Pilotażowy program zwalczania afrykańskiego pomoru świń, jako oddolna propozycja, został opracowany w województwie lubuskim w 2022 roku i uzyskał akceptację resortu rolnictwa oraz Głównego Inspektoratu Weterynarii. Część tego programu jest realizowana z dobrymi wynikami, pozostałe elementy wymagają więcej pieniędzy i czekają na decyzje. Podczas konferencji zorganizowanej w Lubuskim Ośrodku Doradztwa Rolniczego w Kalsku poświęconej temu zagadnieniu Zygmunt Jodko, prezes Lubuskiego Związku Rolników, podkreślał, że dotychczasowe działania w kraju, oparte głównie na odstrzale dzików i bioasekuracji w gospodarstwach, nie przynoszą oczekiwanych efektów. Dlatego rolnicy i organizacje branżowe proponują dodatkowe rozwiązania.
Przekosy ograniczą presję wirusa ASF?
Jednym z elementów pilotażu ma być wprowadzenie tzw. przekosów, czyli pasów wolnych od upraw pozostawianych w bezpośrednim sąsiedztwie lasów. Zdaniem Zygmunta Jodki, bez działań prowadzonych poza gospodarstwami, w tym właśnie w lasach i na polach, walka z ASF pozostanie nieskuteczna.
– Dzik, wychodząc z lasu, wchodzi w kukurydzę lub zboże i tam ma idealne warunki do bytowania. Jeśli stworzymy pas wolny od upraw, ograniczymy mu możliwość żerowania i przemieszczania się – wskazywał prezes Lubuskiego Związku Rolników.
Według niego, jeśli przekosy okażą się skutecznym narzędziem ograniczania presji ASF, rozwiązanie mogłoby zostać wpisane do krajowej strategii walki z chorobą. Jak podkreślał Jodko, celem programu nie jest tworzenie alternatywy dla rozwiązań ministerialnych, lecz ich uzupełnienie i wzmocnienie. Odpowiednie wnioski w tej sprawie zostały już złożone do ministerstwa rolnictwa, a część rozwiązań ma zostać przetestowana właśnie w powiatach objętych pilotażem, czyli słubickim i żarskim.
Zarówno przedstawiciele weterynarii, jak i organizacji rolniczych podkreślali, że największą wartością pilotażu jest poprawa współpracy pomiędzy instytucjami.
– Udało nam się połączyć weterynarię, myśliwych, Lasy Państwowe i rolników. Bez tej współpracy program nie będzie skuteczny – mówił Zygmunt Jodko.
Rolnicy oczekują rekompensat za grunty pod przekosy
Jednym z istotnych wątków konferencji była rola rolników i ich obawy związane z dodatkowymi wymaganiami. Są gotowi włączyć się w realizację programu, jednak nie mogą ponosić wszystkich kosztów. Pozostawienie nieobsianych pasów oznacza straty w plonie. Zygmunt Jodko podkreślał, że pilotaż nie może wiązać się z przerzucaniem kosztów na producentów.
– Nie mówimy o symbolicznych metrach. To są konkretne powierzchnie, które rolnik musi wyłączyć z produkcji. Jeśli państwo oczekuje takich działań, musi pojawić się mechanizm rekompensat – zaznaczał.
Chodzi o pasy szerokości 6–10 m z niskopienną roślinnością oraz wykonywanie przekosów, również o szerokości 6–10 m, w istniejących uprawach kukurydzy.
– To nie jest pomysł przeciwko rolnikom. To propozycja, która ma realnie zmniejszyć ryzyko ASF. Możemy mieć najlepiej zabezpieczone chlewnie, ale jeśli wirus cały czas krąży w środowisku, to ryzyko nigdy nie zniknie – kwitował Zygmunt Jodko.
Dlaczego Lubuskie testuje pilotażowy program walki z ASF?
Podjęte w województwie lubuskim działania sprawiły, że pomimo iż są tu warunki do rozwoju populacji dzików ze względu na bardzo duże zalesienie, liczba ognisk u tych zwierząt uległa wyraźnemu zmniejszeniu. W województwach ościennych wciąż odnotowuje się bardzo dużą liczbę zachorowań.
Jednak sytuacja w Lubuskiem nie zawsze wyglądała tak dobrze. Przełomowy okazał się 2022 rok – po rozpoczętej w 2021 roku współpracy w ramach zawartego porozumienia z Polskim Związkiem Łowieckim i Lasami Państwowymi w sprawie oceny zagęszczenia dzików na obszarze województwa. Zlecono policzenie zwierząt za pomocą fotopułapek rozmieszczonych na terenach leśnych. Czynności skoncentrowano w miejscach, w których zagęszczenie zwierząt jest największe.
– We współpracy z Lubuskim Forum Rolniczym, Lubuską Izbą Rolniczą, tutejszym ODR-em, Polskim Związkiem Łowieckim i Lasami Państwowymi wypracowaliśmy wspólny program, dzięki któremu udaje się kontrolować chorobę w populacji dzików i chronić stada świń – podkreślała Joanna Kokot-Ciszewska.
Dlatego przeprowadzanie lokalizacji watah dziczych i stała analiza populacji dzików zostały wpisane jako pierwszy punkt pilotażowego programu.
Dalsze szkolenie psów do szukania padłych dzików
W walce z afrykańskim pomorem świń konieczne jest wykorzystywanie różnych narzędzi, dlatego program opiera się na kilku filarach, w tym na aktywnym poszukiwaniu padłych dzików. Wojewódzka lekarz weterynarii podczas konferencji przedstawiła szczegółową analizę sytuacji epizootycznej i przypomninała, dlaczego martwe dziki są kluczowym problemem.
– W tkankach padłego dzika wirus może przetrwać nawet 120 dni, a w określonych warunkach glebowych znacznie dłużej. To realne zagrożenie dla całego środowiska – wyjaśniała Kokot-Ciszewska.
Ważne jest skuteczne poszukiwanie trucheł, a to jest możliwe za pomocą specjalnie wyszkolonych psów. Zarządy Okręgowe PZŁ w Gorzowie Wielkopolskim i w Zielonej Górze dzięki współpracy ze stroną niemiecką w zakresie szkolenia psów stworzyły specjalne zespoły poszukiwawcze, które mają 30 psów. Powiatowi lekarze weterynarii tworzą roczne harmonogramy, zgodnie z którymi odbywają się przeszukania lasów i pól.
– Obecnie jest to najskuteczniejsza metoda poszukiwania trucheł. Człowiek w wielu niedostępnych miejscach po prostu nie ma szans – podkreślała wojewódzka lekarz weterynarii.
Odstrzał dzików to nie wszystko
Podczas konferencji nie zabrakło pytań rolników dotyczących odstrzału dzików i jego skuteczności. Wojewódzka lekarz weterynarii jasno zaznaczyła, że odstrzał sanitarny jest narzędziem pomocniczym, a nie podstawowym.
– Główną rolę odgrywa regularny odstrzał realizowany przez koła łowieckie. Odstrzał sanitarny zlecany przez Inspekcję Weterynaryjną jest dodatkowym elementem wspierającym walkę z ASF – tłumaczyła Joanna Kokot-Ciszewska.
Jacek Banaszek, łowczy okręgowy i przewodniczący Zarządu Okręgowego PZŁ w Zielonej Górze, zwrócił uwagę na ograniczenia, z jakimi mierzą się myśliwi, zwłaszcza w okresie upraw roślin wysokopiennych. Populacja dzików się odbudowuje, a w okresie, gdy na polach jest wysoka kukurydza na dużym obszarze, myśliwi przez wiele miesięcy są wyłączeni z aktywności. Dziki wykorzystują dostęp do łatwego pożywienia i schronienia się w wysokich uprawach. Stąd propozycje przekosów. Wówczas na wielkoobszarowych uprawach kukurydzy lub na styku tych upraw z lasem będzie można wypatrzeć dziki i stale wykonywać odstrzały.
Grupy sanitarne – brakujące ogniwo walki z pomorem
Inspektorat Weterynarii w Lubuskiem chce posiłkować się także doświadczeniami hiszpańskiej służby weterynaryjnej, która zanim pokonała wirusa afrykańskiego pomoru świń, walczyła z nim ponad 35 lat. Likwidacja ASF w Hiszpanii była wynikiem opracowanego planu współpracy wszystkich zainteresowanych stron i utworzeniem specjalnych grup ochrony sanitarnej, sprawujących lokalną kontrolę nad chorobą i przestrzeganiem zasad bioasekuracji przez rolników. Na spotkaniu zorganizowanym w Kalsku Wojciech Styburski, prezes AgroIntegracji, podkreślał, że grupy sanitarne nie powinny być traktowane jako kolejny administracyjny obowiązek, lecz jako narzędzie realnie zwiększające bezpieczeństwo biologiczne.
– Jesteśmy przyzwyczajeni do myślenia o bioasekuracji wyłącznie w kategoriach nakazów, kontroli i kar. Tymczasem grupy sanitarne to zupełnie inna filozofia – oddolna współpraca producentów, wspólne standardy, wspólne finansowanie i dostęp do wiedzy. To dokładnie ten model, który zadziałał w Hiszpanii i pozwolił temu krajowi stać się jednym z liderów światowej produkcji wieprzowiny – mówił Styburski.
Zwracał uwagę, że pojedyncze gospodarstwa, nawet dobrze zabezpieczone, nie są w stanie skutecznie walczyć z wirusem bez wspólnych działań na poziomie lokalnym i regionalnym. Prezes AgroIntegracji wskazywał, że grupy sanitarne umożliwiają ujednolicenie zasad bioasekuracji, wspólne planowanie działań prewencyjnych i reagowanie kryzysowe, ograniczenie „słabych ogniw” w łańcuchu produkcji, które sprzyjają przenoszeniu choroby. Standaryzacja procedur to m.in. jednolite zasady wjazdu na fermy, wspólne wymagania wobec transportu, dezynfekcji, a nawet sąsiednich gospodarstw. To szczególnie istotne w regionach o dużej presji ASF.
Jak zaznaczał Wojciech Styburski, siłą grup sanitarnych są skala i współodpowiedzialność, a ich skuteczność rośnie tam, gdzie producenci działają razem, a nie indywidualnie. Wówczas można poprawić nie tylko bioasekurację, ale i efektywność produkcji.
Możliwość wsparcia grup sanitarnych
Prelegent odnosił się do kwestii finansowania współpracy producentów rolnych i wskazywał, że dostępne są instrumenty wsparcia zarówno na etapie tworzenia, jak i funkcjonowania grup, a środki mogą być przeznaczane nie tylko na rozwój produkcji, ale również na działania organizacyjne i systemowe, w tym do budowy struktur zbliżonych do grup sanitarnych, na wzór rozwiązań stosowanych w Hiszpanii.
– Z tych środków można finansować audyty bioasekuracyjne, programy zdrowotne stad, wsparcie ekspertów, szkolenia, a nawet drobne inwestycje infrastrukturalne. Rolnik nie musi płacić za to z własnej kieszeni. Kluczowe są współpraca i zaufanie – zaznaczał Styburski.
Jak podkreślał, odpowiednie wykorzystanie dofinansowania może realnie przełożyć się na wzmocnienie bezpieczeństwa sanitarnego sektora, a jednocześnie poprawić konkurencyjność producentów.
– Pieniądze na te działania już są w systemie. W Planie Strategicznym WPR 2023–2027 przewidziano środki na integrację producentów. Jeśli nie zostaną zagospodarowane, po prostu wrócą do Komisji Europejskiej – podkreślał Styburski.
Lubuski pilotaż ASF może stać się ważnym testem skuteczności skoordynowanych działań i pozwolić na wypracowanie rozwiązań możliwych do zastosowania w innych regionach kraju. Ten program ma sens tylko wtedy, gdy wszyscy uczestnicy będą działać wspólnie i rozumieć swoje role. Grupy sanitarne, wsparte pieniędzmi i doradztwem, mogą stać się fundamentem nowego modelu bezpieczeństwa biologicznego.
Dominika Stancelewska
