Katarzyna i Grzegorz GłodkowieAndrzej Rutkowski
StoryEditorReportaż z gospodarstwa mlecznego

12 tys. kg mleka i dodatkowa laktacja. Ich patent to buhaj w haremie

27.02.2026., 16:00h

Krowy ze stada Katarzyny i Grzegorza Głodków są nie tylko wysokoprodukcyjne – dają prawie 12 tys. kg mleka w przeciętnej laktacji, ale mają też odpowiednią budowę, pozwalającą odnosić sukcesy na wystawach hodowlanych w Sitnie oraz Ułężu.

W stadzie utrzymywane są krowy rasy hf, a nasienie buhajów hodowcy zamawiają z takich firm jak: Top Gen, SHiUZ Bydgoszcz oraz Konrad. Inseminacja wspomagana jest także kryciem naturalnym, przy wykorzystaniu licencjonowanego buhaja, który nie tylko chodzi w haremie z niektórymi jałówkami, ale też trafiają do niego sztuki problemowe, u których inseminacja nie zdaje egzaminu.

– U wielu krów udało się przedłużyć okres użytkowania o kolejną laktację dzięki właśnie kryciu naturalnemu, unikając w ten sposób brakowania w wyniku jałowości. Każda krowa i jałówka najpierw poddawana jest inseminacji, te które nie zacielą się po dwóch zabiegach trafiają do buhaja. No chyba, że jest to sztuka wyjątkowa pod względem genetyki, to wtedy w grę wchodzą maksymalnie trzy inseminacje – wyjaśniła Katarzyna Głodek.

Minimalizują inbred

Buhaje do inseminacji hodowcy dobierają pod kątem budowy, długowieczności oraz wydajności, a także cech indywidualnych, które chcą poprawić u danej krowy.

– Oczywiście zawsze patrzymy też na spokrewnienie, aby minimalizować niechciany efekt inbredu. Dla jałówek wybieramy nasienie seksowane, co sprawiło, że mamy teraz naprawdę dużo żeńskiego materiału hodowlanego. Na skuteczne zacielenie zużywamy mało bo 1,6 porcji nasienia, ale ten wynik byłby słabszy, gdybyśmy do końca polegali tylko na inseminacji, bez krycia naturalnego – podkreśliła Katarzyna Głodek.

image
Na wyposażeniu obory są 3 wentylatory sterowane w sposób automatyczny
FOTO: Andrzej Rutkowski

24-letnia hala DeLaval

Prawie całe stado (krowy dojne, jałówki i opasy) utrzymywane jest luzem, poza krowami zasuszonymi i tymi przygotowywanymi do wycielenia.

– Jałówki i opasy utrzymujemy w oddzielnym gospodarstwie, które zakupiliśmy razem z ziemią. Jest ono oddalone od naszego siedliska, gdzie są krowy, o kilkaset metrów. Z kolei w odchowie cieląt preferujemy budki typu Igloo, nasze są marki Calf-Tel i sprawdzaja się bardzo dobrze – powiedziała hodowczyni.

image
Małgorzata i Grzegorz nie boją się zimnego odchowu cieląt nawet w największe mrozy, ich zdaniem, to najzdrowszy sposób chowania cieląt, używają w tym celu budek igloo Calf-Tel
FOTO: Andrzej Rutkowski

Główna obora dla krów dojnych to obiekt wolnostanowiskowy z 2002 roku, gdzie za dój odpowiada hala udojowa DeLaval typu rybia ość 2 x 5 stanowisk. Chociaż hala nie wygląda na tyle lat pracy i nadal spisuje się bardzo dobrze, to już dawno na siebie zarobiła. Hodowcy doją ok. 60 krów, czyli dokładnie tyle ile może wydoić jeden robot – zatem zadałem pytanie: czy nie myślą o automatyzacji doju?

Jest dużo takich myśli jeśli chodzi o nowe technologie, które mogłyby ułatwić nam pracę. Rozważaliśmy nawet montaż robota udojowego z dofinansowaniem, ale był warunek zwiększenia pogłowia krów o 10% i wtedy ciężko byłoby nam się pomieścić w posiadanej oborze. Zatem musimy to zrobić inaczej, bo do tematu pewnie wrócimy, gdyż coraz ciężej jest zatrudnić kogoś do pomocy w gospodarstwie rolnym. Jednak prędzej będzie to montaż jednego robota w istniejącej oborze niż budowa nowego obiektu z dwoma robotami, ze względów finansowych, jak i ograniczonych możliwości co do siły roboczej – stwierdziła Katarzyna Głodek.

image
Ta hala udojowa DeLaval przepracowała już 24 lata i nadal jest
niezawodna
FOTO: Andrzej Rutkowski

Paszowóz i ścielarka

Jałówki i opasy korzystają z funkcjonalnego budynku, jaki powstał w wyniku modernizacji starych budynków zakupionych wraz z ziemią. Hodowcy do istniejącego budynku z dwóch stron dobudowali wiaty, pod którymi znalazło się miejsce dla zewnętrznych stołów paszowych oraz ganków gnojowych.

Dawki TMR mieszane są w poziomym paszowozie Blattin King o pojemności 15 kubików, który pracuje tu od dwóch lat. Dawka zadawana krowom dojnym składa się z takich pasz jak: kiszonka z kukurydzy, kiszonka z trawy i lucerny, słoma, poekstrakcyjne śruty sojowa i rzepakowa, śruta zbożowa oraz dodatki mineralno-witaminowe. Wydajniejsze krowy są premiowane na stacji paszowej paszą treściwą w postaci granulatu.

image
Dawki TMR powstają w paszowozie Blattin o pojemności 15 m3
FOTO: Andrzej Rutkowski

Dwa lata temu rolnicy oprócz nowego paszowozu zakupili także ścielarkę Lucas, która równie jest pomocna, jak i sam wóz paszowy, zwłaszcza w takim gospodarstwie jak to, gdzie bydło utrzymywane jest na słomie w formie płytkiej lub głębokiej ściółki.

Ograniczają opasy

Przez ostatnie 4 lata rolnicy utrzymywali oprócz bydła mlecznego także opasy i to w dość dużej ilości. Opasali wszystkie swoje buhajki, również te mlecznej rasy hf. Dziś jednak ograniczają tę gałąź produkcji, pomimo dobrych cen wołowiny.

– Schodzimy z opasów ponieważ nie zatrudniamy już pracownika, ten co był już nie pracuje, a o nowego jest trudno. Sami też mamy mnóstwo obowiązków i z czegoś trzeba było zrezygnować. Teraz będziemy opasać tylko mieszańce z rasami mięsnymi, jeśli takie się urodzą, a odejdziemy od opasu hf-ów – wyjaśniła Katarzyna Głodek.

image
Zmodernizowane budynki w celu odchowu jałówek i opasów
FOTO: Andrzej Rutkowski

Ziemia, na jakiej przyszło gospodarować Katarzynie i Grzegorzowi jest bardzo zróżnicowana pod względem bonitacyjnym, to typowa mozaika od II do VI klasy. A jakie są ceny ziemi?

– Teraz ceny ziemi zaczynają się od 70 tys. zł za hektar, ale my kupowaliśmy jeszcze przy zupełnie innych relacjach cenowych płacąc 35 tys. zł za ha, było to 5 lat temu – podkreślił Grzegorz Głodek.

image
Katarzyna i Grzegorz Głodkowie
FOTO: Andrzej Rutkowski

WIZYTÓWKA GOSPODARSTWA:

  • Katarzyna i Grzegorz Głodkowie ze wsi Kurzelaty (pow. rycki, gm. Kłoczew) wspomagani przez mamę Elżbietę gospodarują na 120 ha, w tym 60 ha własnych. Uprawiają 35 ha kukurydzy, 26 ha zbóż i prawie 60 ha użytków zielonych, w tym trawy i lucerny.
  • Utrzymują 200 sztuk bydła, w tym od 60 do 70 krów, jałówki, cielęta oraz opasy. Rocznie dostarczają ponad 720 tys. litrów mleka do Spółdzielni Mleczarskiej w Rykach. Stado od wielu lat objęte jest oceną użytkowości mlecznej, a średnia wydajność laktacyjna wynosi 11 777 kg mleka.

Hodowcom dużo pomaga mama Elżbieta, ale starają się, żeby seniorka odpoczęła, podczas np. wyjazdów zagranicznych. A jak to jest z nimi samymi? Czy znajdują czas i możliwość, żeby też gdzieś wyjechać?

– Zawsze staramy się na parę dni w czasie wakacji gdzieś wyjechać. Trzeba wtedy trochę pokombinować i załatwić z kuzynami, żeby ktoś przyszedł do pomocy, co zazwyczaj się udaje – zakończyła rolniczka.

Andrzej Rutkowski

Warsaw
wi_00
mon
wi_00
tue
wi_00
wed
wi_00
thu
wi_00
fri
wi_00
27. luty 2026 18:36