Warto wybierać kiszonkę wybierakiem, w postacji prostopadłościennych tafli tak jak na zdjęciu, tak aby na pryznie zostawało czoło o równej i stosunko gładkiej ścianie, co nabiera na znaczeniu zwłaszcza latemAndrzej Rutkowski
StoryEditorŻywienie krów

Kiszonka psuje się od środka? Te błędy popełnia wielu rolników

14.04.2026., 12:00h

Dlaczego kiszonka z kukurydzy czy też traw psuje się miejscami w środku pryzmy? W wyniku czego powstają charakterystyczne gniazda pleśni. Pewnie nie raz nie jeden z was się nad tym zastanawiał i poszukiwał przyczyny.

Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że jeśli pryzma została przykryta folią i z zewnątrz wygląda dobrze, to kiszonka w jej wnętrzu powinna być jednolita i bezpieczna. W praktyce jednak dość często spotykamy się z sytuacją, w której przy wybieraniu paszy pojawiają się lokalne, wyraźnie odgraniczone ogniska zepsucia. Nie chodzi wtedy o warstwę wierzchnią czy o boki, gdzie ryzyko dostępu powietrza jest intuicyjnie największe, lecz o miejsca położone pozornie bezpiecznie – w środku pryzmy. Taka sytuacja zawsze oznacza, że na etapie zbioru, zakiszania, ugniatania, przykrycia albo późniejszego wybierania doszło do błędów, które stworzyły warunki do wtórnego psucia paszy.

Kieszenie powietrzne

Podstawową przyczyną miejscowego psucia się kiszonki w środku pryzmy jest obecność tlenu. Dobra kiszonka powstaje wtedy, gdy materiał roślinny zostaje szybko odcięty od powietrza, a bakterie kwasu mlekowego mogą sprawnie obniżyć pH. Jeśli jednak w którymś fragmencie pryzmy pozostaną kieszenie powietrzne, uruchamia się niepożądana aktywność drożdży, pleśni i innych mikroorganizmów tlenowych. Nie musi to od razu oznaczać psucia całej partii. Wystarczy lokalnie słabsze ubicie, grubsza warstwa jednorazowo rozgarniętego materiału albo zbyt sucha masa, by problem rozwinął się tylko w jednym miejscu. Dlatego właśnie rolnik często widzi pojedyncze „gniazda” spleśniałej lub zagrzanej kiszonki, podczas gdy reszta pryzmy pozostaje dobrej jakości.

image
Warto zadbać o bardzo dobre ubicie jak i okrycie pryzmy czy też silosu zabezpieczające przed dostępem tlenu
FOTO: Andrzej Rutkowski

Bardzo częstą przyczyną takich ognisk jest nieodpowiednia sucha masa zakiszanego surowca. Zarówno kukurydza, jak i trawy mają swój optymalny moment zbioru, a każde odchylenie zwiększa ryzyko strat. Zbyt sucha masa, szczególnie w kiszonce z kukurydzy, stwarza duży problem z ubiciem. Materiał jest bardziej sprężysty, gorzej się układa i łatwiej zatrzymuje powietrze wewnątrz pryzmy. Nawet jeśli z zewnątrz wszystko wygląda poprawnie, wewnątrz mogą pozostać luźniejsze fragmenty, które staną się miejscem rozwoju drobnoustrojów. Z kolei w przypadku traw problemem bywa także nadmierna wilgotność, zwłaszcza gdy materiał został zebrany w niesprzyjających warunkach pogodowych albo zbyt krótko podsuszony. Wówczas fermentacja nie przebiega prawidłowo, mogą pojawić się wycieki soków kiszonkarskich, a środowisko staje się korzystne dla bakterii niepożądanych.

Szybko nie znaczy dobrze

Nie bez znaczenia pozostaje także długość sieczki. Zbyt długi materiał, zarówno w kukurydzy, jak i w trawach, znacznie utrudnia uzyskanie odpowiedniego zagęszczenia. Pryzma może wyglądać na dobrze uformowaną, ale w rzeczywistości będzie zawierała wiele drobnych przestrzeni wypełnionych powietrzem. To właśnie w nich najczęściej rozpoczyna się proces zagrzewania i pleśnienia. W kukurydzy dodatkowym problemem bywa niedostateczne rozdrobnienie ziarna, które wprawdzie nie jest bezpośrednią przyczyną psucia się kiszonki, ale świadczy o nieoptymalnym przygotowaniu materiału do zakiszania i często współwystępuje z innymi błędami technologicznymi.

Kolejnym ważnym czynnikiem jest tempo napełniania i ugniatania pryzmy. Dobra kiszonka nie powstaje wyłącznie dzięki samemu przykryciu folią. Kluczowe jest rozkładanie materiału cienkimi warstwami i systematyczne, intensywne ugniatanie każdej z nich. Gdy materiał trafia na pryzmę zbyt szybko, ciągniki nie są w stanie odpowiednio go zagęścić. W efekcie powstają strefy lepiej i gorzej ubite. Te drugie są szczególnie narażone na psucie, nawet jeśli znajdują się głęboko w środku.

Masłowa zamiast mlekowej

Do lokalnego psucia kiszonki przyczyniają się również zanieczyszczenia. Materiał zebrany z pól zabrudzonych ziemią, błotem lub resztkami obornika wnosi do pryzmy dużą liczbę niepożądanych mikroorganizmów. Dotyczy to zwłaszcza kiszonek z traw, gdzie zbyt niskie koszenie, grabienie po mokrej glebie lub uszkodzone darniowe powierzchnie łatwo zwiększają zawartość popiołu surowego. Obecność ziemi sprzyja m.in. bakteriom z rodzaju Clostridium, odpowiedzialnym za niekorzystną fermentację masłową. Taka kiszonka nie tylko gorzej pachnie i ma niższą wartość pokarmową, lecz może też wykazywać wyraźne ogniska zepsucia w różnych częściach pryzmy.

Nie można też pominąć znaczenia samego przykrycia i zabezpieczenia pryzmy. Nawet jeśli ogniska psucia są widoczne w środku, ich źródłem bywa często problem powstały wcześniej przy okrywaniu. Nieszczelna folia, słabo dociążone boki, źle wykonane zakładki czy uszkodzenia spowodowane przez ptaki i gryzonie umożliwiają powolne wnikanie powietrza. Tlen nie zawsze działa równomiernie na całą powierzchnię. Może penetrować wybrane kanały lub słabiej ubite miejsca, przez co objawy pojawiają się punktowo, a nie w formie jednolitej warstwy zepsucia. Podobnie działa woda przedostająca się do wnętrza pryzmy – przez dziury w folii, źle ukształtowany wierzch czy od strony podłoża. Nadmierna wilgoć zaburza stabilność kiszonki i może tworzyć lokalne strefy o gorszej jakości.

image
Warto wybierać kiszonkę wybierakiem, w postacji prostopadłościennych tafli tak jak na zdjęciu, tak aby na pryznie zostawało czoło o równej i stosunko gładkiej ścianie, co nabiera na znaczeniu zwłaszcza latem
FOTO: Andrzej Rutkowski

Zbyt wolne skarmianie

W praktyce wiele problemów ujawnia się dopiero po otwarciu pryzmy. Jeśli czoło kiszonki jest wybierane zbyt wolno, szczególnie w cieplejszych porach roku, do paszy zaczyna ponownie docierać powietrze. Drożdże i pleśnie aktywują się najpierw na froncie, ale później proces może sięgać głębiej, zwłaszcza tam, gdzie wcześniej istniały już problematyczne miejsca. Wtedy rolnik ma wrażenie, że kiszonka „psuje się w środku”, choć w rzeczywistości jest to efekt nakładania się dwóch problemów: błędów popełnionych podczas zakiszania oraz wtórnego napowietrzania podczas skarmiania.

Miejscowe psucie kiszonki nigdy nie jest zjawiskiem przypadkowym. Zawsze wskazuje, że w konkretnym fragmencie pryzmy zostały stworzone warunki sprzyjające obecności tlenu, rozwojowi niepożądanych drobnoustrojów lub zaburzeniu fermentacji. W kiszonce z kukurydzy najczęściej winne są zbyt suchy materiał, za długa sieczka i niedostateczne ubicie. W kiszonkach z traw częściej dochodzą do tego zanieczyszczenia ziemią, zbyt mokry surowiec oraz problemy z fermentacją masłową. Niezależnie jednak od gatunku rośliny, kluczem pozostaje ta sama zasada: szybkie zakiszanie, właściwa sucha masa, cienkie warstwy, mocne ugniatanie i bardzo szczelne okrycie. Tylko wtedy pryzma będzie jednolita, stabilna i bezpieczna jako pasza dla zwierząt.

Andrzej Rutkowski

Warsaw
wi_00
mon
wi_00
tue
wi_00
wed
wi_00
thu
wi_00
fri
wi_00
14. kwiecień 2026 12:44