Zdaniem resortu rolnictwa, nie tyle może nie są zainteresowani, co nie wiedzą o tym, że mogą z takich tańszych badań skorzystać. Dlatego ministerstwo rolnictwa postanowiło przedłużyć obowiązywanie przepisów, które pozwalają jeszcze do końca br. na obniżenie opłat pobieranych przez Państwową Inspekcję Ochrony Roślin i Nasiennictwa (PIORiN) za pobranie próbek i przeprowadzania badań bulw ziemniaka, przeznaczonych do sadzenia, innych niż sadzeniaki, pod kątem porażenia utajonego przez bakterie Clavibacter sepedonicus oraz Ralstonia solanacearum. Badania te - tańsze o 90% - będzie można wykonywać do 2031 r.
Walka z bakteriozą pierścieniową i śluzakiem to walka z wiatrakami?
Obie bakterie, tj. Clavibacter sepedonicus i Ralstonia solanacearum mają status agrofagów kwarantannowych dla UE i podlegają obowiązkowi zwalczania. Ta pierwsza, ma bardzo ograniczone drogi rozprzestrzeniania się. Źródłem porażenia może być przede wszystkim porażony materiał rozmnożeniowy ziemniaka, a także korzystanie ze skażonych narzędzi, maszyn rolniczych i miejsc składowania bulw oraz uprawa ziemniaków na skażonych polach bez zachowania właściwego płodozmianu. Rozprzestrzenianie się bakterii można więc skutecznie ograniczać poprzez zachowanie właściwej higieny fitosanitarnej – wysadzanie „kwalifikowanych” lub urzędowo badanych bulw ziemniaka, dezynfekcję narzędzi, maszyn i przechowalni, właściwą rotację upraw. Bakteria Clavibacter sepedonicus przenoszona jest zatem najczęściej wraz z zakażonymi bulwami przeznaczonymi do sadzenia – pochodzącymi z tzw. „samozaopatrzenia” (nie poddawanymi kontroli urzędowej) lub przez kontakt bulw zakażonych ze zdrowymi. Choroba przybiera przy tym często formę utajoną (latentną), a rzadko pojawiające się objawy choroby są zmienne i mogą być maskowane przez inneczynniki. Powoduje to, iż producenci rolni mogą nieświadomie wykorzystywać do nasadzeń porażony materiał.
Niestety, obecnie brak jest przy tym skutecznych środków ochrony roślin przeciwdziałających rozprzestrzenianiu się bakterii Clavibacter sepedonicus. Nie ma również odmian ziemniaka odpornych na tego agrofaga. Dlatego – w ocenie ekspertów - najskuteczniejszym sposobem zabezpieczenia produkcji przed zakażeniem oraz ograniczania występowania choroby jest profilaktyka polegająca na stosowaniu kwalifikowanego materiału siewnego (sadzeniaków ziemniaka uzyskanych zgodnie z przepisami o nasiennictwie). W przypadku wysadzania bulw pochodzących z tzw. „samozaopatrzenia” powinny być one badane pod kątem porażenia przez bakterię Clavibacter sepedonicus. Badania takie wykonuje jedynie PIORiN.
Bakteria Ralstonia solanacerum występuje natomiast obecnie w niektórych rejonach kraju (stwierdzana jest w próbkach wody oraz roślin żywicielskich), przy czym epidemiologia śluzaka jest zbliżona do epidemiologii bakteriozy pierścieniowej. Dlatego, celem zachęcenia producentów rolnych do badania bulw ziemniaka wykorzystywanych do sadzenia, pochodzących z tzw. „samozaopatrzenia”, obniżono już w 2025 r. o 90% opłaty pobierane za przeprowadzenie takich badań przez Inspekcję.
Potrzebne są szkolenia dla rolników
Niestety, jak czytamy w uzasadnieniu do projektowanej nowelizacji rozporządzenia ministra rolnictwa w tej sprawie, w 2025 r. z możliwości wykonania tańszych badań skorzystało tylko 3 producentów rolnych.
- Niewielka liczba beneficjentów może wynikać z niskiego zaznajomienia producentów ziemniaków z tym programem wsparcia ich produkcji. Utrzymanie wsparcia oraz dotarcie z informacjami o nim do większej grupy producentów (na przykład za pomocą Ośrodków Doradztwa Rolniczego) może przyczyniać się do dalszego zmniejszania liczby wykryć bakteriozy pierścieniowej ziemniaka co w rezultacie może doprowadzić do zdjęcia z Polski dodatkowych wymagań przy eksporcie krajowych ziemniaków – podkreślono w uzasadnieniu nowelizowanych przepisów.
Oby nadzieje MRiRW nie okazały się płonne.
Agnieszka Kozłowska
