”Festiwal wyników z kapelusza”. Rolnicy zbierają nawet 1,5 t kukurydzy z hektara, a aplikacja suszowa pokazuje 0% stratAHM/A. Sawicka/canva
StoryEditorSusza 2026

Z hektara zebrali ledwie 1,5 tony kukurydzy. A potem zobaczyli, jak wyliczono im straty

23.10.2026., 21:00h

Z hektara zbierają miejscami zaledwie 1,5 tony kukurydzy, a aplikacja suszowa potrafi wykazać nawet zerowe straty. Rolnicy nie kryją oburzenia wyliczeniami, które ich zdaniem nie mają wiele wspólnego z rzeczywistością. Adrian Wawrzyniak z rolniczej Solidarności mówi o „festiwalu wyników z kapelusza” i ostrzega, że bez realnej pomocy gospodarstwom może zabraknąć pieniędzy na kolejny sezon.

Wawrzyniak: "Festiwal wyników z kapelusza nadal trwa, rok w rok spotykamy się z tym samym"

Tegoroczny sezon dał się rolnikom we znaki już wiosną. Najpierw przyszły przymrozki, które ograniczyły plonowanie rzepaku i jęczmienia. Później rośliny musiały zmierzyć się z falą upałów, a następnie z długotrwałym brakiem opadów. W wielu gospodarstwach skutki tych zjawisk widać dziś podczas zbiorów.

Problemem nie są jednak wyłącznie słabe plony. Rolnicy kwestionują również wyniki wyliczeń strat w aplikacji suszowej. Jak relacjonuje Adrian Wawrzyniak, rzecznik prasowy NSZZ Solidarność RI, w gospodarstwach pojawiają się kalkulacje wskazujące na zaledwie 5–8 proc. strat, a zdarzają się nawet wyniki zerowe dla poszczególnych upraw.

– Festiwal wyników z kapelusza nadal trwa, rok w rok spotykamy się z tym samym – mówi Adrian Wawrzyniak.

Przymrozki ograniczyły plony rzepaku nawet o połowę

Pierwsze poważne problemy pojawiły się już wiosną. Przymrozki uderzyły przede wszystkim w rzepak i jęczmień, ograniczając ich potencjał plonowania.

– Przy rzepakach plony były ograniczone praktycznie o 50 proc. Jęczmień ozimy też miał około 30 proc. strat spowodowanych przymrozkami – wylicza Wawrzyniak.

Później sytuację pogorszyły wysokie temperatury. W czerwcu upały przekraczające 40 stopni Celsjusza doprowadzały do silnego stresu roślin. Następnie susza, która nasilała się w kolejnych tygodniach, szczególnie dotknęła kukurydzę i soję.

Największe problemy z plonami kukurydzy występują w wielu miejscach od Opolszczyzny po Dolny Śląsk. Skala strat jest bardzo zróżnicowana, ale zdarzają się wyjątkowo słabe wyniki.

– Skrajne przypadki są takie, że rolnicy zbierają po półtorej tony kukurydzy z hektara, bo niestety jest bardzo źle – mówi działacz rolniczej Solidarności.

Jako przykład podaje gospodarstwo, w którym z 70 ha kukurydzy na ziarno zebrano 90 ton. Oznacza to średnio niespełna 1,3 t z hektara.

Kukurydza plonuje od 3 do 9 ton z hektara

Także w gospodarstwie Adriana Wawrzyniaka zróżnicowanie plonów kukurydzy jest duże. Zbiory nie zostały jeszcze zakończone, dlatego ostateczny wynik nie jest znany.

– Na ten moment nie jesteśmy w stanie określić średniego plonu, bo zróżnicowanie na polach jest ogromne. W regionie plony wynoszą od 3 do 9 ton z hektara, maksymalnie 10 ton – mówi rozmówca.

W poprzednim sezonie plony w jego gospodarstwie przekraczały 10 t/ha. Tegoroczny wynik będzie więc wyraźnie słabszy.

Problemy dotyczą również soi. Według informacji, które docierają do Wawrzyniaka od innych rolników, zbiory wynoszą niekiedy około 800 kg, 1,2 t czy 2 t z hektara. W lepszych warunkach plony sięgały 2,5–3 t/ha.

Nie wszystkie uprawy ucierpiały w takim samym stopniu, ale zdaniem rozmówcy tegoroczna susza wyraźnie odbiła się na produkcji roślinnej.

Aplikacja suszowa pokazuje kilka procent strat. „Jak to możliwe?”

Po wypełnieniu wniosków w aplikacji suszowej rolnicy zaczęli otrzymywać wyliczenia strat. Według Wawrzyniaka wielu gospodarzy jest zaskoczonych ich wysokością, ponieważ wyniki nie odpowiadają temu, co obserwują na polach i podczas zbiorów.

– Głównie rolnicy mają wyliczone 6, 7 czy 8 proc. strat. Najwyższy wynik, z którym się spotkałem w informacjach od rolników, wynosił około 15 proc. – relacjonuje.

Szczególne wątpliwości budzą przypadki, w których sąsiadujące ze sobą działki otrzymują zupełnie różne wyniki, mimo podobnych warunków glebowych i tej samej uprawy.

– Pole ma 20 hektarów. Jest podzielone na dwie działki, a uprawa była taka sama. Jedno gospodarstwo ma z tej uprawy 14 proc. strat, a drugie 4 proc., mimo że klasa ziemi jest taka sama. To kuriozum – mówi Adrian Wawrzyniak.

Jeszcze większe zdziwienie budzą kalkulacje, w których aplikacja wykazuje zerowe straty na rzepaku lub kukurydzy.

Rolnicy pytają więc, jak takie wyniki mają się do rzeczywistych zbiorów, szczególnie w sezonie, w którym susza znacząco ograniczyła plonowanie wielu upraw.

– Jak można tak wyliczać straty? Rolnik wie, ile zebrał, i wie, jaki był przebieg pogody. My również inwestujemy we własne stacje pogodowe i wiemy, ile deszczu faktycznie spadło. Susza była, a z aplikacji wychodzi kilka procent strat – podkreśla rozmówca.

Rolnicy chcą kontroli NIK nad systemem szacowania suszy

Wątpliwości dotyczące działania aplikacji suszowej nie są nowe. Adrian Wawrzyniak przypomina, że na początku czerwca rolnicza Solidarność złożyła wniosek do Najwyższej Izby Kontroli w sprawie zbadania tego problemu.

Więcej w artykule: System monitoringu suszy do kontroli? Rolnicy składają wniosek do NIK

Organizacja chce również uzyskać informacje o dalszych działaniach NIK i ewentualnych wynikach kontroli. Jak zaznacza rozmówca, wcześniej otrzymała odpowiedź, że zostanie poinformowana o przeprowadzeniu kontroli i jej rezultatach.

Adrian Wawrzyniak krytycznie ocenia rolę Instytutu Uprawy Nawożenia i Gleboznawstwa (IUNG-PIB) w systemie monitorowania suszy rolniczej. Jego zdaniem należy rozważyć zmianę sposobu oceny strat, a kompetencje w tym zakresie powinien przejąć Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej (IMGW).

– Kolejny rok z rzędu instytucja IUNG, w naszej ocenie, nie sprawdza się w kwestii oceniania suszy. Uważamy, że należy rozważyć zmianę tego systemu, a kompetencje w zakresie oceny suszy powinien przejąć Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej. Może wtedy wyglądałoby to inaczej – mówi Wawrzyniak.

Obecnie w przypadku suszy straty są szacowane za pośrednictwem aplikacji suszowej. To odróżnia tę procedurę od szacowania szkód przez komisje powoływane w związku z innymi niekorzystnymi zjawiskami atmosferycznymi.

Pomoc za przymrozki. Rolnicy chcą liczenia strat dla konkretnej uprawy

Kolejnym problemem jest konstrukcja zasad pomocy dla gospodarstw poszkodowanych przez przymrozki. W ocenie Adriana Wawrzyniaka próg 30 proc. strat w średniej rocznej produkcji roślinnej całego gospodarstwa może wykluczyć wielu rolników z możliwości uzyskania wsparcia.

Dlaczego? Nawet jeśli przymrozki poważnie uszkodziły rzepak lub jęczmień, uprawy te mogą stanowić tylko część całego areału. Straty w ich plonowaniu nie muszą więc przełożyć się na wymagany poziom strat w całej produkcji roślinnej gospodarstwa.

– Na rzepaku mieliśmy ponad 30, a nawet 40 proc. strat z powodu przymrozków, ale w przeliczeniu na średnią produkcję całego gospodarstwa wychodziło nam 6–8 proc. W życiu nie osiągnie się w ten sposób 30 proc. – tłumaczy Adrian Wawrzyniak.

Dlatego organizacja chce, aby próg strat był odnoszony do konkretnej uprawy, a nie do całej produkcji roślinnej gospodarstwa.

– Najlepszym rozwiązaniem byłoby wypłacanie pomocy do upraw, które rzeczywiście ucierpiały. Jeśli ktoś poniósł straty w rzepaku i przekroczył określony próg, wsparcie powinno dotyczyć właśnie tej uprawy – postuluje rozmówca.

Rolnicza Solidarność zamierza ponownie wystąpić w tej sprawie do ministerstwa. Organizacja chce również wrócić do kwestii uwzględnienia kukurydzy w pomocy związanej ze skutkami wysokich temperatur

Rolnicy spłacają zobowiązania, ale brakuje pieniędzy na nowy sezon

Słabsze zbiory oznaczają niższe przychody, a to utrudnia przygotowanie gospodarstw do kolejnego sezonu. Rolnicy muszą regulować zobowiązania za nawozy, środki do produkcji i wcześniej poniesione koszty, a jednocześnie finansować nowe zasiewy.

– Rolnicy starają się na bieżąco spłacać zadłużenie związane z nawozami i środkami do produkcji roślinnej. Pytanie brzmi, z czym wejdą w nowy sezon, bo zasobów finansowych na kolejne zasiewy może po prostu zabraknąć – mówi Adrian Wawrzyniak.

Dodatkowym problemem są ceny i dostępność nawozów. Jak relacjonuje rozmówca, zdarzały się przypadki wycofywania wcześniej przyjętych zamówień. Rolnicy, którzy zamawiali saletrę po około 1800 zł za tonę, mieli po dwóch lub trzech tygodniach otrzymywać informację, że zamówienie nie zostanie zrealizowane na ustalonych warunkach, a nowa cena może wynosić nawet 2500 zł za tonę.

W tej sytuacji część gospodarstw ogranicza nawożenie i rezygnuje z inwestycji. Priorytetem staje się spłata kredytów, rat leasingowych i bieżących zobowiązań.

– Jeżeli mamy tak obniżone dochody i nie ma realnej pomocy ze strony rządu, to rolnicy starają się spłacić to, co już mają do zapłacenia. Nie ma inwestycji, nie ma perspektyw. Jest wielka niewiadoma, co dalej – ocenia Adrian Wawrzyniak.

Nie ma inwestycji, nie ma perspektyw. Jest wielka niewiadoma, co dalej – ocenia Adrian Wawrzyniak

Rolnik: „Ministerstwo mobilizuje nas do protestów”

Zdaniem działacza rolniczej Solidarności brak skutecznego wsparcia, problemy z aplikacją suszową oraz rosnące koszty produkcji mogą doprowadzić do kolejnych protestów.

Organizacja zapowiada ponowne zgłoszenie zastrzeżeń dotyczących szacowania strat, a także działania na rzecz zmiany zasad pomocy za przymrozki. W planach są również rozmowy z innymi organizacjami rolniczymi.

– Jeżeli nie będzie refleksji ze strony Ministerstwa Rolnictwa i konkretnej pomocy dla gospodarstw, rolnikom nie pozostanie nic innego, jak zacząć wywierać inną presję i protestować – zapowiada Adrian Wawrzyniak.

„Ministerstwo mobilizuje nas do protestów” – mówi Adrian Wawrzyniak

Jak dodaje, kolejne rozczarowania związane z programami pomocowymi mogą zwiększać determinację rolników.

– Jeżeli mamy aplikację suszową, której wyniki nie przekładają się na rzeczywistość, i programy, które nie dają realnego wsparcia, to rząd sam mobilizuje nas do protestów – podsumowuje rozmówca.

Dla wielu gospodarstw najbliższe miesiące będą więc nie tylko okresem jesiennych prac polowych, ale przede wszystkim próbą utrzymania płynności finansowej. Przy słabszych zbiorach, wysokich kosztach produkcji i niepewności dotyczącej pomocy publicznej pytanie o to, jak sfinansować kolejny sezon, staje się coraz bardziej aktualne.

Agnieszka Sawicka

Warsaw
wi_00
mon
wi_00
tue
wi_00
wed
wi_00
thu
wi_00
fri
wi_00
23. październik 2026 21:02