Benedykt TurbańskiAndrzej Rutkowski
StoryEditorReportaż z gospodarstwa

Roboty przejęły dój, ale oni na tym nie kończą. Teraz czas na własne prosięta

10.09.2026., 16:00h

Zautomatyzowali produkcję mleka dochodząc do skali sprzedaży 150 tys. litrów miesięcznie. Jednocześnie, pomimo ogromnych problemów rynkowych, utrzymali tucz trzody chlewnej. A teraz dodatkowo są na etapie rozruchu nowej chlewni z porodówkami dla loch – cel jest taki, aby uniezależnić się od zakupu prosiąt i przejść na tucz w systemie zamkniętym. To wyjątkowe gospodarstwo, gdzie od lat produkcja mleka uzupełnia się z żywcem wieprzowym, prowadzą Wioletta i Benedykt Turbańscy wraz z synem Tomaszem i córką Weroniką.

– Ktoś może się zapytać – dlaczego nie zdecydowaliśmy się na wąską specjalizację, a prowadzimy i cały czas rozwijamy dwa wymagające kierunki produkcji zwierzęcej? Po pierwsze, sama produkcja roślinna w dzisiejszych czasach nawet przy 100 ha nie zapewnia odpowiednich dochodów i rolnicy często muszą podejmować dodatkową pracę na etacie. Po drugie, produkcja mleka i trzody chlewnej to kierunki, które bardzo dobrze się uzupełniają i zazwyczaj tak było, że jak nie płacił żywiec wieprzowy to płaciło mleko lub na odwrót. Jest to bardziej bezpieczny model gospodarowania. Dopiero teraz tak się zrobiło na rynkach, że w obu przypadkach ceny poszły w dół. Ja osobiście nie pamiętam tak ciężkich czasów dla rolnictwa w Polsce, dlatego jestem zadowolony, że naszym partnerem jest tak solidna mleczarnia jak SM Gostyń. Najbardziej jednak martwi mnie to, że tak ciężka ekonomicznie sytuacja w rolnictwie, odstraszy nawet tych młodych, którzy wiązali swoją przyszłość z rolnictwem – zaznaczył Benedykt Turbański....

Pozostało 86% tekstu
Dostęp do tego artykułu mają tylko Prenumeratorzy Tygodnika Poradnika Rolniczego.
Żeby przeczytać ten i inne artykuły Premium wykup dostęp.
Masz już prenumeratę? Zaloguj się
Warsaw
wi_00
mon
wi_00
tue
wi_00
wed
wi_00
thu
wi_00
fri
wi_00
10. wrzesień 2026 16:02