Z jednej strony część gospodarstw nie ma dziś presji, by oddawać ziarno za każdą cenę. Z drugiej — ci, którzy muszą sprzedać, robią to głównie z potrzeby gotówki, a nie z przekonania, że to dobry moment. To właśnie takie podejście ogranicza podaż i lokalnie podtrzymuje ceny. Na rynku nie brakuje jednak czynników, które ten obraz komplikują.
Susza, przymrozki i słabsze uprawy mieszają na rynku
Według danych GUS powierzchnia zbóż podstawowych wraz z mieszankami wzrosła do około 5,6 mln ha (o 2,9% rok do roku), a chłodna i sucha wiosna oraz lokalne przymrozki osłabiły część upraw. Do połowy maja zaorano lub zakwalifikowano do zaorania około 12,2 tys. ha zbóż ozimych. Z kolei System Monitoringu Suszy Rolniczej potwierdza pogłębiający się deficyt wody, suszę rolniczą ponownie stwierdzono w uprawach zbóż ozimych i jarych a rolnicy alarmują, że susza jest silniejsza, niż wynika z oficjalnych danych.
Tak sytuacja powoduje, że handlujący, którzy muszą zrealizować kontrakty, poszukają ziarna, co lokalnie działa stymulująco na ceny. Nie jest bowiem wcale tak, że wszyscy są skłonni je podnosić. Nastał czas, w którym zarówno rolnicy, jak i skupujący bacznie przyglądają się rozwojowi sytuacji. Rolnicy nie chcą sprzedać za tanio, a skupujący zapłacić za ziarno za dużo.
Część firm utrzymuje cenniki, część koryguje je nieco w górę a część w dół. Nie ma reguły. Handlowcy donoszą, że pojawiają się oferty zakupu naszego ziarna z zagranicy, ale tutaj też nie ma szaleństwa z cenami. W gdyńskim porcie od stycznia do końca kwietnia przeładowano około 1,7 mln t ziarna, czyli o 13% więcej niż przed rokiem.
Aczkolwiek trzeba mieć na uwadze, że Polska wchodzi w nowy sezon z relatywnie wysokimi zapasami zbóż.
Matif i poprawa pogody ciąży cenom zbóż
Sygnałów do wyraźnego wzrostu cen nie daje także w ostatnich dniach giełda Matif – kontrakt na wrzesień br. zamknął się 2 czerwca na poziomie 204 euro/t, co oznacza spadek, w porównaniu z poprzednim tygodniem, o 10,25 euro/t. Kolejne kontrakty na zbiory w 2026 r. również nie utrzymały poziomów z poprzedniego tygodnia, spadając nawet o 9,75 euro/t.
W ostatnim czasie poprawiła się również sytuacja w dużej części Europy: obfite opady deszczu i łagodne temperatury złagodziły obawy o potencjalne straty plonów wynikające z regionalnej fali upałów pod koniec maja. Niepewność była wcześniej szczególnie wyraźna w Niemczech i Francji.
Po stronie popytu, eksport pszenicy z UE pozostaje ogólnie umiarkowany. Poza zakupem przez Jordanię 60 tys. t pszenicy miękkiej z UE, jak dotąd nie odnotowano żadnych innych znaczących transakcji. Wielu kupujących zachowuje ostrożność, oczekując potencjalnego porozumienia pokojowego między USA a Iranem, które mogłoby wywrzeć presję na spadek cen surowców. W tym tygodniu handlowym nie ogłoszono żadnych nowych przetargów z Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej. Uczestnicy rynku spodziewają się jednak, że Algieria, główny importer, ogłosi w najbliższym czasie przetarg na pszenicę miękką z dostawą w sierpniu.
Oczekiwania dotyczące zbiorów w Rosji są również pozytywne. Rosyjska firma konsultingowa SovEcon prognozuje, że rosyjski eksport pszenicy wyniesie 46,3 mln ton w sezonie 2026/2027, czyli o ponad milion ton więcej niż w roku poprzednim.
Kukurydza nadal wyróżnia się na tle innych zbóż
Ceny pszenicy konsumpcyjnej na krajowym rynku przed Bożym Ciałem mieściły się w widełkach 740–830 zł/t, a pszenicy paszowej 700–800 zł/t. Za pszenżyto skupy oferowały 620–720 zł/t, za żyto 550–660 zł/t, za owies 480–550 zł/t, a za jęczmień 590–720 zł/t. Kukurydza pozostaje najmocniejsza — coraz więcej skupów płaci już 900 zł/t, a pojedyncze oferty sięgają 930 zł/t. Dolny przedział cenowy zaczyna się w przypadku tego ziarna od 720 zł/t.
Magdalena Szymańska
