Jerzy PestkaTomasz Ślęzak
StoryEditorWYWIAD

„Sprzedajemy jeden ciągnik dziennie”. Używane ciągniki przeżywają boom

08.05.2026., 16:00h

Nowe ciągniki oferują nowoczesne i precyzyjne rozwiązania. Producenci przekonują, że ich maszyny są wydajne i gwarantują efektywną realizację zadań w gospodarstwach. Największy jednak problem, jeśli chodzi o realizację zakupu stanowi cena nowych traktorów. To dlatego w naszym kraju atrakcyjną alternatywę stanowi rynek maszyn używanych. Firma Pestrol z Cekcyna niedaleko Tucholi jest jednym z największych sprzedawców ciągników używanych w kraju. Statystycznie sprzedaje jeden traktor dziennie. Maszyny są sprowadzane z państw w całej Europie.

Pierwszy ciągnik został sprowadzony 25 lat temu z Danii. W tamtych czasach w polskich gospodarstwach dominowały krajowe Ursusy. Traktory jednak charakteryzowały się słabszymi parametrami i elementami wyposażenia w porównaniu z ciągnikami pracującymi na zachodzie Europy. Działalność firmy opiera się głównie na imporcie i sprzedaży ciągników oraz maszyn towarzyszących. Oferuje także ciągniki i maszyny na wynajem, a także serwis sprzętu rolniczego. Sprowadzany sprzęt jest sprawdzany i w razie potrzeby naprawiany. Przed zakupem klient jest informowany o wszelkich dokonanych naprawach. W ofercie firmy znaleźć można poza ciągnikami także ładowarki teleskopowe, kombajny oraz inne maszyny, także budowlane i komunalne. O tym jak wygląda rynek maszyn używanych w naszym kraju, działalności firmy i jej początkach rozmawialiśmy z Jerzym Pestką, założycielem Pestrol. Rodzinna firma prowadzona jest wraz z dziećmi Łukaszem, Marcinem i Moniką oraz żoną Zofią.

25 lat temu sprowadził Pan pierwszy ciągnik z Danii. Dlaczego postanowił Pan ściągnąć maszynę do swojego gospodarstwa?

To wynikało z aktualnej potrzeby. W tamtym czasie segment ciągników podobny był do rynku samochodów osobowych. Na polskich drogach jeździło sporo Fiatów 126 p, Fiatów 125 i Polonezów. Każdy kto się przesiadł na używane auto z Zachodu od razu doświadczał znacznej różnicy, jeśli chodzi o komfort i osiągi. Ja w swoim gospodarstwie posiadałem wtedy czterocylindrowego Ursusa. Mam grunty pagórkowate. Maszyna miała problemy z pokonywaniem wzniesień. Nienajlepiej także z nich zjeżdżała z agregatem pracującym w ziemi. Udało mi się sprowadzić z Danii Massey Fergusona model 2640 z charakterystyczną kwadratową kabiną. To była bardzo prosta konstrukcja, ale traktor dawał nieporównywalnie większy komfort niż Ursusy, jakie posiadałem. Miał biegi na krótkiej dźwigni. To był bardzo dobry ciągnik. Po traktor pojechałem Starem 1142. Na targach w Poznaniu prezentowała się firma z Danii. Na stoisku był Polak, który poinformował mnie, że ciekawy traktor jest tam dostępny. Pokazał nawet jakieś zdjęcia. Pojechałem na miejsce i kupiłem ciągnik. To były czasy, kiedy były granice. Jechało się na miejsce tydzień i potem tydzień trwał powrót.

image
Podczas Dnia Otwartego zostało zaprezentowanych kilkadziesiąt używanych ciągników różnej mocy i różnych producentów
FOTO: Tomasz Ślęzak

Pierwszy ciągnik sprowadzony był na własne potrzeby. Jak wyglądał rozwój firmy i handel ciągnikami na większą skalę?

Rozwijaliśmy się powoli i stopniowo. Pierwszy ciągnik pracował u nas rok. Potem go sprzedałem i były środki, aby kupić kolejny używany. Kiedy rozpoczynaliśmy działalność, w gospodarstwie prowadzona była produkcja trzody chlewnej. Stado liczyło kilkaset sztuk. Sprzedaż była powoli zwiększana. Zacząłem poznawać rynki maszyn używanych w Europie. Wymagało to cierpliwości i konsekwencji. Dobre ciągniki trzeba wiedzieć jak znaleźć. Konieczne było wypracowanie siatki kontaktów i firm, z którymi współpracujemy.

image
maszyny rolnicze

Ciągniki od komornika za grosze. Ursus od 7 tys. zł, zbiornik na mleko za 870 zł

W początkowej fazie naszej działalności było trudno, ponieważ wielu rolników dalej chciało pracować na Ursusach. Potem to się jednak zmieniło. Wraz z kolejnymi używanymi traktorami zauważyli, że jest jednak różnica między używaną polską maszyną a tą wyprodukowaną na Zachodzie. Przez 25 lat naszej działalności występowały kilkumiesięczne przerwy w sprzedaży. Potem jednak była ona sukcesywnie rozwijana. Obecnie moi synowie mają opanowane rynki nie tylko w Europie. Została stworzona sieć kontaktów. Przez 25 lat udało się nawiązać bardzo dobre relacje z naszymi partnerami i stąd też pochodzą nasze maszyny. Od zachodnich firm nie kupujemy pojedynczych egzemplarzy, tylko całe pakiety ciągników wynoszące 5, 10 a nawet 20 szt. 80% ciągników sprowadzanych do kraju to są maszyny kupowane od firm, z którymi współpracujemy.

image
Dniu Pola towarzyszyły liczne atrakcje. Był on zorganizowany w formie rodzinnego pikniku
FOTO: Tomasz Ślęzak

Czy zakup używanych ciągników może być wspierany przez bankowe instrumenty finansowe?

Współpracujemy z dwoma bankami. One organizują umowy leasingowe. Przedstawicielki banków dostępne są u nas na miejscu, dzięki czemu klient może załatwić wszystko jednego dnia. Dzięki dużej skali sprzedaży posiadamy najkorzystniejsze oferty finansowania wliczając w to oferty 0% na używane maszyny. Jesteśmy największymi w Polsce dostawcami maszyn używanych dla tych banków.

Jak dużo używanych ciągników sprzedajecie?

Oprócz niedziel udaje nam się sprzedawać jeden ciągnik dziennie. Staramy się nie sprowadzać ciągników, które mają przepracowane więcej niż 10 tys. mth. Kłopot jest potem ze sprzedażą takich maszyn. Nie jest też tak, że ściągamy włącznie takie, które mają na licznikach 3–4–5 tys. mth. Są i takie, które mają 8 tys. mth. Staramy się jednak unikać traktorów z dużą ilością mth. Sprzedaż takich trwa bowiem potem dosyć długo. Sprowadzane maszyny sprawdzamy w naszych warsztatach. Podłączane są komputery i przeprowadzana jest diagnostyka. Dokonujemy także niezbędnych napraw. Im młodszy traktor, tym droższy. Kupowany jest przez wymagającego klienta. Traktory ściągamy z całej Europy Zachodniej.

Jakie gospodarstwa kupują od was używane ciągniki?

Nasi klienci są bardzo różnorodni. Od mniejszych gospodarstw, które kupują starsze maszyny po duże przedsiębiorstwa, które potrzebują używanych ciągników dużej mocy. Sprzedajemy ciągniki od 80 do 500 KM. Używane 2–3–4-letnie maszyny są zdecydowanie tańsze od nowych odpowiedników, dlatego są często kupowane przez gospodarstwa prowadzące produkcję na dużą skalę. Potrzebują one traktorów, które są w stanie wydajnie pracować z maszynami uprawowymi o znacznych szerokościach roboczych. Na rynku występuje znaczny popyt na używane ciągniki dużej mocy.

image
FOTO:

Jakich ciągników najwięcej sprzedajecie, jeżeli chodzi o markę?

Sprzedajemy bardzo różne marki. Praktycznie przez nasz plac przewijają się wszyscy najpopularniejsi producenci. Rolnicy bardzo chętnie kupują marki uznawane za premium. Najwięcej sprzedajemy modeli czterech producentów John Deere, Fendt, Claas i Case IH. Sprzedajemy także sporo kombajnów i ładowarek teleskopowych. W Polsce nie ma znacznego zapotrzebowania na małe modele kombajnów. Mniejsze gospodarstwa nie są w stanie ich kupić. Dobrze się sprzedają jednak kombajny zapewniające dużą wydajność. Kupują je firmy usługowe i rolnicze przedsiębiorstwa. Rocznie sprzedajemy 30–40 szt. kombajnów. Zdarzają się sytuacje awaryjne. Czasem w gospodarstwie podczas żniw popsuje się maszyna i wtedy używany kombajn jest kupowany u nas od razu prosto z placu. Sporo kombajnów sprzedajemy wyprodukowanych w okolicach 2010 r. Mają one przepracowane od 2 do 4,5 tys. mth. Oczywiście zdarzają się świeższe i bardziej przepracowane modele. Takie, które na licznikach mają 1 tys. mth lub 5 tys. mth. Staramy się jednak nie handlować maszynami wyeksploatowanymi, tak aby unikać potem niepotrzebnych kłopotów.

Po raz pierwszy zorganizowaliście Dzień Pola, który odbywa się na gruntach należących do waszego gospodarstwa. Po co to wydarzenie zostało przeprowadzone?

Chcemy się reklamować, tak aby dotrzeć do większego grona rolników. Na ogłoszenia na popularnym portalu internetowym wydajemy kilkadziesiąt tys. zł miesięcznie. Do udziału w wydarzeniu zaprosiliśmy kilka branżowych firm, tak aby rolnicy mogli zapoznać się z szeroką ofertą handlową. Nasza firma ma charakter rodzinny. Jej rozwój możliwy był dzięki mojej żonie Zofii. Ja jeździłem i szukałem ciągników, ona ciężko pracowała w gospodarstwie i obsługiwała trzodę chlewną. Cały czas się rozwijamy i zapewniamy rolnikom możliwie najlepszą ofertę używanych ciągników. Wiem, że jest to atrakcyjna alternatywa dla nowych maszyn.

Dziękuję za rozmowę.

Tomasz Ślęzak

fot. T. Ślęzak

Warsaw
wi_00
mon
wi_00
tue
wi_00
wed
wi_00
thu
wi_00
fri
wi_00
08. maj 2026 16:02