Ile kosztują poczciwe Ursusy 3512?Wasak
StoryEditorciągniki rolnicze

Prawie 100 tys. za starego Ursusa. Czy to już przesada?

06.04.2026., 14:00h
Mateusz WasakMateusz Wasak

Ceny starych, poczciwych Ursusów potrafią zadziwiać i to wiadomo nie od dziś. Przeglądając ogłoszenia modelu 3512 byliśmy jednak w szoku, bowiem w przedziale 60-100 tys. zł znaleźliśmy co najmniej kilka egzemplarzy. Oczywiście takie stawki obowiązują w przypadku najładniejszych. Czy jednak chcąc zostać posiadaczem ładnego 3512 bądź podobnego ciągnika jesteśmy skazani na wyłożenie tak dużych pieniędzy? I czy to w ogóle taka opcja ma sens?

Rekordowe kwoty za legendę: Ile kosztuje sentyment?

Ursus 3512 to nadal poszukiwany na rynku ciągnik. Zdają sobie z tego sprawę także ich właściciele. Bo choć najtańsze egzemplarze da się kupić już od ok. 30 tys. zł, to nożyce cenowe są w przypadku tych modeli bardzo rozwarte. Najdroższy obecnie egzemplarz kosztuje… 93 tys. zł. Trzeba przyznać, że to naprawdę ładny ciągnik od pierwszego właściciela i z 2009 roku i z przebiegiem zaledwie 798 motogodzin.

image
FOTO: Olx

Kolekcjonerskie perełki czy maszyny do pracy?

Kolejny egzemplarz pochodzi z 2003 roku, również od pierwszego właściciela. Przebieg nieco wyższy, choć nadal niemalże symboliczny – 2441 motogodzin. Ciągnik wyceniono na 81 500 zł.

image
FOTO: Olx

Kolejny egzemplarz wyprodukowano w 1996 roku. Stan określany jest jako idealny, bowiem ciągnik nigdy nie pracował w gospodarstwie; był wykorzystywany do nauki jazdy w szkole rolniczej. Cena? 63 800 zł.

image
FOTO: Olx

To tylko kilka przykładów. Kiedy dodamy do puli Fergusony 255 czy nieco słabsze Ursusy 2812, ciągników w absurdalnych wręcz cenach jeszcze przybędzie.

Azjatycka ofensywa: Nowy ciągnik w cenie używanego Ursusa

Cena ciągnika to jedno. To, czy znajdzie on nabywcę to inna sprawa. Coraz bardziej zasadne staje się stwierdzenie, że “ursusowa bańka cenowa” powoli zaczyna pękać. Dlaczego? Rolnicy w rozmowach coraz częściej stwierdzają, że przy tak wysokich cenach starszych Ursusów lepszą opcją stają się dalekowschodnie nowe ciągniki. Nic dziwnego; za niecałe 100 tys. zł po negocjacjach można już myśleć o 40-50-konnym ciągniku z Korei czy Indii, a poniżej tej kwoty (brutto oczywiście) możemy już przebierać w ofertach chińskich producentów. Nie wspominając już o różnicach w możliwościach i wyposażeniu ciągników obejmujących czy to przedni napęd, inne możliwości hydrauliki czy komfortową, szczelną kabinę.

Jeżeli cenimy sobie klasyczne rozwiązania starego dobrego Masseya, do gry ostatnio wkroczył TAFE z modelem 240S, czyli nieco bardziej nowoczesna interpretacja Fergusona 255 za 69 tys. zł netto.

Drugie życie klasyka, czyli Ursus „jak z salonu”

To bynajmniej nie ostatnie opcje; bardzo ciekawą propozycję ma w tym kontekście firma Krawiec Traktor, która skupuje i gruntownie odnawia tego typu ciągniki. W ten sposób można stać się właścicielem starego, ale jak nowego Ursusa 3512 lub Masseya Fergusona 255 nawet za niespełna 40 tys. zł.

Alternatyw dla poczciwych, ale drogich Ursusów 3512 jest coraz więcej. Oczywiście rolnicy nadal cenią niezawodność i dostępność części dla produkowanych nad Wisłą ciągników, jednak dalekowschodnie konstrukcje kuszą rolników ceną, wyposażeniem i możliwościami. Oczywiście trzeba tu zwrócić uwagę na na dostępność części zamiennych, jednak w przypadku marek mających już oficjalnych dystrybutorów w Polsce nie stanowi to żadnego problemu. Równie dobrą i jeszcze tańszą opcją jest wybór odnowionego ciągnika, jednak tutaj, jak dowiedzieliśmy się w firmie Krawiec Traktor, podaż nie nadąża za popytem i trzeba odczekać swoje w kolejce, żeby taki ciągnik kupić.

M. Wasak

Warsaw
wi_00
mon
wi_00
tue
wi_00
wed
wi_00
thu
wi_00
fri
wi_00
06. kwiecień 2026 14:02