Zdaniem ekspertów to właśnie rutyna, nieprzestrzeganie granicy między strefą brudną i czystą oraz lekceważenie prostych zabezpieczeń, takich jak zmiana obuwia czy właściwa dezynfekcja pojazdów, najczęściej otwierają wirusowi ASF drogę do chlewni. Bioasekuracja zaczyna się już przy ogrodzeniu fermy. To właśnie tam przebiega pierwsza granica między światem zewnętrznym a stadem świń. Jak podkreślała Urszula Pałyska, zootechnik, największym zagrożeniem nie jest brak procedur, lecz ich nieprzestrzeganie.
Bioasekuracja to nie segregator z dokumentami
W wielu gospodarstwach bioasekuracja wciąż kojarzona jest przede wszystkim z planami bezpieczeństwa biologicznego, instrukcjami i dokumentacją wymaganą podczas kontroli.
– Plan bioasekuracji to nie tylko opis stref na papierze. Są to realne procedury, których przestrzegać muszą wszyscy: osoby przychodzące codziennie do pracy, osoby wizytujące fermę, lekarze weterynarii, serwisanci – każdy – zaznaczyła ekspertka.
To właśnie człowiek pozostaje najsłabszym ogniwem systemu bezpieczeństwa biologicznego. Nawet najnowocześniejsze ogrodzenia, śluzy czy urządzenia dezynfekcyjne nie zapewnią ochrony, jeśli personel będzie ignorował ustalone zasady lub uzna je za niepotrzebne utrudnienie. Dlatego skuteczna bioasekuracja wymaga przede wszystkim budowania świadomości zagrożeń i wypracowania odpowiednich nawyków.
Podstawą skutecznej ochrony jest wyraźne oddzielenie fermy od świata zewnętrznego. W praktyce służy temu tzw. strefa czarna, określana również jako strefa brudna. To właśnie tutaj znajdują się parkingi dla pojazdów zewnętrznych, drogi dojazdowe oraz cała infrastruktura pozostająca poza właściwym obszarem produkcyjnym. Zadaniem tej strefy jest stworzenie bufora bezpieczeństwa pomiędzy chlewnią a otoczeniem.
Urszula Pałyska zwracała uwagę, że jednym z najczęściej popełnianych błędów jest traktowanie zasad wjazdu na fermę zbyt liberalnie. Przekonanie, że można wjechać na teren gospodarstwa „tylko na chwilę”, stanowi poważne zagrożenie epidemiologiczne.
Każdy pojazd przekraczający granicę gospodarstwa powinien przejechać przez wyznaczoną bramę wyposażoną w skuteczny system dezynfekcji. Idealnym rozwiązaniem jest funkcjonowanie jednego, kontrolowanego punktu wjazdu. Ograniczenie liczby bram i przejść znacząco zmniejsza ryzyko niekontrolowanego kontaktu ze środowiskiem zewnętrznym.
Ławeczka – tanie i skuteczne zabezpieczenie
Choć w bioasekuracji często mówi się o kosztownych inwestycjach, wiele kluczowych elementów ochrony można wdrożyć niewielkim nakładem środków. Jednym z nich jest zasada ławeczki.
– Ławeczka stanowi fizyczną granicę pomiędzy strefami brudną i czystą. To właśnie tutaj następuje zmiana obuwia i odzieży oraz pozostawienie wszystkiego, co mogłoby stanowić źródło zawleczenia patogenów. Skuteczność tego rozwiązania wynika z jego prostoty. Nie wymaga ono skomplikowanej infrastruktury ani dużych inwestycji, a jedynie konsekwencji i systematyczności – podkreślała ekspertka.
Podczas dyskusji po wykładzie wskazywała, że właśnie odzież robocza i obuwie należą do elementów, które można poprawić natychmiast.
– Przede wszystkim odzież robocza, która nie opuszcza strefy białej. Nie każda ferma ma korytarze łączące wszystkie budynki. Często pracownicy przemieszczają się na zewnątrz. Tutaj obowiązuje zasada zmiany obuwia. To naprawdę tanie rozwiązanie. Kupujemy po prostu buty i przypisujemy je do konkretnych budynków – wyjaśniała prelegentka.
Nowe obowiązki producentów świń
– Chciałbym zwrócić państwa uwagę na nowe rozporządzenie z 12 marca 2026 roku w sprawie środków zwalczania afrykańskiego pomoru świń. Nowością, która wcześniej nie była objęta kontrolą Inspekcji Weterynaryjnej, jest obowiązek prowadzenia w gospodarstwach utrzymujących trzodę chlewną rejestru osób wykonujących czynności związane z obsługą świń oraz jego bieżącego aktualizowania – mówił Tomasz Czeszczyszyn, powiatowy lekarz weterynarii w Zgierzu.
Jak zaznaczał, nie oznacza to konieczności tworzenia rozbudowanej dokumentacji, zwłaszcza jeśli czynności przy świniach wykonuje jedna osoba. W razie jej nieobecności, na przykład z powodu choroby, konieczne może być jednak wyznaczenie zastępstwa, co również powinno znaleźć odzwierciedlenie w rejestrze.
Podczas wystąpienia poświęconego aktualnej sytuacji epizootycznej Tomasz Czeszczyszyn zwracał uwagę, że ASF pozostaje chorobą, której nie można lekceważyć nawet w gospodarstwach spełniających wysokie standardy zabezpieczeń. Prelegent przypomniał, że pierwsze ognisko choroby w tym roku pojawiło się w dużej fermie, utrzymującej ponad 21 tys. świń. Jego zdaniem istnieje wyraźny związek między aktywnością ludzi w lasach a pojawianiem się nowych ognisk choroby w stadach świń.
– ASF zaczyna się wtedy, kiedy pojawiają się grzyby w lesie. Ludzie mają powód, żeby wejść do lasu, a później wracają do gospodarstw. Jeżeli nie zastosują zasad bioasekuracji, wirus może zostać przeniesiony do chlewni – mówił Czeszczyszyn.
Producenci trzody muszą się chronić nie tylko przed ASF
Choć większość dyskusji koncentruje się obecnie wokół afrykańskiego pomoru świń, eksperci przypominali, że skuteczna bioasekuracja ogranicza ryzyko wielu innych kosztownych chorób. PRRS, mykoplazmowe zapalenie płuc czy zakażenia bakteryjne również wykorzystują luki w organizacji fermy. Każde zaniedbanie może skutkować pogorszeniem wyników produkcyjnych i znacznymi stratami finansowymi.
– W przypadku producentów świń mówimy przede wszystkim o ASF, ale nie wolno zapominać również o innych zagrożeniach, takich jak pryszczyca – podkreślał Tomasz Czeszczyszyn.
Jak podkreślał, samo przejechanie przez bramę dezynfekcyjną nie oznacza jeszcze skutecznej dezynfekcji. Najpierw konieczne jest dokładne mycie usuwające materię organiczną, a dopiero później zastosowanie środka dezynfekcyjnego i zachowanie odpowiedniego czasu jego działania.
Według Tomasza Czeszczyszyna każda ferma powinna mieć wyznaczony punkt mycia i dezynfekcji oraz prowadzić dokumentację potwierdzającą wykonanie tych czynności. Dotyczy to nie tylko samochodów transportowych, lecz również ciągników, kombajnów, rozrzutników czy ładowarek wracających z pól.
Urszula Pałyska podkreślała, że bardzo ważne jest stworzenie jasnych zasad kontaktu z kierowcami i ograniczenie bezpośrednich interakcji.
– Nie kontaktujemy się bez potrzeby z kierowcami, nie wchodzimy na samochód, a oni nie wchodzą do naszych budynków. Takie granice muszą być jasno określone – podkreślała Pałyska.
Wielu producentów skupia się na zagrożeniach zewnętrznych, zapominając o bioasekuracji wewnętrznej. Tymczasem to właśnie ona w dużej mierze odpowiada za ograniczenie rozprzestrzeniania się patogenów pomiędzy poszczególnymi sektorami produkcyjnymi. Podstawową zasadą jest przypisanie sprzętu do konkretnych działów. Narzędzia nie powinny być przenoszone pomiędzy porodówką, odchowalnią i tuczarnią.
Dominika Stancelewska
