– System karmienia paszą porównałbym do systemu dostarczania paliwa. Kiedyś mieliśmy gaźniki – proste urządzenia, gdzie ta sama mieszanka trafiała do wszystkich cylindrów. Dziś mamy wtrysk wielokrotny, gdzie każdy cylinder jest traktowany indywidualnie i paliwo wtryskiwane jest w konkretnym momencie, w określonej ilości. To zwiększa sprawność silnika. Podobnie jest z tymi systemami żywienia – dostarczają do konkretnej grupy żywieniowej konkretną porcję, w konkretnych porach dnia – podkreślił Grzegorz Kędzierski.
Doświadczenia z polskich obór pokazują, że automatyczne systemy zadawania paszy nie są rozwiązaniem zarezerwowanym tylko dla największych, supernowoczesnych ferm. Coraz częściej pojawiają się tam, gdzie brakuje rąk do pracy, a krowy hf wymagają "obsługi na poziomie bolidu F1".
Rolą firmy – jak podkreślił Grzegorz Kędzierski – jest "ułożyć układankę tak, by rzeczywiście poprawić efektywność i wygodę pracy w konkretnym gospodarstwie", a nie sprzedać jak najdroższy, ale niepasujący system.Początek formularzaDół formularza
– Częste podawanie stosunkowo małych porcji paszy przekłada się na mniejsze problemy z chorobami metabolicznymi krów. Ten system poprawia też zdrowotność w taki sposób, że nie wjeżdżamy kołami ciągnika na korytarz paszowy, nie otwieramy wrót obory zimą i nie robimy przeciągów, a automatyczny system karmienia nie zanieczyszcza stołów paszowych. Mamy również możliwość elastycznego podejścia do planowania obory, ponieważ przy automatycznych systemach karmienia nie są wymagane przyjazdowe korytarze paszowe. Planujemy oborę dla krów oraz dla ludzi, którzy w tej oborze pracują, a niekoniecznie dla urządzenia, którym tam musimy wjechać i dostarczyć paszę. Automatyczny system żywienia to również redukcja kosztów ludzkiej pracy – zaznaczył Grzegorz Kędzierski.
Automatyczne żywienie, a nawet ścielenie
Automatyczne systemy zadawania pasz, zwłaszcza pasz treściwych, są już w wielu polskich oborach dobrze znane. Natomiast nowością dla wielu hodowców okazało się to, że linie Pellon działające na podobnej zasadzie mogą także automatycznie ścielić.
– System do ścielenia to tak naprawdę dokładnie ten sam system, który służy do karmienia. To są te same urządzenia, tylko inaczej skonfigurowane i zamontowane w oborze, tak by mogły dostarczać ściółkę. Ściółką może być słoma podawana: do obór z głęboką ściółką, do obór samospławialnych oraz do porodówek – również w budynkach z rusztami czy zgarniaczami. Zrobienie porodówki na ściółce daje konkretne korzyści – podkreślił Grzegorz Kędzierski z firmy Pellon.
System może też przygotować mieszanki do legowisk. Typowa, często spotykana mieszanka to słoma-woda-wapno. Zostanie ona przez system automatycznie sporządzona i dostarczona na wybrane legowiska, o wybranych porach dnia.
Obora na 500 sztuk – jedna osoba do obsługi
Podczas Forum Mleko pokazano film z gospodarstwa w Szwajcarii, które robi ogromne wrażenie poziomem automatyzacji.
– Jest to obora w sumie na 500 sztuk, licząc cielęta odpajane mlekiem oraz tzw. żarłaki. W części mlecznej utrzymywano 300–400 krów. W tym obiekcie: automatycznie zadawano TMR, automatycznie ścielono, automatycznie usuwano obornik i gnojowicę. Cała ta obora z przyległościami jest obsługiwana przez jedną osobę, przez właściciela. Nie zatrudnia żadnych pracowników" – zaznaczył Grzegorz Kędzierski.
To przykład najbardziej zaawansowanego systemu, ale zasada jest ta sama także w mniejszych gospodarstwach: maksymalnie odciążyć człowieka od powtarzalnych, ciężkich prac.
W Polsce urządzenia Pellon pracują już od ponad 20 lat. Najczęściej spotykamy je w oborach uwięziowych jako automaty do zadawania paszy treściwej.
– Na pewno pracuje grubo ponad 100 naszych urządzeń w polskich oborach, choć dokładnej liczby teraz nie podam. Pierwsze automaty do paszy treściwej firma zaoferowała ponad dwie dekady temu. Od tego czasu sprzęt ewoluuje głównie w elektronice i oprogramowaniu – zaznaczył Kędzierski.
Andrzej Rutkowski
