Agnieszka i Marcin Kurowscy mają ponad 70 sztuk bydła rasy holsztyńsko-fryzyjskiej, w tym około 40 krów mlecznych.Anna Malinowski
StoryEditorReportaż

Te krowy codziennie pokonują 7 km. Syn rolnika zna każdą po imieniu

20.08.2026., 15:00h
Anna MalinowskiAnna Malinowski

Krowy Agnieszki i Marcina Kurowskich każdego dnia przemierzają 7 km w drodze na pastwisko i z powrotem. W stadzie każda ma swoje imię, a 11-letni Bartek, syn gospodarzy, bezbłędnie rozpoznaje wszystkie zwierzęta. Rodzina z Wielkopolskiej Białej od ponad 20 lat prowadzi gospodarstwo mleczne, w którym w codziennej pracy pomagają także dzieci.

W Wielkopolskiej Białej, nad Białką i Notecią, wszystko wydaje się wyjątkowe: gospodarze, ich dzieci, krowy mleczne oraz pastwiska, na które zwierzęta codziennie rano pokonują dystans 3,5 km. Wieczorem wracają do gospodarstwa tą samą trasą.

Gospodarstwo z wielopokoleniową tradycją

Agnieszka i Marcin Kurowscy prowadzą gospodarstwo wspólnie od ponad 20 lat. Obecnie mają 80 ha gruntów ornych i użytków zielonych oraz ponad 70 sztuk bydła rasy holsztyńsko-fryzyjskiej, w tym około 40 krów mlecznych.

Rolnictwo jest w rodzinie Kurowskich wielopokoleniową tradycją.

– Mam dwóch braci, więc każdemu z nas przypadła część gospodarstwa. Wszyscy zostaliśmy w rodzinnej wiosce i wzajemnie sobie pomagamy – mówi gospodarz.

Dzieci pomagają rodzicom

Agnieszka i Marcin mają czworo dzieci: 18-letnią Natalię, 13-letnią Patrycję, 11-letniego Bartka i 6-letniego Janka. Wszyscy pomagają rodzicom w codziennych obowiązkach.

Patrycja zajmuje się drobiem, najstarsza córka chętnie zagląda do kuchni, a synowie najbardziej interesują się bydłem. Gdy przyjeżdżam na gospodarstwo, Patrycja karmi kury i wypuszcza kaczki. Bartek i Janek nalewają wodę do 1000-litrowego zbiornika, który później zostanie zawieziony na pastwisko.

image
Bartek zna każdą krowę po numerze kolczyka, imieniu i wyglądzie
FOTO: Anna Malinowski

Każda krowa ma imię

Dzień spędzony z gospodarzami zaczyna się dla mnie o godz. 5 rano. Mimo wczesnej pory, gdy docieram na miejsce, krowy są już wydojone. Przestępują z nogi na nogę, jakby wiedziały, że za chwilę wyruszą na soczyste pastwiska.

Bartek twierdzi, że zna każdą krowę po numerze kolczyka, imieniu i wyglądzie. Początkowo trudno mi w to uwierzyć, dlatego chłopiec zgadza się na eksperyment. Z zawiązanymi oczami podchodzę z nim do kolejnych zwierząt i pytam o ich imiona.

Nie ma ani chwili zawahania ani jednej pomyłki. Ojciec próbuje podpowiadać, ale niepotrzebnie - i na dodatek z błędami. Bartek wylicza kolejne imiona:

– Pokraka, Malina, Chuda, Róża, Sarna, Dora, Kopytko, Psotnica, Siwa, Białuszka, Czarnulka, Fałka, Oczko…

image
Agnieszka i Marcin Kurowscy prowadzą gospodarstwo w Wielkopolskiej Białej koło Trzcianki
FOTO: Anna Malinowski

Codziennie 7 km drogi na pastwisko

Gleby w gospodarstwie są słabe - dominują klasy bonitacyjne V i VI. Dzięki stosowaniu obornika krowiego jęczmień, pszenica, pszenżyto i kukurydza plonują jednak zadowalająco. Obok gospodarstwa piętrzy się stóg liczący około 350 bel siana. Kolejne 350 bel stanowi sianokiszonka.

Marcin Kurowski nawołuje krowy. Zwierzęta wychodzą z budynków gospodarskich na podwórze i spokojnie kierują się w stronę bramy. Następnie skręcają w lewo. Trasę znają doskonale, ponieważ od wczesnej wiosny do późnej jesieni codziennie rano pokonują 3,5 km na pastwisko, a wieczorem przechodzą kolejne 3,5 km w drodze powrotnej.

Świeże powietrze i ruch są korzystne nie tylko dla ludzi. Widać to po stadzie pana Marcina, zwłaszcza gdy idzie się ze zwierzętami tak blisko jak podczas tej wędrówki.

Krowy maszerują przed nami, narzucając tempo całej grupie. Niektóre podjadają pokrzywy, inne skubią trawę na poboczu, po czym doganiają resztę stada. Nawet wysoko cielne sztuki poruszają się lekko i sprawnie.

A co się dzieje, gdy krowa zacznie się cielić na pastwisku?

Bartek natychmiast odpowiada: – To nic. Taka krowa odchodzi od stada na bok i kładzie się. Idzie z nią kilka innych krów, jakby miały jej pilnować. Wieczorem zabieramy cielaka do gospodarstwa, bo nie dałby rady sam przejść takiej drogi.

Po chwili dodaje: – Krowy dają sobie radę nawet z wilkami. Widziałem filmik, na którym duże krowy otoczyły cielęta i wilki nie miały szans.

image
Agnieszka i Marcin Kurowscy prowadzą gospodarstwo w Wielkopolskiej Białej koło Trzcianki
FOTO: Anna Malinowski

Pastwisko, woda i naturalna pasza

Po około godzinie wędrówki krowy same skręcają na pastwisko po lewej stronie drogi. Czekają tam na nie pojemniki z wodą. Zwierzęta pozostaną na miejscu do zachodu słońca, a następnie ruszą w drogę powrotną, po drodze podskubując roślinność przy poboczu.

– Zauważyłem, że wiosną chętnie jedzą świeże pędy krzewów, latem pokrzywy i inne zioła, a jesienią gałęzie drzew – opowiada Marcin Kurowski, gdy wracamy do gospodarstwa.

Krowy żyją długo i dają dobre mleko

Niektóre krowy mają około 10 lat. Są w dobrej kondycji i nadal dają zadowalającą ilość mleka. Zwierzęta pozostają w gospodarstwie przez około dziewięć laktacji, a pierwszy raz są zacielane nie wcześniej niż w 19. miesiącu życia.

Inseminacją zajmuje się sam Marcin.

– Kilka lat temu ukończyłem kurs inseminatora. Teraz płacę tylko za nasienie – mówi z dumą hodowca i inseminator bydła w jednej osobie.

image
Po około godzinie wędrówki krowy same skręcają na pastwisko po lewej stronie drogi
FOTO: Anna Malinowski

Byczki są sprzedawane w wieku kilku tygodni. Ich cena wynosi od 2000 do 2500 zł za sztukę. Znacznie trudniejsza jest sytuacja na rynku mleka. Cena surowca w całym kraju pozostaje niezadowalająca i wynosi średnio około 1,75 zł za litr.

Pan Marcin zachowuje jednak optymizm i liczy, że wkrótce nadejdą lepsze czasy oraz wyższe ceny. Średnia roczna produkcja mleka w gospodarstwie Kurowskich wynosi około 8000 litrów od krowy.

– To mleko ma wyjątkowy smak. Zawdzięcza go paszy, którą krowy znajdują na pastwiskach od początku wiosny do końca jesieni, oraz sianokiszonce z własnych łąk, skarmianej zimą – przekonuje gospodarz.

Po powrocie do gospodarstwa Bartek nabiera kubek schłodzonego mleka i wypija połowę jednym haustem. Mówi, że mu smakuje, bo jest słodkie. Pytany, czy pił kiedyś mleko ze sklepu, przez chwilę się zastanawia. W końcu przyznaje nieśmiało:

– Tak, ale mi nie smakowało. Było jakieś gorzkie i jakby z wodą.

Tekst i zdjęcia: Anna Malinowski, Nagrania i montaż: Michał Heluszka

Warsaw
wi_00
mon
wi_00
tue
wi_00
wed
wi_00
thu
wi_00
fri
wi_00
20. sierpień 2026 15:19