W ciągu kilku chwil hodowcy stracili dorobek życiaJózef Nuckowski
StoryEditorLata ciężkiej pracy przepadły w kilka chwil

Rolnicy z Podlasia w pożarze stracili oborę i 100 szt. bydła. "Nie poddamy się"

23.05.2023., 12:01h
Rolnicy, którzy na Podlasiu prowadzą gospodarstwo mleczne w ciągu jednej pechowej nocy stracili ogromną część swojego dorobku życia. Pożar pochłonął oborę i niemal 100 sztuk bydła mlecznego. Gospodarze chcą szybko odnowić produkcję, ale bez pomocy ludzi dobrej woli ciężko będzie im wybudować oborę i zakupić stado krów.

Nocny pożar gospodarstwa mlecznego w Kizielanach na Podlasiu

12 maja 2023 r. około godziny trzeciej w nocy, w rodzinnym gospodarstwie państwa Kulfanów w Kizielanach (gm. Janów, pow. sokólski)  wybuchł tragiczny w skutkach pożar. W ciągu kilku chwil hodowcy zostali bez budynku i bez krów mlecznych, dzięki którym utrzymywali gospodarstwo.

Obudziłam się przed trzecią nad ranem i zobaczyłam czerwoną łunę nad oborą. Wyjrzałam przez okno, usłyszałam trzask płonącej obory. Obudziłam męża i natychmiast zadzwoniłam po straż pożarną. Niestety, ani budynku, ani zwierząt znajdujących się w nim nie udało się uratować – mówi Justyna Kulfan.

Gospodarze do dzisiaj nie mogą pozbierać się po tragedii. Mówią, że gdyby pożar wybuchł w dzień, to może udałoby się uratować zwierzęta. Z drugiej strony, boją się myśleć, co by było, gdyby synowa Justyna się nie obudziła. Dom, w którym mieszkają położony jest niedaleko obory, a dodatkowo poprzez zabudowania był z nią połączony, więc ogień mógł strawić nie tylko budynek inwentarski.

image

W ciągu kilku chwil hodowcy stracili dorobek życia

FOTO: Józef Nuckowski

Rolnik narażając własne życie próbował ratować krowy, ale na pomoc było już za późno

– Szybko wbiegłem do obory, aby ratować zwierzęta, jednak ogień nie pozwalał mi na przedostanie się do nich, a dodatkowo, nie dawały one już oznak życia. Spróbowałem wypuścić je drugim wejściem do budynku, ale na pomoc było już za późno. Szybko zająłem się gaszeniem obory, aby ogień nie przeszedł na dom. Straż jeszcze nie dojechała, więc robiłem co mogłem. Na początku zabezpieczyłem ciągniki stojące przy płonącym budynku. Następnie usunąłem sprzed obory silos zbożowy, który uniemożliwiał mi podjazd do budynku. Łyżką zamontowaną na ładowarce woziłem wodę z pobliskiej rzeczki wylewając ją na oborę od strony domu – relacjonuje Mateusz Kulfan.

Obora państwa Kulfanów była stopniowo rozbudowywana i składała się z czterech części. Dodatkowo w przylegających do niej obiektach znajdowała się młodzież.

Rolnicy w pożarze stracili niemal 100 sztuk bydła, w tym ponad 60 krów mlecznych

– Udało nam się uratować jedynie jałówki, które przebywały w przylegających do obory dwóch wiatach. Ocalały także cielęta utrzymywane w budkach oraz jedna starsza jałówka, która była akurat poza oborą. Ciągle nie mogę odżałować tego, że nie mogliśmy uratować 61 krów i 38 sztuk młodzieży w oborze – mówi Andrzej Kulfan, który gospodarstwo po rodzicach przejął około 40 lat temu i od tamtej pory je rozwijał.

Tyle lat ciężkiej pracy przepadło w ciągu kilku chwil. Teraz najgorsze są poranki. Wychodząc z domu widzę pogorzelisko i cała tragedia ponownie stoi mi przed oczami. Przy tym nieszczęściu cała szóstka naszych dzieci była z nami, aby nam pomóc i nas wesprzeć – mówi Halina Kulfan.

image

Gospodarzom udało się uratować tylko część młodzieży

FOTO: Józef Nuckowski

Rolnicy nie pozostali sami w obliczu tragedii

Państwo Kulfanowie za pośrednictwem naszej gazety chcą podziękować wszystkim osobom, które wsparły ich w tym ogromnym nieszczęściu.

– Nawet nie wiedzieliśmy, że otacza nas tylu dobrych ludzi. Wszystkim z całego serca dziękujemy za każde wsparcie – mówi pani Justyna.

Gospodarze podkreślają, że pomoc zaoferowała im m.in. Spółdzielnia Mleczarska Mlekpol w Grajewie oraz poseł na Sejm RP Mieczysław Baszko.

image

– Teraz czekamy na przyjazd ubezpieczyciela, po którym będziemy mogli rozpocząć sprzątanie pogorzeliska – mówią hodowcy

FOTO: Józef Nuckowski

Hodowcy nie zamierzają się poddać i chcą odbudować swój warsztat pracy. Mają jednak świadomość, że budowa nawet mniejszej obory spełniającej w przyszłości wymogi związane z dobrostanem zwierząt będzie bardzo droga. Wiedzą też, że uzyskane odszkodowanie z ubezpieczenia nie wystarczy na oborę i jej zasiedlenie.

– Do przyjazdu ubezpieczyciela nie możemy nawet sprzątać pogorzeliska. Chcemy jak najszybciej się z tym uporać, żeby zacząć planować odbudowę. Nie mam nawet pojęcia, ile będzie kosztowała obora na około 60 krów i przynajmniej na część młodzieży, ale wiem, że będzie to droga inwestycja – mówi Andrzej Kulfan.

image

Na zdjęciu od prawej: Justyna i Mateusz Kulfanowie, Halina i Andrzej Kulfanowie oraz Łukasz – brat pana Mateusza

FOTO: Józef Nuckowski

Wizytówka gospodarstwa rodziny Kulfanów

Andrzej Kulfan wspólnie z żoną Haliną oraz synem Mateuszem i synową Justyną prowadzi w Kizielanach (gm. Janów, pow. sokólski) gospodarstwo mleczne o powierzchni blisko 100 ha. Na 24 ha uprawiana jest kukurydza, około 12 ha zajmuje pszenżyto ozime, na 13 ha zasiane jest żyto ozime, około 8,5 ha zajmuje jęczmień ozimy, a na 8 ha rośnie jara mieszanka zbożowa. Pozostałą część areału zajmują użytki zielone. Gospodarze utrzymywali 126 sztuk bydła, z czego 61 sztuk stanowiły krowy mleczne, 11 buhaje, a pozostałą część jałówki. Obecnie stado liczy tylko 26 jałówek i cieląt. Do tragicznego zdarzenia, surowiec w ilości około 50 tys. litrów miesięcznie, dostarczany był do Spółdzielni Mleczarskiej Mlekpol w Grajewie.

Gospodarze po utracie źródła dochodów, sprzedają nadwyżkę zboża, które przeznaczone było dla bydła, które stracili.

– Mamy też problem, że w jednym z silosów zostało nam sporo kiszonki z kukurydzy, którą już skarmialiśmy i w związku z tym długo nie da się jej przetrzymać. Prawdopodobnie będziemy musieli zawieźć ją do biogazowni – mówi Andrzej Kulfan.

Szybko uda się odbudować część stada krów

Jak informuje Podlaski Związek Hodowców Bydła i Producentów Mleka, w zaledwie kilka dni rolnicy głównie z Podlasia, ale też innych województw zadeklarowali przekazanie rodzinie Kulfanów kilkadziesiąt sztuk bydła. Dokładnie jest będzie to 47 cieliczek, jałówek na terenie województwa podlaskiego, a kolejne kilkanaście sztuk z woj. kujawsko-pomorskiego, warmińsko-mazurskiego, wielkopolskiego i mazowieckiego. 

Radości nie kryje rodzina Kulfanów. Łukasz Kulfan, syn rolników dziekuje wszystkim hodowcom, którzy wsparli akcję zbiórki zwierząt koordynowaną przez Tomasza Cieślika, szefa Podlaskiego ZHBiPM. 

– Na twarzach moich rodziców znowu pojawił się uśmiech – dodaje Łukasz Kulfan. 

Pomóżmy rolnikom w odbudowie obory

Wybudowanie i zasiedlenie nowej obory będzie bardzo kosztowne. W związku z tym, w imieniu poszkodowanych hodowców zwracamy się do wszystkich ludzi dobrej woli o udzielenie nawet najmniejszego wsparcia za pośrednictwem internetowej zrzutki pod adresem: https://zrzutka.pl/cstusu.

Jak do tej pory udało się uzbierać ok. 60% potrzebnej kwoty.

image

Hodowcy chcą odbudować oborę i wznowić produkcję mleka, ale bez pomocy ludzi państwu Kulfanom ciężko będzie wrócić do produkcji mleka

FOTO: Józef Nuckowski

Józef Nuckowski

Warsaw
wi_00
mon
wi_00
tue
wi_00
wed
wi_00
thu
wi_00
fri
wi_00
14. lipiec 2024 16:31