Uczestnicy otwarcia nowej oboryDominika Zieja
StoryEditorReportaż z gospodarstwa

Nowa obora dla 210 krów i 4 roboty. Wydajność stada sięga 14,3 tys. kg mleka

14.08.2026., 16:00h
Dominika ZiejaDominika Zieja

Nowoczesna obora dla 210 krów rozpoczęła pracę w Trzebinach (Wielkopolska). To kolejny etap rozwoju Przedsiębiorstwa Rolnego Długie Stare, które konsekwentnie inwestuje w automatyzację produkcji mleka.

Nowa obora została wyposażona w cztery roboty udojowe. Po ich uruchomieniu przedsiębiorstwo dysponuje już ośmioma stanowiskami automatycznego doju firmy Lely w gospodarstwie w Trzebinach. W innej z obór, w Niechłodzie, również należącej do Przedsiębiorstwa Rolnego Długie Stare, a uruchomionej w 2012 roku, obecnie mieści się kolejne 8 robotów. Zastosowane rozwiązania pozwalają ograniczyć nakłady pracy, a jednocześnie zapewniają bieżące monitorowanie parametrów produkcyjnych i zdrowotnych krów. Trudności z pozyskaniem pracowników, w szczególności do doju sprawiają, że nowoczesne technologie stają się standardem również w tych największych gospodarstwach mlecznych.

image
Uczestnicy otwarcia nowej obory
FOTO: Dominika Zieja

14 lat doju automatycznego

Kiedy zarządzający gospodarstwem robili pierwsze kroki w kierunku robotyzacji doju w roku 2012, wtedy decyzja o budowie dużej obory z robotami udojowymi była w Polsce rozwiązaniem pionierskim.

– W środowisku mówiło się wtedy: co oni robią? Wielu uważało, że roboty nadają się tylko do gospodarstw rodzinnych. Tymczasem od razu na sam początek zdecydowaliśmy się na 6 robotów w jednej oborze i dziś, po 14 latach, widzimy, że była to bardzo dobra decyzja, a potwierdzeniem tego jest montaż kolejnych robotów, których mamy już kilkanaście – wspomina wiceprezes Grzegorz Martyn.

Pierwsza obora z dojem automatycznym we wsi Niechłód to obiekt o długości ok. 100 m, szerokości 34 m i wysokości 11,5 m, wyposażony początkowo w 6 robotów udojowych. Po roku dołożono siódmego robota, a w 2018 r. kolejnego. Dziś pracuje tam 8 robotów, obsługujących ok. 450 krów.

– W chwili uruchomienia była to największa inwestycja tego typu w kraju. Co ciekawe, gdy montowano u nas pierwsze roboty, cała firma Lely miała ich wtedy w Polsce zaledwie ok. 20 – powiedział główny hodowca Witold Glapa.

W pierwszej oborze zastosowano klasyczny układ z jednym stołem paszowym pośrodku budynku. Legowiska wyposażono w materace ścielone słomą z dodatkiem wapna, a odchody usuwane są zgarniaczami. Choć rozwiązanie funkcjonuje i sprawdza się przez kilkanaście lat, to doświadczenia z użytkowania obiektu pokazały także jego ograniczenia.

– W tamtym czasie nie mieliśmy jeszcze doświadczeń z robotami. Dziś wiemy, że pewne rozwiązania można wykonać inaczej i wygodniej zarówno dla krów, jak i obsługi – przyznał główny hodowca.

image
Prezes Przedsiębiorstwa Rolnego Długie Stare Marek Lorych
FOTO: Dominika Zieja
image
Wiceprezes Przedsiębiorstwa Rolnego Długie Stare Grzegorz Martyn
FOTO: Dominika Zieja
image
Główny hodowca Witold Glapa
FOTO: Dominika Zieja

WIZYTÓWKA GOSPODARSTWA

Przedsiębiorstwo Rolnego Długie Stare prowadzi hodowlę bydła w kilku lokalizacjach, utrzymując 2500 szt. bydła rasy hf (ok. 1150 krów w doju), 700 szt. bydła rasy limousine (ok. 200 mamek). W Trzebinach (pracuje już 8 robotów) średnia wydajność laktacyjna to 14,3 tys. kg, w Niechłodzie (8 robotów) – 14,1 tys. kg, w Wilkowicach (hala) – 13 tys. kg, w Strzyżewicach (hala) – 10 tys. kg. Areał upraw zajmuje ok. 3500 ha, a są to: kukurydza, zboża, łąki, lucerna, buraki cukrowe i rzepak.

Dwa stoły – bez słomy

Kolejny rozwój skali produkcji, jak i doju automatycznego przypada na rok 2024, kiedy to Przedsiębiorstwo Rolne Długie Stare otwiera zupełnie nową oborę w Trzebinach. Tu już obiekt ma zupełnie inny projekt, do stworzenia którego wykorzystano doświadczenia zdobyte przez kilkanaście lat pracy z robotami.

Budynek ma 120 m długości, 38 m szerokości i 14 m wysokości. W przeciwieństwie do starszej obory zastosowano w nim dwa stoły paszowe, umieszczone po bokach budynku.

– Taki układ poprawił komunikację krów i pracę obsługi. Zwierzęta mogą swobodniej poruszać się między robotami, stołem paszowym i separatkami – tłumaczył główny hodowca.

image
Roboty udojowe Lely w nowo otwartym obiekcie
FOTO: Dominika Zieja

W obiekcie pracują 4 roboty udojowe obsługujące obecnie ok. 210 krów. Jedną z najważniejszych zmian była całkowita rezygnacja ze słomy na legowiskach.

W Trzebinach zastosowano wodne materace gumowe oraz system kolektorów do usuwania odchodów.

– W starszej oborze słoma z wapnem sprawdza się bardzo dobrze, ale przy kolektorach mogłaby powodować ich zapychanie. Uznaliśmy, że materace wodne będą najlepszym rozwiązaniem – wyjaśnił główny hodowca, dodając, że zmiana wpłynęła nie tylko na wygodę obsługi, ale także na zdrowotność stada.

image
Materace wodne
FOTO: Dominika Zieja

Teraz nie położą się po skosie

– W oborze z materacami słomiano-wapiennymi utrzymujemy somatykę na zadowalającym poziomie 160–200 tys. komórek w mililitrze mleka. W nowym obiekcie wyniki są jeszcze lepsze, często w okolicach 100 tys. – podkreślił Witold Glapa.

W oborze z 2024 roku zmieniono również wiele detali wpływających na codzienną pracę. W miejsce prostych rur karkowych zastosowano wyprofilowane przegrody legowiskowe, które poprawiają sposób układania się krów.

– W starszych oborach przy prostych rurach, krowy często leżały po skosie. Teraz zwierzęta układają się prosto i centralnie w legowisku. To poprawia komfort i ogranicza zabrudzenia – wyjaśnił główny hodowca. Dlatego również w starszej oborze w Niechłodzie rury w legowiskach z czasem zostały przerobione na wyprofilowane.

image
Robot Lely Juno do podgarniania paszy
FOTO: Dominika Zieja

Separacja przed zasuszeniem

W Trzebinach pojawiły się także drabiny zatrzaskowe przy stole paszowym, których w Niechłodzie nie ma (tam przy stole paszowym znajduje się prosta rura karkowa). Nowszy obiekt wyposażono również w większą liczbę separatek i stref technologicznych. Dużą uwagę poświecono zwłaszcza krowom zasuszonym.

– Widzieliśmy, że krowy produkujące jeszcze ponad 40 kg mleka trudno bezpiecznie zasuszyć. Dlatego wydzieliliśmy specjalną separatkę dla krów na tydzień przed zasuszeniem, w której dostają one TMR dla krów zasuszonych. Dzięki temu dużo łatwiej przygotować krowy do zasuszenia i poprawić zdrowotność wymion – tłumaczył Witold Glapa.

W Trzebinach zamontowano również automatyczne wanny do kąpieli racic, umiejscowione przy wyjściu z robotów. W Niechłodzie nie ma tego rozwiązania, a krowy są raz w tygodniu przepędzane przez zwykłą wannę.

image
Poidła, jakie zastosowano w nowej oborze
FOTO: Dominika Zieja

Więcej miejsca przy stole paszowym

Wiele rozwiązań z obory z 2024 roku zostało zastosowanych również w tej nowo otwartej z tego roku. Najnowsza obora jest nie tylko powieleniem, ale i rozwinięciem koncepcji z 2024 roku.

– Po dwóch latach użytkowania pierwszego budynku praktycznie nie wprowadzaliśmy dużych zmian w projekcie kolejnej, naszej najnowszej obory. Pokazuje to, że obrany kierunek się sprawdził – stwierdził główny hodowca.

Nowy budynek jest jednak jeszcze lepiej zoptymalizowany pod względem komunikacji zwierząt i organizacji pracy. Jedną z niewielkich, ale ważnych zmian jest przesunięcie punktu zrzutu kolektorów, aby zwiększyć ilość miejsca przy stole paszowym. To drobna korekta wynikająca z praktyki codziennego użytkowania. Ale takie szczegóły mają ogromne znaczenie przy dużej liczbie krów. W najnowszym obiekcie zastosowano również frezowanie posadzki, a docelowo to rozwiązanie ma się znaleźć we wszystkich obiektach, zmniejszy to problemy ze ślizganiem się w oborze, zarówno krów, jak i obsługi.

image
Gnojowica składowana jest w zbiornikach naziemnych
FOTO: Dominika Zieja

Mniej przemieszczeń

Druga obora w Trzebinach korzysta ze wspólnego zaplecza technicznego i jednego zbiornika na mleko o pojemności 30 tys. l wraz z oborą z 2024 r. Docelowo cały kompleks ma działać w systemie zamkniętym.

– Chcemy ograniczyć transport zwierząt między gospodarstwami i stworzyć funkcjonalniejszy układ produkcji – podkreślił główny hodowca. Obecnie cielęta wyjeżdżają z Trzebin do innego obiektu w wieku dwóch tygodni, by powrócić jako jałówki cielne dwa miesiące przed wycieleniem.

Choć gospodarstwo to postawiło na automatyzację, to zarządzający tu specjaliści podkreślają, że roboty nie zastępują człowieka.

– Nie wierzymy w teorię, że po montażu robotów można wyjechać na wakacje. Robot wymaga nadzoru, analizy danych i codziennej pracy z krowami. Technologia bardzo pomaga, ale nie zastąpi dobrego pracownika – zaznacza główny hodowca.

Dominika Zieja

Warsaw
wi_00
mon
wi_00
tue
wi_00
wed
wi_00
thu
wi_00
fri
wi_00
14. sierpień 2026 16:02