Pamiętajmy, by dezynfekować całą długość strzyka, a nie tylko końcówkę, a kubek zawsze był dobrze napełniony środkiem (jodowym lub chlorowym). Zmiana preparatu Na ”rano-wieczór” nie jest konieczna. Jeśli stosujemy środki dobrych producentów, bakterie nie uodparniają się ani na jod, ani na chlorBeata Dąbrowska
StoryEditorChoroby krów

Antybiotyk przy mastitis? W większości przypadków niepotrzebny

29.03.2026., 13:00h

Mastitis wciąż należy do najkosztowniejszych chorób w stadach krów mlecznych. Bardzo często panaceum na wysoką liczbę komórek somatycznych, powtarzające się zapalenia i spadek produkcji mleka jest kolejna tubka antybiotyku. A to duży błąd.

Dziś wracamy do jednego z tematów poruszanych podczas cyklu konferencji dla hodowców bydła i producentów mleka, którą od 23 lat organizuje firma Blattin. W tym roku, spotkania – tradycyjnie już – odbywające się w różnych regionach kraju, poświęcone były praktycznym sposobom ograniczania zapaleń wymienia. Wiele cennych zaleceń, wskazówek i praktycznych rozwiązań przekazał hodowcom dr n. wet. Sebastian Smulski – obecnie niekwestionowany autorytet w swej dziedzinie, z 25‑letnim doświadczeniem terenowym, laboratoryjnym i dydaktycznym.

Diagnostyka filarem leczenia

Zamiast "gasić" zapalenie gruczołu mlekowego aplikowaniem kolejnej tubki antybiotyku warto podejść do tematu systemowo, opierając się na diagnostyce, profilaktyce i konsekwentnych małych zmianach. Bo nie każda krowa z zapaleniem wymienia wymaga antybiotyku. Okazuje się, że tylko w 10% klinicznych przypadków mastitis antybiotyk musi być podany natychmiast. W pozostałych, mamy czas na diagnostykę i leczenie celowane. Bo to właśnie diagnostyka jest podstawą rozsądnego leczenia, a podawanie antybiotyku, tam gdzie nie jest konieczny jest tylko zbędnym kosztem, obciążeniem dla organizmu krowy i bywa wręcz szkodliwe. Dlaczego? Bo nadmiar antybiotyków osłabia lokalną odporność oraz podnosi "somatykę" (preparat drażni tkankę wymienia wywołując reakcję zapalną). Kiedy zatem antybiotyk powinien być zastosowany? Gdy wiemy, z czym walczymy lub gdy stan krowy wymaga natychmiastowego działania-– zaleca dr Sebastian Smulski, który wyróżnia trzy stopnie mastitis:

MS‑1 (lekki stopień, 50–70% przypadków) – występują tylko zmiany w mleku (kłaczki, wodniste mleko), brak wyraźnych zmian w wymieniu, krowa ogólnie w dobrej kondycji;

MS‑2 (umiarkowany stopień, 20–30% przypadków) – zmiany w mleku,opuchlizna, bolesność ćwiartki lub strzyku, lekko osłabiony apetyt;

MS‑3 (ciężki stopień, ok. 10% przypadków) – silnie powiększone, bolesne wymię, sinienie ćwiartki, wysoka gorączka, apatia, silny spadek przeżuwania, krowa "leje się przez ręce", zagrożenie życia.

image
– Mastitis wymaga myślenia w skali całego stada, a nie pojedynczej krowy. Dla stada liczącego 100 krów dobrym wynikiem jest poniżej 3 przypadków mastitis na miesiąc i liczbie komórek somatycznych w mleku zbiorczym nieprzekraczającej 200 tys. /1 ml – twierdzi dr Sebastian Smulski
FOTO: Beata Dąbrowska

Jak wskazuje ekspert, w przypadkach MS-1 i MS-2 najlepszym rozwiązaniem jest zastosowanie leku przeciwzapalnego, pobranie próbki mleka z chorej ćwiartki i wykonanie szybkiego, 24-godzinnego testu. Gdy wskaże, że przyczyną infekcji są bakterie, wówczas dobieramy odpowiedni antybiotyk i czas leczenia. Gdy brak jest wzrostu bakterii, to prawdopodobnie przyczyną zapalenia są grzyby lub coli i wówczas stosowanie antybiotyku nie ma uzasadnienia. Inaczej jest w przypadku stopnia MS-3, gdzie krowa jest w ciężkim stanie i antybiotyk ogólny musimy podać natychmiast, bez czekania na wyniki badania, bo tutaj liczy się czas. Przy potwierdzonym już zakażeniu bakteryjnym np. Streptococcus uberis – tubki podajemy minimum przez 5 dni; przy paciorkowcach i gronkowcach – według wyniku i zaleceń.

Jak podkreśla dr Sebastian Smulski, stosowanie się do powyższych zasad przynosi wymierne efekty w postaci: mniejszego zużycia antybiotyków (30% przypadków leczonych bez tubek), braku zbędnego okresu karencji – mleko krowy z lekkim zapaleniem, leczonej tylko przeciwzapalnie, często nadaje się do sprzedaży.

Największym i niewidocznym wrogiem wymienia są zapalenia podkliniczne, w których brak jest objawów w wymieniu i mleku, natomiast w ćwiartce i mleku zbiorczym liczba komórek somatycznych jest podwyższona.

Jakie wyniki LKS uznajemy za dobre?

– Za naprawdę zdrową ćwiartkę uważa się taką, która ma poniżej 100 tys. komórek somatycznych. Dla całego wymienia i stada praktycznie przyjmuje się próg 200 tys. LKS i taki poziom powinien być naszym celem. Norma 400 tys. dotyczy wyłącznie wymogów mleczarni, a nie zdrowia wymienia – zaznacza dr Smulski. – Jeżeli w stadzie 100 krów mamy 20 sztuk z LKS powyżej 1 000 000 to nie ma technicznego sposobu, by nie mieć klinicznych zapaleń, niezależnie od tego jak dobry jest sprzęt udojowy, legowiska czy dezynfekcja.

Ile kosztuje podwyższona LKS?

Każde +100 tys. komórek somatycznych więcej ponad poziom 200 tys. oznacza ok. 2,5% mleka mniej.

Straty z tytułu zapaleń podklinicznych (wysoka somatyka) są 4–5 razy większe niż z samych zapaleń klinicznych, które widać.

Kluczowe jest podłoże

Patogeny środowiskowe (szczególnie Streptococcus uberis, E. coli) uwielbiają: wilgoć, zbitą, nieprzewiewną ściółkę, brudne, mokre legowiska. Między innymi dlatego szczególną uwagę należy w tej kwestii poświęcić krowom w okresie okołoporodowym, kiedy to mają najniższą odporność. Wówczas fatalne warunki na porodówce niemal gwarantują mastitis. O ile słoma jest wygodnym i naturalnym podłożem dla krów, o tyle wilgotna jest idealnym środowiskiem dla Streptococcus uberis.

W opinii dr. Smulskiego, najlepszym rozwiązaniem w obiektach wolnostanowiskowych jest materac słomiano-wapienny, pod warunkiem, że słoma jest dobrze pocięta, sucha i dobrze wymieszana z kredą, tworząc suchą i pylącą całość. Tylko wtedy spełnia swoją osuszającą rolę i hamuje namnażanie się bakterii środowiskowych. W praktyce stada na materacu słomiano‑wapiennym osiągają poniżej 1% klinicznych mastitis/miesiąc i LKS <200 tys. przez cały rok.

Z kolei separat z gnojowicy działa dobrze, pod warunkiem, że jest suchy, sypki i świeży, najlepiej z dodatkiem kredy i ewentualnie niewielkiej ilości słomy. Zbyt mała siła zgniotu na separatorach (oszczędzanie sit) powoduje, że często jest on za wilgotny i zwiększa ilość bakterii, zamiast je ograniczać. Najlepszym higienicznie – zdaniem eksperta – podłożem jest piasek. Wymaga jednak: odpowiedniej infrastruktury, droższego i trudniejszego zarządzania gnojowicą i w polskich warunkach rzadko w pełni jest wdrażany. Powszechnie za to stosowane są gumowe maty, które okazują się być nienajlepszym rozwiązaniem, bo ​sama mata nie chłonie wilgoci, a mleko i odchody zalegają na powierzchni tworząc doskonałe warunki dla rozwoju bakterii środowiskowych.

Piana, rękawiczki, papierowy ręcznik

​To trzy "święte" akcesoria doju – twierdzi dr Sebastian Smulski​. – Rękawiczki jednorazowe są obowiązkowe przy doju, bowiem poprzez nabłonek skóry rąk bakterie mogą swobodnie przechodzić na wymię. Powierzchnia rękawiczki jest dla nich dużo mniej przyjazna i mechaniczne przenoszenie patogenów z wymienia na wymię jest zmniejszone. Zwracajmy również uwagę na skład piany do predipingu – apelował ekspert. – Najlepsze są piany zawierające skuteczny dwutlenek chloru (ClO₂) lub bardzo dobrej jakości preparaty kwasowe Strzyki każdej krowy powinny być wycierane osobnym papierowym ręcznikiem. Jeżeli zastanawiacie się czy strzyki po doju dezynfekować kubkiem, czy sprayem, to zdecydowanie lepsze efekty przynosi używanie kubka, który daje lepszą kontrolę dezynfekcji i pewność, że cały strzyk zostanie pokryty preparatem. Sprayem trudniej jest równomiernie pokryć cały strzyk aż do nasady.

Dlaczego zasuszenie jest tak ważne?

50% nowych zakażeń wymienia powstaje w okresie zasuszenia. Objawy często widać dopiero po wycieleniu, nawet do 3. miesiąca laktacji. W klasycznym postępowaniu w okresie zasuszenia każda krowa dostaje tubkę antybiotykową na zasuszenie oraz czop uszczelniający kanał strzykowy. To się jednak zmieni, bowiem od 2030 roku obowiązywać będzie selektywna terapia w zasuszeniu, która zakłada, że wszystkie krowy dostają czopy, a antybiotyk tylko sztuki problematyczne (podwyższona somatyka, historia zapaleń). Selektywną terapię zasuszeniową można bezpiecznie wprowadzić pod warunkiem, że liczba komórek somatycznych nie przekracza 250 tys., w stadzie mamy niewiele zapaleń klinicznych i brak jest bakterii: Staphylococcus aureus i Streptococcus agalactiae, a ponadto w stadzie prowadzona jest pełna dokumentacja (raporty, wyniki). Jeśli te warunki nie są spełnione, wprowadzenie selektywnej terapii zasuszeniowej może przynieść więcej szkody niż pożytku.

Beata Dąbrowska

Warsaw
wi_00
mon
wi_00
tue
wi_00
wed
wi_00
thu
wi_00
fri
wi_00
29. marzec 2026 13:02