Presja społeczna i oczekiwania sieci handlowych powodują, że tradycyjne systemy utrzymania loch i prosiąt są stopniowo zastępowane rozwiązaniami zapewniającymi zwierzętom większą swobodę ruchu. Jak podkreślał dr Eckhard Meyer z Krajowego Urzędu ds. Środowiska, Rolnictwa i Geologii w Saksonii podczas Forum w Nowym Adamowie pod Łodzią, szczególnie widoczne jest to w Niemczech, gdzie handel detaliczny wymusza wdrażanie kolejnych poziomów dobrostanu.
– Dyskutując o podwyższonym dobrostanie w produkcji trzody chlewnej, musimy odpowiedzieć sobie na podstawowe pytanie: ile konsument jest gotowy zapłacić za te dodatkowe wymagania? – mówił ekspert.
Co z obcinaniem ogonów u świń?
Jednym z wyzwań pozostaje odejście od rutynowego obcinania ogonów. Obecnie unijne przepisy dopuszczają zabieg jedynie w wyjątkowych sytuacjach, po wykazaniu, że zastosowano wszystkie dostępne środki ograniczające ryzyko obgryzania ogonów.
Zdaniem Meyera sukces produkcji świń z długimi ogonami zależy od wielu jednocześnie spełnionych warunków, czyli: odpowiedniej obsady zwierząt, wysokiej jakości mikroklimatu, prawidłowego żywienia, dostępu do materiałów manipulacyjnych, ograniczenia stresu i wysokiego statusu zdrowotnego stada. Nawet niewielkie błędy w którymkolwiek z tych obszarów mogą prowadzić do gwałtownego wzrostu przypadków obgryzania ogonów.
Największe emocje budzi przyszłość porodówek. W wielu krajach Europy trwa dyskusja nad ograniczeniem lub całkowitym wycofaniem jarzmowych kojców porodowych na rzecz swobodnego utrzymania loch, co jednak zwiększa ryzyko przygnieceń prosiąt. Doświadczenia prowadzone w Niemczech pokazują, że konstrukcja kojca ma kluczowe znaczenie dla przeżywalności miotu, a miejsca schronienia się prosiąt muszą być wystarczająco głębokie (30 cm).
– Najważniejszym kryterium nie był materiał wykonania legowiska, ale odpowiednie zaprojektowanie elementów ochronnych, które umożliwiają prosiętom szybkie schronienie się podczas ruchów lochy – podkreślał ekspert.
Ryzyko przygnieceń rośnie szczególnie w pierwszych dniach po porodzie. Podczas dyskusji po wykładzie zwracano uwagę, że w niektórych systemach dobrostanowych straty mogą przekraczać nawet 17%.
Każdy dodatkowy metr chlewni kosztuje
Nowe wymagania dobrostanowe oznaczają również bardzo konkretne konsekwencje finansowe. Jak wynika z analiz przedstawionych przez niemieckiego eksperta, koszt budowy standardowej porodówki wynosi około 9500 euro na lochę. W przypadku systemów z większą swobodą ruchu macior koszt wzrasta do 12 500 euro. Podobna sytuacja dotyczy odchowalni. W standardowym systemie koszt jednego stanowiska dla prosiąt wynosi około 550 euro. Zwiększenie powierzchni o 12,5% podnosi ten koszt do 620 euro, natomiast przy wzroście powierzchni o 25% koszt dochodzi już do 700 euro na stanowisko.
Zdaniem specjalisty przyszłość europejskiej produkcji nie polega na gwałtownym odrzuceniu dotychczasowych rozwiązań, lecz na stopniowym dostosowywaniu systemów do nowych oczekiwań rynku.
– Rozwiązaniem mogą być wyłącznie kompromisy możliwe do sfinansowania. Nie można poprawiać warunków utrzymania zwierząt bez jednoczesnego zagwarantowania producentom odpowiednich przychodów – podkreślał Meyer.
W jego ocenie wszystkie zmiany powinny być wdrażane ewolucyjnie. Największym wyzwaniem pozostaje nie technologia, lecz rynek. Jeśli konsumenci i sieci handlowe nie będą gotowi zapłacić za wyższe standardy, europejscy producenci mogą znaleźć się w sytuacji, w której będą ponosić coraz większe koszty bez odpowiedniej rekompensaty.
Austria stawia na cykl zamknięty
Austria należy do krajów, które w ostatnich latach wprowadziły jedne z najbardziej restrykcyjnych wymagań dotyczących utrzymania świń. Nowe budynki muszą spełniać znacznie wyższe standardy powierzchniowe i środowiskowe. Zdaniem dr Johanna Schlederera z Austriackiej Giełdy Trzodowej, część młodych rolników decyduje się na inwestycje dobrostanowe, licząc na ograniczenie konfliktów społecznych i poprawę wizerunku branży.
Austriacki sektor trzody chlewnej charakteryzują niewielkie gospodarstwa pod względem skali. Według Schlederera jednym z fundamentów utrzymania relatywnie dochodowej produkcji jest cykl zamknięty oraz jednoczesna uprawa zbóż wykorzystywanych do żywienia zwierząt.
– Wtedy cała wartość dodana pozostaje w gospodarstwie. Oczywiście nie każdy może pracować w takim modelu, ale tam, gdzie jest to możliwe, daje on największą stabilność. Nasze fermy są małe, lecz większość paszy produkujemy sami. Dzięki temu jesteśmy mniej zależni od wahań światowych cen surowców – mówił specjalista.
Około 70% surowców paszowych wykorzystywanych w żywieniu świń pochodzi bezpośrednio z gospodarstw. Istotnym elementem branży jest także silna organizacja producentów. Po wejściu Austrii do Unii Europejskiej trzy największe organizacje producentów połączyły siły, tworząc wspólny system sprzedaży. Obecnie zrzeszają ponad połowę krajowej produkcji świń.
– Naszym sukcesem jest równowaga pomiędzy producentami a ubojniami. Żadna strona nie dominuje nad drugą – wyjaśniał ekspert.
W opinii Schlederera Polska powinna w dłuższej perspektywie rozwijać własną produkcję prosiąt i ograniczać zależność od importu.
– Duńska produkcja prosiąt jest fenomenem na skalę światową. Jednak kraje uzależnione od importu powinny pamiętać o ryzyku związanym z taką sytuacją. Problemem mogą okazać się rosnące koszty transportu, nowe regulacje dobrostanowe dotyczące przewozu zwierząt, ewentualne ograniczenia polityczne czy wystąpienie ASF. Jeśli pojawi się poważny problem zdrowotny, handel może zostać wstrzymany z dnia na dzień. Wtedy kraj uzależniony od importu prosiąt staje przed ogromnym problemem – ostrzegał.
Ekspert z Austrii podkreślał, że mimo licznych kryzysów i zmian politycznych perspektywy dla światowej produkcji wieprzowiny pozostają korzystne. Europa będzie notowała niewielki spadek spożycia i produkcji, ale globalny popyt pozostanie silny.
– Świat będzie potrzebował więcej wieprzowiny. Pytanie nie brzmi, czy będzie na nią popyt. Pytanie brzmi, czy Europa będzie potrafiła produkować ją wystarczająco efektywnie, aby pozostać częścią tego rynku – podsumował dr Johann Schlederer.
Brazylia ma przewagę dzięki taniej paszy
Największym motorem wzrostu pozostają kraje Azji, gdzie wieprzowina nadal jest podstawowym źródłem białka zwierzęcego. Dla europejskich producentów oznacza to konieczność utrzymania zdolności eksportowych, ponieważ właśnie rynki azjatyckie pozostają głównym odbiorcą nadwyżek produkcyjnych. Największe zagrożenie dla europejskiej konkurencyjności Schlederer widzi w przewadze kosztowej takich krajów, jak Brazylia.
– Brazylia znajduje się obecnie w najlepszej sytuacji ekonomicznej spośród głównych producentów wieprzowiny. To właśnie dlatego brazylijscy eksporterzy coraz mocniej zdobywają rynki azjatyckie – mówił Schlederer.
Według Karola Bujoczka, dyrektora wydawniczego AgroHorti Media, trudno zrozumieć sukces brazylijskiej produkcji zwierzęcej bez poznania tamtejszej produkcji roślinnej, w której soja i kukurydza stanowią podstawę całego systemu. Dominującym modelem jest uprawa soi jako pierwszego plonu, a następnie wysiew kukurydzy jako plonu następczego. Dzięki temu rolnicy maksymalnie wykorzystują potencjał klimatyczny i wilgotność gleby.
– Zaawansowana technologia sprawia, że rolnicy są w stanie zbierać dwa plony rocznie, a w niektórych regionach nawet pięć plonów w ciągu dwóch lat – wyjaśniał Bujoczek.
Dostęp do taniej bazy paszowej jest jednym z najważniejszych czynników napędzających rozwój produkcji trzody chlewnej. Soja i kukurydza produkowane są w ogromnych ilościach, a ich koncentracja w pobliżu ferm ogranicza koszty logistyczne. W wielu regionach bardziej opłacalne okazuje się przetworzenie kukurydzy i śruty sojowej na mięso niż transport surowców na odległość nawet dwóch tysięcy kilometrów do portów eksportowych.
– Oni wiedzą, że muszą budować cały łańcuch wartości. Bardziej opłaca się transportować mięso, niż przewozić tysiące kilometrów surowce roślinne – mówił Karol Bujoczek.
Przestrzeń dla produkcji zwierzęcej
Produkcja świń skupia się głównie w południowych stanach Brazylii oraz częściowo w regionach południowo-wschodnich i północno-wschodnich. Są to obszary o korzystniejszych warunkach klimatycznych i dobrze rozwiniętej infrastrukturze przetwórczej. Jednocześnie przewagą, której Europa nie jest w stanie skopiować, pozostaje przestrzeń. Jak tłumaczył Karol Bujoczek, fermy zlokalizowane są często pośród ogromnych areałów uprawnych, z dala od skupisk ludności. To właśnie brak konfliktów społecznych związanych z lokalizacją ferm pozwala na dalszą ekspansję produkcji zwierzęcej.
W ciągu ostatniej dekady brazylijska produkcja wieprzowiny systematycznie rosła. Jednocześnie zwiększało się także krajowe spożycie. Jeszcze kilka lat temu przeciętny mieszkaniec Brazylii spożywał około 15 kg wieprzowiny rocznie. Obecnie jest to już niemal 20 kg. W połączeniu z ponad 200-milionową populacją oznacza to ogromny rynek wewnętrzny.
– Jednocześnie kraj coraz mocniej rozwija eksport. W 2024 roku Brazylia wyeksportowała niemal 1,3 mln ton wieprzowiny, a w 2025 roku 1,45 mln ton. W pierwszym kwartale br. eksport wzrósł o 15,3% w porównaniu z analogicznym okresem roku ubiegłego – wyliczał Bujoczek.
Brazylia stała się czwartym producentem wieprzowiny na świecie. Nawet jeśli dziś mięso wieprzowe nie trafia bezpośrednio do Unii Europejskiej, to jest bardzo poważnym konkurentem na rynkach azjatyckich, gdzie skutecznie wykorzystuje każdą okazję do zwiększenia eksportu.
Największym atutem Brazylii pozostają koszty produkcji. Według prezentowanych danych, kraj należy do grupy producentów osiągających najniższe koszty wytwarzania wieprzowiny na świecie. Wpływają na to przede wszystkim tania pasza, niższe koszty budowy budynków inwentarskich, korzystny klimat oraz możliwość prowadzenia produkcji w obiektach o lekkiej konstrukcji. Dodatkowym czynnikiem jest szerokie wykorzystanie technologii GMO w produkcji roślinnej.
– Brazylia ma ogromny potencjał i bardzo niskie koszty produkcji, ale Europa nadal może utrzymać swoją pozycję dzięki wysokim standardom jakości, bezpieczeństwa żywności i dobrostanu zwierząt. Musimy jednak konsekwentnie dbać o to, by zasady konkurencji były porównywalne – zaznaczał Karol Bujoczek.
Dominika Stancelewska
