Wizytowka gospodatrstwaBeata Dąbrowska
StoryEditorProsto z gospodarstwa

Od dojarki konwiowej do 2 robotów. „Tak dłużej nie mogliśmy pracować”

12.08.2026., 17:00h

Przez lata Joanna i Łukasz Krencowie pracowali w oborze uwięziowej, w której dój odbywał się tradycyjną dojarką konwiową. W szczytowym okresie dojono aż 50 krów, a cały proces, w który często zaangażowanych było nawet 5 osób, zajmował około dwóch godzin. Przy gospodarstwie, polu i rodzinnych obowiązkach taki system stawał się coraz trudniejszy do utrzymania i „zabierał” zdrowie.

– Tak dłużej nie mogliśmy pracować – wspominają hodowcy, którzy ostatecznie zdecydowali się rozwinąć produkcję mleka w gospodarstwie, podstawą której stała się budowa nowej, wolnostanowiskowej obory.

Zamiast hali udojowej rybia ość wybrali robot Lely

Początkowo budynek projektowano z myślą o hali udojowej rybia ość 2 x 7. Dokumentacja była gotowa, a pozwolenie na budowę uzyskane. W trakcie realizacji inwestycji gospodarze zmienili jednak koncepcję i zdecydowali się na robota udojowego.

– Oglądaliśmy obory z zautomatyzowanym systemem doju, ale wydawało nam się, że to nie jest rozwiązanie dla nas. Ostatecznie uznaliśmy jednak, że więcej przemawia za robotem niż przeciw niemu – wspomina Joanna Krenc.

Pierwszy robot Lely rozpoczął ...

Pozostało 88% tekstu
Dostęp do tego artykułu mają tylko Prenumeratorzy Tygodnika Poradnika Rolniczego.
Żeby przeczytać ten i inne artykuły Premium wykup dostęp.
Masz już prenumeratę? Zaloguj się
Warsaw
wi_00
mon
wi_00
tue
wi_00
wed
wi_00
thu
wi_00
fri
wi_00
12. sierpień 2026 17:02