Nowa obora została wyposażona w cztery roboty udojowe. Po ich uruchomieniu przedsiębiorstwo dysponuje już ośmioma stanowiskami automatycznego doju firmy Lely w gospodarstwie w Trzebinach. W innej z obór, w Niechłodzie, również należącej do Przedsiębiorstwa Rolnego Długie Stare, a uruchomionej w 2012 roku, obecnie mieści się kolejne 8 robotów. Zastosowane rozwiązania pozwalają ograniczyć nakłady pracy, a jednocześnie zapewniają bieżące monitorowanie parametrów produkcyjnych i zdrowotnych krów. Trudności z pozyskaniem pracowników, w szczególności do doju sprawiają, że nowoczesne technologie stają się standardem również w tych największych gospodarstwach mlecznych.
14 lat doju automatycznego
Kiedy zarządzający gospodarstwem robili pierwsze kroki w kierunku robotyzacji doju w roku 2012, wtedy decyzja o budowie dużej obory z robotami udojowymi była w Polsce rozwiązaniem pionierskim.
– W środowisku mówiło się wtedy: co oni robią? Wielu uważało, że roboty nadają się tylko do gospodarstw rodzinnych. Tymczasem od razu na sam początek zdecydowaliśmy się na 6 robotów w jednej oborze i dziś, po 14 latach, widzimy, że była to bardzo dobra decyzja, a potwierdzeniem tego jest montaż kolejnych robotów, których mamy już kilkanaście – wspomina wiceprezes Grzegorz Martyn.
Pierwsza obora z dojem automatycznym we wsi Niechłód to obiekt o długości ok. 100 m, szerokości 34 m i wysokości 11,5 m, wyposażony początkowo w 6 robotów udojowych. Po roku dołożono siódmego robota, a w 2018 r. kolejnego. Dziś pracuje tam 8 robotów, obsługujących ok. 450 krów.
– W chwili uruchomienia była to największa inwestycja tego typu w kraju. Co ciekawe, gdy montowano u nas pierwsze roboty, cała firma Lely miała ich wtedy w Polsce zaledwie ok. 20 – powiedział główny hodowca Witold Glapa.
W pierwszej oborze zastosowano klasyczny układ z jednym stołem paszowym pośrodku budynku. Legowiska wyposażono w materace ścielone słomą z dodatkiem wapna, a odchody usuwane są zgarniaczami. Choć rozwiązanie funkcjonuje i sprawdza się przez kilkanaście lat, to doświadczenia z użytkowania obiektu pokazały także jego ograniczenia.
– W tamtym czasie nie mieliśmy jeszcze doświadczeń z robotami. Dziś wiemy, że pewne rozwiązania można wykonać inaczej i wygodniej zarówno dla krów, jak i obsługi – przyznał główny hodowca.
Dwa stoły – bez słomy
Kolejny rozwój skali produkcji, jak i doju automatycznego przypada na rok 2024, kiedy to Przedsiębiorstwo Rolne Długie Stare otwiera zupełnie nową oborę w Trzebinach. Tu już obiekt ma zupełnie inny projekt, do stworzenia którego wykorzystano doświadczenia zdobyte przez kilkanaście lat pracy z robotami.
Budynek ma 120 m długości, 38 m szerokości i 14 m wysokości. W przeciwieństwie do starszej obory zastosowano w nim dwa stoły paszowe, umieszczone po bokach budynku.
– Taki układ poprawił komunikację krów i pracę obsługi. Zwierzęta mogą swobodniej poruszać się między robotami, stołem paszowym i separatkami – tłumaczył główny hodowca.
W obiekcie pracują 4 roboty udojowe obsługujące obecnie ok. 210 krów. Jedną z najważniejszych zmian była całkowita rezygnacja ze słomy na legowiskach.
W Trzebinach zastosowano wodne materace gumowe oraz system kolektorów do usuwania odchodów.
– W starszej oborze słoma z wapnem sprawdza się bardzo dobrze, ale przy kolektorach mogłaby powodować ich zapychanie. Uznaliśmy, że materace wodne będą najlepszym rozwiązaniem – wyjaśnił główny hodowca, dodając, że zmiana wpłynęła nie tylko na wygodę obsługi, ale także na zdrowotność stada.
Teraz nie położą się po skosie
– W oborze z materacami słomiano-wapiennymi utrzymujemy somatykę na zadowalającym poziomie 160–200 tys. komórek w mililitrze mleka. W nowym obiekcie wyniki są jeszcze lepsze, często w okolicach 100 tys. – podkreślił Witold Glapa.
W oborze z 2024 roku zmieniono również wiele detali wpływających na codzienną pracę. W miejsce prostych rur karkowych zastosowano wyprofilowane przegrody legowiskowe, które poprawiają sposób układania się krów.
– W starszych oborach przy prostych rurach, krowy często leżały po skosie. Teraz zwierzęta układają się prosto i centralnie w legowisku. To poprawia komfort i ogranicza zabrudzenia – wyjaśnił główny hodowca. Dlatego również w starszej oborze w Niechłodzie rury w legowiskach z czasem zostały przerobione na wyprofilowane.
Separacja przed zasuszeniem
W Trzebinach pojawiły się także drabiny zatrzaskowe przy stole paszowym, których w Niechłodzie nie ma (tam przy stole paszowym znajduje się prosta rura karkowa). Nowszy obiekt wyposażono również w większą liczbę separatek i stref technologicznych. Dużą uwagę poświecono zwłaszcza krowom zasuszonym.
– Widzieliśmy, że krowy produkujące jeszcze ponad 40 kg mleka trudno bezpiecznie zasuszyć. Dlatego wydzieliliśmy specjalną separatkę dla krów na tydzień przed zasuszeniem, w której dostają one TMR dla krów zasuszonych. Dzięki temu dużo łatwiej przygotować krowy do zasuszenia i poprawić zdrowotność wymion – tłumaczył Witold Glapa.
W Trzebinach zamontowano również automatyczne wanny do kąpieli racic, umiejscowione przy wyjściu z robotów. W Niechłodzie nie ma tego rozwiązania, a krowy są raz w tygodniu przepędzane przez zwykłą wannę.
Więcej miejsca przy stole paszowym
Wiele rozwiązań z obory z 2024 roku zostało zastosowanych również w tej nowo otwartej z tego roku. Najnowsza obora jest nie tylko powieleniem, ale i rozwinięciem koncepcji z 2024 roku.
– Po dwóch latach użytkowania pierwszego budynku praktycznie nie wprowadzaliśmy dużych zmian w projekcie kolejnej, naszej najnowszej obory. Pokazuje to, że obrany kierunek się sprawdził – stwierdził główny hodowca.
Nowy budynek jest jednak jeszcze lepiej zoptymalizowany pod względem komunikacji zwierząt i organizacji pracy. Jedną z niewielkich, ale ważnych zmian jest przesunięcie punktu zrzutu kolektorów, aby zwiększyć ilość miejsca przy stole paszowym. To drobna korekta wynikająca z praktyki codziennego użytkowania. Ale takie szczegóły mają ogromne znaczenie przy dużej liczbie krów. W najnowszym obiekcie zastosowano również frezowanie posadzki, a docelowo to rozwiązanie ma się znaleźć we wszystkich obiektach, zmniejszy to problemy ze ślizganiem się w oborze, zarówno krów, jak i obsługi.
Mniej przemieszczeń
Druga obora w Trzebinach korzysta ze wspólnego zaplecza technicznego i jednego zbiornika na mleko o pojemności 30 tys. l wraz z oborą z 2024 r. Docelowo cały kompleks ma działać w systemie zamkniętym.
– Chcemy ograniczyć transport zwierząt między gospodarstwami i stworzyć funkcjonalniejszy układ produkcji – podkreślił główny hodowca. Obecnie cielęta wyjeżdżają z Trzebin do innego obiektu w wieku dwóch tygodni, by powrócić jako jałówki cielne dwa miesiące przed wycieleniem.
Choć gospodarstwo to postawiło na automatyzację, to zarządzający tu specjaliści podkreślają, że roboty nie zastępują człowieka.
– Nie wierzymy w teorię, że po montażu robotów można wyjechać na wakacje. Robot wymaga nadzoru, analizy danych i codziennej pracy z krowami. Technologia bardzo pomaga, ale nie zastąpi dobrego pracownika – zaznacza główny hodowca.
Dominika Zieja
