StoryEditorBydło mięsne

Gdzie szukać oszczędności w hodowli opasów?

20.04.2021., 15:04h
Jeszcze 4 lata temu Mariusz Moczulski zajmował się głównie produkcją tuczników w cyklu zamkniętym. Dodatkowo utrzymywał kilkanaście opasanych buhajów. Pojawienie się w naszym kraju afrykańskiego pomoru świń pośrednio skłoniło hodowcę do rezygnacji z hodowli trzody chlewnej i zwiększenia produkcji żywca wołowego.

Zrezygnowali ze świń przez ASF

– Jeszcze do niedawna, łącznie z maciorami, warchlakami i tucznikami, jednorazowo utrzymywaliśmy nawet 120 świń. Niestety, po wystąpieniu ASF-u pojawiło się sporo komplikacji. Ceny w strefie zakażonej były niskie, a przed sprzedażą trzeba było pobrać próbki krwi od 1/3 sprzedawanych tuczników. Było to bardzo kłopotliwe, a na dodatek, początkowo długo trzeba było czekać na wyniki i zanim ubojnia odebrała zwierzęta, badania mogły się przeterminować – mówi Mariusz Moczulski.

Wymienione przez hodowcę utrudnienia tylko częściowo przeważyły o likwidacji trzody chlewnej. Ostatecznie przesądziły wymogi bioasekuracji, jakie hodowca musiałby spełnić chcąc nadal hodować trzodę chlewną.

– Rozkładałem maty dezynfekcyjne przy wjeździe, ale te bardzo szybko niszczyły się po przejazdach ciągnikiem. Żeby spełniać warunki bioasekuracji w przyszłości musiałbym wybudować nieckę dezynfekcyjną. Ponadto jednym z warunków dalszej hodowli było ogrodzenie gospodarstwa. Moje siedlisko ma powierzchnię około 1,5 ha, więc ogrodzenie takiego areału byłoby bardzo kosztowne. Stwierdziłem, że tańszym rozwiązaniem będzie przerobienie...
Pozostało 74% tekstu
Dostęp do tego artykułu mają tylko Prenumeratorzy Tygodnika Poradnika Rolniczego.
Żeby przeczytać ten i inne artykuły Premium wykup dostęp.
Masz już prenumeratę? Zaloguj się
Warsaw
wi_00
mon
wi_00
tue
wi_00
wed
wi_00
thu
wi_00
fri
wi_00
04. listopad 2026 16:45