Globalne zanieczyszczenie pasz pozostaje poważnym wyzwaniem. Najnowszy raport firmy DSM-Firmenich, dotyczący skażenia pasz mykotoksynami, pokazuje, że problem toksyn grzybowych nie tylko nie ustępuje, ale w wielu regionach Europy i świata przybiera na sile. Dla producentów zwierząt oznacza to realne zagrożenie zdrowia stad i wyników produkcyjnych. Dlatego tak ważne jest badanie zawartości mykotoksyn w materiałach paszowych i w gotowych paszach. Wiedza o jakości używanych komponentów pozwala zdecydować, czy surowiec można użyć dla danej grupy zwierząt, czy bezpiecznie jest użyć go dla loch, u których mógłby powodować długofalowe problemy zdrowotne i pogarszać rozród.
Zbiory zbóż pod lupą
Mykotoksyny to wtórne metabolity grzybów pleśniowych, przede wszystkim z rodzaju Fusarium, Aspergillus i Penicillium. Ich obecność w paszach jest ściśle powiązana z warunkami pogodowymi w trakcie wegetacji, przebiegiem zbiorów oraz sposobem magazynowania surowców. Jak pokazują dane z raportu MTXsurvey Annual Report 2025, 2025 rok charakteryzował się dużą presją skażenia, zwłaszcza mykotoksynami fuzaryjnymi. Analiza tysięcy próbek zbóż i komponentów paszowych wykazała, że zdecydowana większość surowców zawierała więcej niż jedną mykotoksynę, co istotnie zwiększa ryzyko efektu synergii i potęguje negatywny wpływ na organizm zwierząt. W ubiegłym roku w próbach zbóż oznaczona została też zawartość alkaloidów sporyszu.
W zbiorach dominowały mykotoksyny produkowane przez grzyby Fusarium. Najczęściej wykrywane były: deoksyniwalenol (DON), zearalenon (ZEN) i fumonizyny (FUM). Raport wskazuje, że DON występował w bardzo wysokim odsetku próbek zbóż, zwłaszcza kukurydzy i pszenicy. Co istotne, w wielu przypadkach poziomy toksyn nie przekraczały wartości granicznych określonych w przepisach, jednak ich stała obecność w dawkach pokarmowych prowadzi do przewlekłego obciążenia organizmu zwierząt.
Zearalenon, szczególnie groźny dla loch i loszek, był często wykrywany równolegle z DON, co zwiększa ryzyko zaburzeń rozrodu. Fumonizyny natomiast pozostają istotnym problemem w kukurydzy, zwłaszcza tej pochodzącej z regionów dotkniętych okresami wilgoci i wysokich temperatur.
Współwystępowanie deoksyniwalenolu i fumonizyn w paszy może przyczyniać się do zmniejszenia powierzchni wchłaniania składników pokarmowych wskutek upośledzenia rozwoju kosmków jelitowych. Zwierzęta, mimo iż jedzą paszę, nie są w stanie wykorzystać zawartych w niej składników odżywczych i nie przyrastają wystarczająco, pogarsza się ich status zdrowotny.
Z reguły w paszach jest więcej niż jedna mykotoksyna
Jednym z najważniejszych wniosków raportu jest powszechność współwystępowania kilku mykotoksyn w jednym surowcu. Ponad 70–80% analizowanych próbek zawierało co najmniej dwie toksyny, a w wielu przypadkach wykrywano ich znacznie więcej. Taki „koktajl mykotoksyn” jest szczególnie niebezpieczny, ponieważ:
- toksyny wzajemnie potęgują swoje działanie,
- objawy kliniczne są niespecyficzne i trudne do jednoznacznej diagnozy,
- negatywny wpływ na zdrowie i produkcyjność pojawia się nawet przy małych stężeniach.
W praktyce oznacza to pogorszenie pobrania paszy, przyrostów masy ciała, obniżenie odporności i większą podatność zwierząt na infekcje.
Skutki mykotoksyn w produkcji trzody chlewnej
Świnie należą do gatunków szczególnie wrażliwych na mykotoksyny. Z raportu i danych terenowych wynika, że w 2025 roku producenci trzody coraz częściej obserwowali:
- obniżenie wyników rozrodu,
- zaburzenia rui i problemy z pokryciem,
- zwiększoną liczbę powtórek rui,
- słabszy odchów prosiąt,
- częstsze biegunki,
- infekcje wtórne.
DON działa głównie immunosupresyjnie i ogranicza pobranie paszy, natomiast ZEN zaburza gospodarkę hormonalną, szczególnie u loszek remontowych. Fumonizyny wpływają negatywnie na funkcjonowanie jelit i wątroby, co przekłada się na gorsze wykorzystanie składników pokarmowych.
Raport zwraca również uwagę na znaczenie warunków przechowywania zbóż. Nawet surowce o stosunkowo niskim poziomie skażenia w momencie zbioru mogą ulec dalszemu pogorszeniu jakości w wyniku zbyt wysokiej wilgotności, braku odpowiedniej wentylacji, uszkodzeń mechanicznych ziarna, długiego okresu magazynowania bez kontroli. W przypadku niektórych mykotoksyn zwiększenie ich stężenia było związane właśnie z wtórnym rozwojem pleśni w magazynach.
Mykotoksyny pozostaną problemem w kolejnych sezonach
Eksperci podkreślają, że zmiany klimatyczne sprzyjają rozwojowi grzybów toksynotwórczych. Niestabilna pogoda, intensywne opady przeplatane okresami suszy i ciepłe jesienie powodują, że presja mykotoksyn będzie utrzymywać się także w kolejnych latach. Warunki spowodowane przez suszę zwiększają ryzyko wystąpienia aflatoksyn
i fumonizyn.
Raport wyraźnie pokazuje, że mykotoksyny pozostają jednym z największych, choć często niedocenianych zagrożeń w żywieniu zwierząt. Zeszłoroczne zbiory nie są wolne od toksyn, a ich powszechne współwystępowanie znacząco zwiększa ryzyko strat zdrowotnych i produkcyjnych. Dla producentów trzody chlewnej oznacza to konieczność jeszcze większej kontroli jakości pasz i podejmowania działań zapobiegawczych na każdym etapie produkcji. Tym bardziej że mykotoksyny są odporne na większość metod obróbki technologicznej, takich jak wysoka temperatura czy mechaniczne przetwarzanie. Dlatego kluczowe znaczenie ma profilaktyka: prawidłowe suszenie i wentylacja zbóż, utrzymanie higieny silosów, eliminacja szkodników magazynowych oraz regularne monitorowanie jakości pasz.
Skutecznym wsparciem w ochronie stada jest profilaktyczne stosowanie naturalnych sorbentów mykotoksyn, ponieważ mykotoksyny występują ogniskowo i często pozostają niewykryte aż do momentu pojawienia się problemów zdrowotnych w stadzie.
Dominika Stancelewska
