Lekooporność dotyczy różnych drobnoustrojów, ale w praktyce najczęściej mówimy o niej w kontekście bakterii. Problem pojawia się wtedy, gdy przestają one reagować na leczenie środkami przeciwdrobnoustrojowymi. Jedną z głównych przyczyn jest niewłaściwe stosowanie leków.
– Podstawowym problemem jest używanie antybiotyków wtedy, gdy nie ma takiej potrzeby. Jeśli już pojawia się konieczność leczenia, środki bywają podawane bez potwierdzenia zasadności, w zbyt niskich dawkach albo zbyt krótko. To właśnie takie praktyki tworzą warunki do narastania oporności – mówił Artur Zalewski z One Health Consulting podczas szkolenia dla rolników i lekarzy weterynarii, które pod hasłem „Nowe sposoby walki z opornością na środki przeciwdrobnoustrojowe” odbyło się w Warszawie.
Antybiotyki używane w hodowli bez potrzeby
Jak podkreślał ekspert, antybiotyki działają jak sito – przeżywają te bakterie, które są bardziej oporne, a później coraz trudniej je skutecznie zwalczyć. Z punktu widzenia rolnika najważniejszy wniosek jest prosty: mniej chorób to mniej leczenia, a mniej leczenia to mniejsze ryzyko narastania oporności i niższe koszty. Dlatego tak duże znaczenie mają profilaktyka, szczepienia, właściwe warunki utrzymania zwierząt i bioasekuracja.
– Trzeba zdecydowanie mocniej postawić na zapobieganie zakażeniom, zarówno poprzez działania profilaktyczne, jak i przez bardzo silny nacisk na bioasekurację. W praktyce oznacza to, że dobrze zabezpieczone stado ma po prostu mniejsze ryzyko zachorowania – mówił Zalewski.
Ekspert przypomniał, że lekooporność nie jest problemem wyłącznie fermy czy lecznicy. To zjawisko dotyczy nie tylko zwierząt i ludzi, ale również środowiska. Dlatego skuteczna walka z tym zagrożeniem wymaga patrzenia szerzej niż tylko na pojedyncze gospodarstwo. Zwracał też uwagę, że od wielu lat nie pojawiają się nowe grupy antybiotyków.
– Nasze możliwości walki z bakteriami są dziś mocno ograniczone. W praktyce możemy korzystać tylko z tego, czym już dysponujemy – zaznaczał.
Dla producentów zwierząt to bardzo praktyczna informacja. Skoro nie można liczyć na szybkie pojawienie się nowych rozwiązań, tym większego znaczenia nabiera rozsądne korzystanie z tych leków, które już są dostępne.
Profilaktyka tańsza od choroby
Cel, o którym mówi się dziś w Europie, jest ambitny – ograniczenie stosowania antybiotyków u zwierząt o połowę. Dla rolników i hodowców oznacza to, że przyszłość bezpiecznej produkcji zwierzęcej będzie oparta nie na częstszym leczeniu, ale na zdrowych stadach, dobrym zarządzaniu i skutecznej profilaktyce. W praktyce bardzo często okazuje się, że najlepsze efekty daje nie kolejny lek, lecz poprawa podstawowego zarządzania stadem.
Potrzebna jest też dobra, szybka i rzetelna diagnostyka. To właśnie na nią mocny nacisk kładzie dr Karolina Wódz z Vet-Lab w Brudzewie, podkreślając, że bez badań laboratoryjnych trudno mówić o odpowiedzialnym leczeniu stad.
– Diagnostyka laboratoryjna bezpośrednio przekłada się na to, jak obniżyć presję antybiotyków stosowanych w hodowli. Tylko dzięki trafnemu rozpoznaniu można realnie ograniczać narastanie oporności i dobierać leczenie tak, by było skuteczne, a nie przypadkowe – mówiła specjalistka.
– Narastająca oporność na antybiotyki wiąże się z tym, że to my na drobnoustrojach wymuszamy dostosowanie. Każdy, kto jest atakowany, będzie się bronił. To właśnie dlatego bakterie nie tylko uczą się przeżywać kontakt z lekami, ale też coraz sprawniej przekazują sobie mechanizmy oporności – podkreślała ekspertka.
Bakterie uczą się szybciej niż my
Doktor Wódz zwracała uwagę, że szczególnie groźne są bakterie Gram-ujemne, takie jak Escherichia coli czy salmonella.
– Istnieje coś takiego, jak horyzontalny transfer genów. W praktyce oznacza to, że bakterie mogą przekazywać sobie geny oporności nie tylko z pokolenia na pokolenie, ale także między sobą, bardzo szybko i skutecznie. Kluczową rolę odgrywają tu plazmidy. To niewielkie fragmenty materiału genetycznego, które mogą przenosić całe pakiety cech oporności – wskazywała ekspertka.
W tych małych fragmentach DNA mieszczą się geny wirulencji, ale przede wszystkim geny oporności na antybiotyki. A to oznacza, że problem może narastać znacznie szybciej, niż wielu hodowców zakłada.
Diagnostyka zamiast leczenia świń w ciemno
Ekspertka przytoczyła obrazowy przykład z własnych badań. Na jednej fermie w obrębie tego samego drobnoustroju w ciągu kilku miesięcy doszło do wyraźnej zmiany w zakresie oporności. Same bakterie nie zmieniły się dramatycznie, ale zmieniły się plazmidy, które niosły coraz więcej genów oporności.
– To klasyczny przykład ewolucji w mikroskali. Po kilku miesiącach z sytuacji, w której bakteria była oporna na jedną lub dwie grupy leków, można przejść do stanu, w którym mamy oporność absolutnie na wszystko. Dla fermy oznacza to bardzo poważne ryzyko. Nie ma czym leczyć. To jest koniec takiego stada – zaznaczała dr Karolina Wódz.
Z tego powodu podstawą nie powinno być leczenie na wszelki wypadek, lecz dokładne ustalenie, z jakim patogenem mamy do czynienia. Dopiero kolejnym krokiem powinno być sprawdzenie, na jakie leki dany drobnoustrój jest wrażliwy. Temu służy antybiogram, a coraz większe znaczenie ma także oznaczanie MIC, czyli minimalnego stężenia hamującego. To właśnie takie badania pozwalają dobrać lek i dawkę nie na oko, lecz na podstawie konkretnych danych. Przyszłość natomiast należy do diagnostyki molekularnej i sekwencjonowania całego genomu.
– Wchodzimy w coś, co nazwałam monitoringiem genetycznym. Dzięki temu można nie tylko wykrywać geny oporności, ale też przewidywać, jakie zagrożenia mogą pojawić się na fermie za chwilę. To ważne narzędzie nie tylko dla laboratoriów i lekarzy weterynarii, ale również dla nowoczesnych gospodarstw, które chcą lepiej kontrolować zdrowie stada – mówiła specjalistka.
Eksperci są zgodni, że walka z lekoopornością nie rozegra się w laboratoriach, lecz na poziomie codziennych decyzji podejmowanych w gospodarstwach. Każde nieuzasadnione użycie antybiotyku, każda pominięta diagnostyka i zaniedbanie bioasekuracji przyspieszają proces, który może doprowadzić do sytuacji bez wyjścia – braku skutecznego leczenia.
Dominika Stancelewska
