Elektronika w ciągniku warta więcej niż używany samochód
Nowoczesne maszyny rolnicze są dziś wyposażone w zaawansowaną elektronikę. Tylko w 2025 roku w Polsce zarejestrowano 10 603 nowe ciągniki, czyli o 23,5 proc. więcej niż rok wcześniej. Wraz z rozwojem technologii rośnie jednak również zainteresowanie złodziei. Anteny GPS, monitory nawigacyjne czy systemy automatycznego prowadzenia stały się standardem w wielu gospodarstwach, a jednocześnie należą do najdroższych i najłatwiejszych do demontażu elementów wyposażenia.
Coraz częściej przestępcy nie kradną już całych maszyn, lecz właśnie ich elektroniczne podzespoły. Wartość jednej anteny GPS może sięgać nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych, a straty po jednej kradzieży nierzadko liczone są w setkach tysięcy złotych.
Przekonał się o tym rolnik z powiatu nowotomyskiego. W marcu 2026 r. złodzieje ukradli z jego maszyn pięć anten GPS i trzy monitory nawigacyjne. Jak informowała policja, wartość skradzionego sprzętu przekroczyła 340 tys. zł.
– Park maszynowy polskich gospodarstw zmienia się i jest coraz nowocześniejszy. To konieczne m.in. ze względu na potrzebę konkurowania z producentami żywności z innych krajów, a nawet kontynentów. Dla profesjonalnego gospodarstwa ciągnik za 800 tys. zł lub kombajn za 2 mln zł nie jest już kosztem, lecz kluczowym narzędziem produkcyjnym. To nie tylko silnik i podzespoły mechaniczne, ale także specjalistyczna elektronika. Utrata anteny GPS może unieruchomić maszynę w najważniejszym momencie sezonu. Dlatego przy wyborze ochrony warto sprawdzić, czy polisa obejmuje także kradzież wyposażenia pojazdu – mówi Urszula Pakuła-Glińska, Dyrektor Zarządzająca Pionem Produktu i Sprzedaży w AGRO Ubezpieczeniach.
Więcej szkód, większe straty
Z danych AGRO Ubezpieczeń wynika, że liczba szkód zgłaszanych z polis Agrocasco wzrosła między 2024 a 2025 rokiem aż o 76 proc. Wpływ na to ma nie tylko rosnąca liczba zawieranych polis. Coraz większe znaczenie ma również wysoka wartość nowoczesnych maszyn rolniczych, ich zaawansowane wyposażenie elektroniczne oraz intensywna eksploatacja w gospodarstwach.
– Najwyższe szkody wypłacaliśmy za kombajn rolniczy, wypłata 250 tys. zł. W trakcie prac polowych zahaczył o słup energetyczny i uległ uszkodzeniu – podaje Maciej Żyłka, Dyrektor Departamentu Świadczeń i Odszkodowań AGRO Ubezpieczeń. Wśród najczęściej zgłaszanych szkód znajdują się uszkodzenia mechaniczne, pożary, szkody transportowe czy awarie spowodowane zassaniem kamieni i innych przedmiotów podczas pracy.
„Złote kolby” w kukurydzy. Naprawy liczone są w setkach tysięcy
Coraz głośniej mówi się również o tzw. „złotych kolbach”, które dla wielu usługodawców i producentów kukurydzy stały się prawdziwym postrachem. Pod tą nazwą kryją się metalowe przedmioty – śruby, pręty, fragmenty łańcuchów czy inne elementy celowo pozostawiane na polach lub przytwierdzane do kolb kukurydzy.
Gdy taki przedmiot trafi do sieczkarni, skutki mogą być bardzo poważne. Dochodzi do uszkodzenia noży, walców zgniatających i innych drogich podzespołów maszyny. Zagrożone jest również bezpieczeństwo operatora. Koszt naprawy po takim zdarzeniu może wynosić od kilkudziesięciu do nawet kilkuset tysięcy złotych.
O problemie przekonał się m.in. Tomasz Marek, rolnik z Wójcina w gminie Piotrków Kujawski. We wrześniu 2025 r. informował nas, że od kilku lat zmaga się z celowym podrzucaniem metalowych elementów na pola kukurydzy. Jak relacjonował, podczas ubiegłorocznych zbiorów na 40-hektarowej plantacji prace przebiegały bez problemów tylko przez kilka godzin. Po około ośmiu godzinach od rozpoczęcia koszenia metalowy element dostał się do wnętrza sieczkarni, powodując poważną awarię i przerywając dalszy zbiór.
– Ktoś podłożył metalowy element, a sieczkarnia po prostu się rozpruła. Wyrwało bęben i kosy – relacjonował rolnik, któremu zniszczenia oszacowano na kilkadziesiąt tysięcy złotych.
Zniszczenia to jedno. Dodatkowym problemem jest również czas. W okresie zbiorów liczy się każda godzina, a przestój maszyny może oznaczać utratę ważnego okna pogodowego. W przypadku gospodarstw nastawionych na produkcję zwierzęcą opóźnienie zbiorów może przełożyć się na problemy z przygotowaniem odpowiedniej ilości paszy na zimę.
Czerwiec to szczyt sezonu ubezpieczania maszyn
– W przypadku nowoczesnych i drogich maszyn rolniczych ryzyko jest bardzo duże. Gdy sprzęt jest odpowiednio ubezpieczony, po awarii lub kradzieży może stosunkowo szybko wrócić do pracy. Jeśli jednak rolnik nie posiada ochrony, koszt naprawy często trzeba pokryć z własnej kieszeni, co może poważnie obciążyć budżet gospodarstwa. W sezonie nawet kilkudniowy przestój oznacza wymierne straty – podkreśla Urszula Pakuła-Glińska.
Jak pokazują dane AGRO Ubezpieczeń, właśnie czerwiec jest miesiącem, w którym rolnicy najczęściej decydują się na zakup polis Agrocasco. W tym czasie zawieranych jest około 40 proc. wszystkich umów podpisywanych w ciągu roku. Jeśli uwzględnić okres od czerwca do sierpnia, udział ten wzrasta aż do 80 proc.
Polisy Agrocasco mają chronić właścicieli maszyn przed finansowymi skutkami uszkodzenia, zniszczenia lub utraty sprzętu. Ubezpieczeniem można objąć m.in. ciągniki, kombajny, sieczkarnie, opryskiwacze, siewniki, sadzarki, przyczepy oraz inne maszyny wykorzystywane w produkcji rolnej. Warto jednak pamiętać, że zakres ochrony zależy od konkretnego ubezpieczyciela i wybranego wariantu polisy.
– W sezonie liczy się każdy dzień. Rolnik nie może pozwolić sobie na utratę okna pogodowego, dlatego zależy mu na możliwie szybkim przebiegu likwidacji szkody. Średni czas zamknięcia szkody wynosi u nas około 20 dni, a w prostszych przypadkach możemy szybciej uruchomić naprawę dzięki uproszczonej ścieżce – podkreśla Dyrektor Zarządzająca Pionem Produktu i Sprzedaży w AGRO Ubezpieczenia.
