Grzegorz Bardowski o plonach kukurydzy w swoim gospodarstwieYT/Bardowscy/zrzut ekranu
StoryEditorGłos rolnika

Nawet 20 t/ha, ale 34 proc. wilgotności. Zbierał wcześniej kukurydzę, choć oznaczało to niższą cenę

04.11.2026., 16:00h

Nawet 20 ton kukurydzy z hektara, ale wilgotność sięgająca 34 proc. Takie wyniki uzyskał rolnik z Dolnego Śląska Grzegorz Bardowski podczas tegorocznych zbiorów. Nie wszystkie odmiany wypadły jednak tak samo. Na jednym z najsłabszych pól w gospodarstwie kukurydza dała 11-12 t/ha, a odmiana o wyższym FAO nadrabiała plonem, choć oznaczała większe potrącenia za wilgotność. Rolnik podsumował zbiory, opowiedział o stratach powodowanych przez dziki i wyjaśnił, dlaczego w kosztach produkcji uwzględnia również amortyzację maszyn.

Ile kukurydzy zebrał Bardowski z hektara?

Tegoroczne zbiory kukurydzy w gospodarstwie Bardowskiego pokazały spore różnice między odmianami. Plony zależały nie tylko od genetyki, ale również od stanowiska i przebiegu pogody. Nie bez znaczenia były także szkody wyrządzane przez dziki, które miejscami mocno uszkodziły plantacje.

Ostatecznie średni plon z całego gospodarstwa wyniósł ok. 12 t/ha. Rolnik uważa ten wynik za satysfakcjonujący, zwłaszcza że w sezonie nie brakowało trudnych warunków i miejsc, w których kukurydza została mocno osłabiona przez suszę.

– Patrząc na to, że średnio wyszło jakieś 12 ton z całości, biorąc pod uwagę wypaleniska, bo było ich sporo, dziki i tak dalej, to spoko wynik – podsumowuje Bardowski.

Największe różnice było widać przy porównaniu odmian. Jedna z nich sprawdziła się na słabym stanowisku, inna utrzymała dobry wynik z poprzedniego sezonu, a kolejna zaskoczyła bardzo wysokim plonem, ale jednocześnie wysoką wilgotnością ziarna.

Rambo V280 dała nawet 20 ton kukurydzy z hektara

Najwyższe plony Bardowski uzyskał z odmiany Rambo V280. Na poszczególnych kawałkach wyniki wynosiły 16-18 ton, miejscami dochodziły do 19 ton, a chwilami nawet do 20 ton z hektara.

Tak wysoki plon miał jednak swoją cenę. Wilgotność ziarna wynosiła od 33 do 34 proc. To znacznie więcej niż w przypadku pozostałych porównywanych odmian i bezpośrednio przełożyło się na cenę w skupie.

Rolnik przyznaje, że mógł jeszcze poczekać ze zbiorem, ponieważ żniwa kukurydziane dopiero się rozpoczynały, więc ziarno miało szansę doschnąć, ale ostatecznie zdecydował się jednak wjechać w pole wcześniej. Powodem były duże szkody powodowane przez dziki.

– Mógłbym poczekać, bo jest jeszcze dosyć wcześnie, jeżeli chodzi o kukurydzę. To początek żniw. Natomiast straty spowodowane przez dziki były na tyle duże z dnia na dzień, że czekać nie chciałem. Zebrałem tak, jak jest – wyjaśnia Bardowski.

Wysoka wilgotność obniżyła uzyskaną cenę. Zamiast ok. 650 zł za tonę rolnik otrzymał ok. 600 zł. Mimo to nie uważa, że decyzja o wcześniejszym zbiorze była błędem, ponieważ większy plon zrekompensował niższą cenę za tonę.

– To FAO trochę mnie zmęczyło, bo cena przez to spadła. Natomiast plon, który kręcił się tam od 16, 17, 18 ton, nawet do 18-19, a chwilami były po 20, zrekompensował temat – mówi.

Bardowski zastanawia się, czy uprawa odmian o wyższym FAO i dużym potencjale plonowania nie jest dobrym kierunkiem. Zaznacza jednak, że idealnym rozwiązaniem byłaby odmiana, która łączyłaby wysoki plon z możliwością wcześniejszego zbioru, co pozwoliłoby szybciej przygotować stanowisko pod kolejną uprawę.

Lunexal na słabym polu dał 12 ton kukurydzy

Dobrze wypadła również odmiana Lunexal, którą Bardowski wysiał na jednym z najsłabszych stanowisk w gospodarstwie. Jak podkreśla, jest to pole, na którym zwykle trudno uzyskać zadowalające wyniki w uprawie rzepaku czy pszenicy.

Ale tym razem kukurydza pozytywnie go zaskoczyła. Plon wyniósł ok. 11-12 t/ha, mimo że również na tej plantacji widoczne były szkody wyrządzone przez dziki.

– To moje najgorsze pole w gospodarstwie. Co roku rzepak, pszenica, tam mało co wychodzi. Jeżeli chodzi o kukurydzę na tym kawałeczku, to mega jestem zadowolony. Kręciło się między 11 a 12 ton. Uważam, że to bardzo dobry wynik – ocenia rolnik.

Jego zdaniem był to dobry przykład dopasowania odmiany do stanowiska. Na słabszych kawałkach kukurydza często nie dawała zadowalających rezultatów, a w tym sezonie udało się uzyskać całkiem przyzwoity plon.

Wilgotność ziarna Lunexala wynosiła ok. 30 proc. Rolnik zauważył przy tym różnicę między wskazaniami komputera kombajnu a wynikiem uzyskanym po dostarczeniu kukurydzy do skupu, ponieważ na komputerze pojawiało się ok. 27,5 proc., natomiast w skupie wilgotność dochodziła do 30 proc.

Bruce Lee nie powtórzyła przewagi z poprzedniego sezonu

Bardowski porównał również odmianę Bruce Lee, która w poprzednim roku była najlepsza w jego gospodarstwie, ale tym razem nie uzyskała jednak wyraźnej przewagi nad Lunexalem. Plony obu odmian były zbliżone i wynosiły ok. 11-12 ton z hektara. Wilgotność Bruce Lee wahała się od 29 do 32 proc.

– Najlepsza odmiana z zeszłego roku, Bruce Lee, tym razem praktycznie wkręciła się tak samo jak Lunexal, czyli w granicach 11-12 ton – relacjonuje Bardowski.

Rolnik zastanawia się, czy ubiegłoroczny wynik nie był efektem szczególnie sprzyjających warunków pogodowych. Jego zdaniem nie można oceniać odmiany wyłącznie na podstawie jednego sezonu, ponieważ przebieg pogody ma ogromny wpływ na końcowy rezultat.

Ile zostało z hektara kukurydzy w gospodarstwie Bardowskiego?

Po zakończeniu zbiorów Bardowski podsumował również opłacalność uprawy. Przy średnim plonie ok. 12 ton z ha i założonej cenie 600 zł/t przychód wynosi ok. 7 200 zł/ha, ale jeżeli od tej kwoty odejmie się przyjęte przez niego 4 000 zł kosztów produkcji, pozostaje ok. 3 200 zł/ha.

Rolnik zaznacza jednak, że jego kalkulacja kosztów jest wyższa niż ta, którą stosują gospodarstwa uwzględniające przede wszystkim paliwo i środki do produkcji.

– Jest to możliwe, jeżeli nie liczycie tylko paliwa i kosztów środków, a policzycie też całą amortyzację i swoją pracę. Bo to powinniśmy wliczać w koszty każdego wjazdu – tłumaczy.

Bardowski zwraca uwagę, że każda praca polowa oznacza nie tylko zużycie paliwa, ale również eksploatację maszyn. Trzeba uwzględnić ich amortyzację i zabezpieczyć pieniądze na ewentualne naprawy. Awaria silnika, skrzyni biegów czy innego podzespołu może oznaczać wydatek rzędu kilkudziesięciu tysięcy złotych.

– Padnie nam silnik, skrzynia, koło i nagle musimy wyrzucić ze swojego konta 20, 40, 50, a nawet 100 i więcej tysięcy. No i wtedy co powiemy? Że koszty były nie 4000, a 3000 albo 2000 i będziemy zadowoleni, że tak było? Ale widać, że wtedy nie starczyło nam na te części – zauważa.

Dlatego Bardowski uważa, że lepiej od początku przyjmować bardziej realistyczne koszty produkcji i uwzględniać w nich rezerwę na nieprzewidziane wydatki.

– Moja wersja jest dużo bezpieczniejsza – podsumowuje.

Czytaj dalej pod WIDEO:

Dziki utrudniały zbiory kukurydzy

Problemem podczas tegorocznych zbiorów były również szkody łowieckie. Na niektórych fragmentach pól rośliny były całkowicie położone, przez co kombajn nie był w stanie ich zebrać.

To właśnie obawa przed dalszymi stratami sprawiła, że Bardowski nie zdecydował się dłużej czekać z koszeniem najbardziej wilgotnej odmiany. Po zakończeniu zbiorów przystąpił do mulczowania ścierniska, aby rozdrobnić resztki roślinne i przygotować pole do kolejnych prac uprawowych.

Tegoroczny sezon pokazał mu, że wysoki potencjał plonowania odmiany może zrekompensować część strat wynikających z większej wilgotności ziarna. Nie oznacza to jednak, że najwyższe FAO będzie najlepszym wyborem w każdym gospodarstwie. Trzeba brać pod uwagę nie tylko możliwy plon, ale również termin zbioru, warunki na polu i ryzyko strat.

oprac. Justyna Czupryniak-Paluszkiewicz na podst. YT/Bardowscy

Warsaw
wi_00
mon
wi_00
tue
wi_00
wed
wi_00
thu
wi_00
fri
wi_00
04. listopad 2026 16:02