został ponownie wprowadzony na ten teren. Sytuacja ta pokazuje, jak trudna jest walka z ASF i jak łatwo może dojść do powrotu choroby, nawet po długim okresie stabilizacji.
Niemcy od początku epidemii stosują bardzo restrykcyjne metody zwalczania ASF. Obejmują one budowę ogrodzeń ograniczających migrację dzików, intensywny odstrzał sanitarny oraz wykorzystanie dronów i psów do wyszukiwania padliny. Saksonia miała status wolnej od afrykańskiego pomoru świń od 5 lutego do 31 marca 2026 roku. Po wykryciu nowego ogniska u znalezionego martwego dzika natychmiast wprowadzono strefy ochronne, wstrzymano również demontaż ogrodzeń i ponownie w teren ruszyły zespoły z psami i dronami.
Mniej stref, ale wirus nadal obecny
Aktualna sytuacja epizootyczna w Polsce wykazuje pewną poprawę w porównaniu z latami ubiegłymi, jednak nie jest to poprawa, która pozwalałaby mówić o opanowaniu choroby. Wirus nadal krąży w środowisku, a jego obecność w populacji dzików sprawia, że ryzyko dla gospodarstw utrzymuje się na wysokim poziomie. Szczególne znaczenie ma obecny okres wiosenny, kiedy intensyfikacja prac polowych może sprzyjać nieświadomemu przenoszeniu patogenu. Dlatego hodowcy muszą zachować czujność, a działania ograniczające populację dzików pozostają kluczowe.
Dominika Stancelewska
