StoryEditorDobry hodowca

Rolnicy z Mazowsza od 11 lat używają robotów udojowych. Jak je oceniają po latach?

08.06.2022., 14:06h
Beata DabrowskaBeata Dabrowska
Gospodarstwo Katarzyny Dmowskiej – jako jedno z pierwszych w kraju – zainwestowało przed laty w zrobotyzowany system doju. Na tych, można rzec najstarszych, dwóch robotach Lely Astronaut krowy dojone są już od ponad 11 lat i dziś nikt w rodzinie nie wyobraża sobie powrotu do pracy na hali udojowej.

Ponad dekada dojenia robotami

Kiedy w 2002 roku państwo Dmowscy podjęli trud wybudowania wolnostanowiskowej obory, funkcjonowała ona z dojarnią bok w bok 1 x 8 stanowisk, na której stado dojone było przez dekadę. Zwiększające się mleczne pogłowie i coraz bardziej żmudna praca przyczyniły się do tego, że w gospodarstwie zapadła decyzja o zakupie robotów udojowych, które doskonale funkcjonują do dziś. Mało tego. Jak wszystko na to wskazuje, synowie pani Katarzyny, którzy wspólnie z mamą prowadzą mleczną produkcję, zakładają w przyszłości zakup kolejnego takiego urządzenia.

W planach jest bowiem przedłużenie obory i dalsze zwiększanie pogłowia. Czy tak się stanie? Zobaczymy, jaka będzie opłacalność produkcji mleka, niemniej jesteśmy dobrej myśli – zaznaczyła gospodyni.

Ponad dekada pracy z robotami oznacza ogromne w tej kwestii doświadczenie. Hodowcy cenią urządzenia przede wszystkim za wyeliminowanie żmudnej pracy przy doju krów i podkreślają, że pracy i tak nie brakuje. Zmienił się tylko jej charakter.

Przede wszystkim wiele czasu trzeba poświęcić pierwiastkom, które muszą nieco dłużej przyzwyczajać się do doju w rob...

Pozostało 81% tekstu
Dostęp do tego artykułu mają tylko Prenumeratorzy Tygodnika Poradnika Rolniczego.
Żeby przeczytać ten i inne artykuły Premium wykup dostęp.
Masz już prenumeratę? Zaloguj się
Warsaw
wi_00
mon
wi_00
tue
wi_00
wed
wi_00
thu
wi_00
fri
wi_00
25. luty 2024 12:08