suszaM. Ignaszak/A. Wawrzyniak/A. Sawicka/Canva
StoryEditorsusza

Wsadzili 4000 zł w hektar. Nie zbiorą nic? „Kłosy bieleją, owies ma 20 cm”

03.06.2026., 16:30h

Susza 2026 nie daje wytchnienia polskim gospodarstwom. Choć najnowszy raport IUNG wskazuje, że w części upraw sytuacja nie kwalifikuje się jeszcze jako susza rolnicza, to rolnicy z Zachodniopomorskiego i Dolnośląskiego alarmują: zboża bieleją, rzepaki leżą na ziemi, a straty liczone są już w setkach milionów złotych.

Drugi raport IUNG opublikowany. Na papierze lepiej, a w polu dramat

Instytut Uprawy Nawożenia i Gleboznawstwa opublikował drugi w tym roku raport monitorujący zagrożenie suszą rolniczą. Wynika z niego, że susza obejmuje już większość kraju, szczególnie uprawy zbóż ozimych i jarych. W wielu województwach zagrożenie dotyczy niemal wszystkich gmin.

Jednocześnie w raporcie nadal nie stwierdzono suszy w rzepaku i rzepiku. To właśnie ten zapis budzi największe emocje wśród producentów, którzy od tygodni obserwują gwałtowne pogarszanie się stanu plantacji.

Od poprzedniego raportu spadło u nas około 8 mm deszczu. Przy wilgotności gleby na poziomie zaledwie kilku procent taki opad nie jest w stanie odbudować zapasów wody. Tymczasem raport sugeruje, że sytuacja została poprawiona. Wystarczy wyjść w pole, żeby zobaczyć, że to nieprawda – mówi Mirosław Ignaszak, rolnik i wiceceprezes Zachodniopomorskiej Izby Rolniczej.

W uprawach zbóż jarych warunki suszy rolniczej stwierdzono na obszarze 1543 gmin, co stanowi około 62% ogólnej liczby gmin w kraju. W Zachodniopomorskiem objętych zostało 71 gmin (62,8% gmin).

– Ale to jest druga kategoria glebowa na tym obszarze – podkreśla Ignaszak.

„Po co te urządzenia, skoro nie pokazują tego, co dzieje się na polu?”

Rolnicy pytają, czy system monitorowania suszy rzeczywiście odzwierciedla stan upraw.

– Na wielu stanowiskach gleba jest wysuszona do granic możliwości. Jeśli urządzenia mają pokazywać rzeczywisty obraz sytuacji, to dlaczego nasze pola nie są objęte suszą? – pyta Ignaszak.

Rolnik z Zachodniopomorskiego pokazuje pole z wyschniętą uprawą, unoszący się pył i siano, które z nich zostało. Pyta, jaki jest cel stacji zainstalowanych na polu, w które IUNG zainwestował kilkadziesiąt tysięcy złotych, i w jaki sposób mają one służyć rolnikom.

– Druga kategoria IUNG suszy brak...

– Nawet najlepiej wykonane zabiegi fungicydowe nie uratują plonu, jeśli roślina nie ma skąd pobierać wilgoci. Owies ma 20 cm, pszenica zwija się w trąbkę i bieleje, a rzepak sięga ledwie do kolana, jest wypalony – alarmuje.

Czy raporty nie nadążają za rzeczywistością, z którą każdego dnia mierzą się gospodarstwa?

– Rolnik nie patrzy na tabelę. Rolnik patrzy na roślinę. A ta pokazuje dziś bardzo wyraźnie, że brakuje jej wody – podkreśla Mirosław Ignaszak. 

Pszenice zaczynają bieleć. „To sygnał alarmowy”

Bardzo niepokojące objawy widać na plantacjach zbóż.

Pszenice wykłosiły się bardzo szybko. W wielu miejscach górne części kłosów zaczynają bieleć. Pojawiają się całe place roślin, które przedwcześnie kończą wegetację. To oznacza, że roślina zaczyna zasychać – relacjonuje Ignaszak.

Obecnie sytuację częściowo łagodzą umiarkowane temperatury, jednak wystarczy znów kilka dni upałów, aby straty gwałtownie wzrosły.

Ta susza jest trochę ukryta. Jest chłodniej, więc skutki nie są jeszcze tak spektakularne. Ale jeśli przyjdą trzy lub cztery dni z temperaturami powyżej 30 stopni, wiele plantacji może już się nie podnieść – ostrzega wiceprezes Zachodniopomorskiej Izby Rolniczej.

Rzepak leży na ziemi. „Katastrofa na większości plantacji”

Jeszcze większe obawy dotyczą rzepaku. Mimo że raport IUNG nie wskazuje suszy w tej uprawie, rolnicy mówią o bardzo słabych rokowaniach.

W wielu gospodarstwach rzepaki wyglądają katastrofalnie. Rośliny nie mają siły budować plonu. Rolnicy czekali na kolejny raport, licząc, że sytuacja zostanie w końcu zauważona. Tymczasem dalej nie ma żadnego potwierdzenia problemu – mówi Ignaszak.

W gospodarstwach coraz częściej pojawiają się pytania o opłacalność dalszego utrzymywania plantacji.

Dolny Śląsk: setki hektarów rzepaku do likwidacji

Podobne sygnały napływają z Dolnego Śląska. Tam również oczekiwane opady nie dotarły.

– Miał być deszcz, ale znów go zabrakło. Teraz pojawiają się tylko punktowe opady burzowe, które omijają większość pól. Chmury często uciekają w kierunku Czech – mówi Adrian Wawrzyniak.

Według jego szacunków tylko w jednym powiecie około 400 hektarów rzepaku nie rokuje już uzyskania opłacalnego plonu.

– Te plantacje trzeba będzie likwidować. Rolnicy wydali na hektar od 3,5 do nawet 4 tys. zł. To są ogromne pieniądze, których nikt im nie zwróci! – alarmuje.

Straty mogą przekraczać 350 mln zł

Jeżeli przyjąć, że problem dotyczy około 100 tys. hektarów rzepaku, a średni nakład wyniósł 3,5 tys. zł na hektar, straty poniesione przez producentów mogą już przekraczać 350 mln zł.

To jednak jedynie koszt poniesionych nakładów. Nie uwzględnia on utraconych plonów, kosztów likwidacji plantacji ani konsekwencji dla płynności finansowej gospodarstw.

Kukurydza i buraki jeszcze się bronią. Ale czasu jest coraz mniej

W najnowszym raporcie IUNG nie stwierdzono jeszcze suszy w kukurydzy ani burakach cukrowych. Rolnicy podkreślają jednak, że sytuacja zmienia się bardzo szybko.

Brakuje wody w głębszych warstwach gleby, a rozwój roślin coraz bardziej zależy od pojedynczych opadów. Jeśli czerwiec przyniesie wysokie temperatury bez deszczu, kolejne gatunki mogą dołączyć do listy upraw zagrożonych stratami.

Rolnicy oczekują jednego: żeby raporty nadążały za rzeczywistością, bo w tej chwili są z "kosmosu"

Choć najnowszy raport IUNG pokazuje dalsze rozszerzanie się suszy na obszar kraju, wielu gospodarzy uważa, że rzeczywista skala problemu jest jeszcze większa.

Na polach widać oznaki przedwczesnego dojrzewania zbóż, zasychających kłosów i słabnących plantacji rzepaku.

Rolnicy nie kwestionują potrzeby monitorowania suszy, ale oczekują, że system będzie odzwierciedlał faktyczny stan upraw. Bo gdy raport mówi o poprawie, a rośliny usychają na oczach gospodarzy, trudno przekonać producentów, że sytuacja znajduje się pod kontrolą.

– Te dane z kosmosu, na których IUNG się opiera są z "kosmosu"! – grzmi Ignaszak. 

Agnieszka Sawicka

Warsaw
wi_00
mon
wi_00
tue
wi_00
wed
wi_00
thu
wi_00
fri
wi_00
03. czerwiec 2026 16:32